Nie ustaje walka pomiędzy społeczeństwem a „socjalistycznym” rządem Francji, który chce wprowadzić wyjątkowo niekorzystną ze strony pracowników reformę prawa pracy. Przez strajk pracowników kolei stanęła połowa krajowych pociągów.

Manifestacja związkowców z CGT w obronie prawa pracy/facebook.com
Manifestacja związkowców z CGT w obronie prawa pracy/facebook.com

Jak podały francuskie koleje państwowe SNCF, w środę ruszyło sześć z dziesięciu planowanych pociągów wysokiej prędkości TGV, jedna trzecia pozostałych połączeń międzymiastowych i połowa regionalnych. Zatrzymano też 25 proc. pociągów do Belgii, Holandii i Szwajcarii oraz 60 proc. do Niemiec i Hiszpanii.

Trzy z czterech największych związków zawodowych na kolei ogłosiły bezterminowy strajk, który zakończyć może tylko decyzja rządu o wycofaniu się z reformy kodeksu pracy. Nie pomogła interwencja Hollande’a w SNCF, który wymógł na kierownictwie specjalną ochronę wolnych weekendów dla maszynistów. Pracy odmówiło 17 proc. pracowników kolei, a liczba strajkujących ciągle rośnie. Podobnie wygląda sytuacja w rafineriach ropy naftowej – co piąta stacja benzynowa we Francji nie ma paliwa.

Jeszcze gorszą informacją dla rządu jest zapowiadany na koniec tygodnia strajk pilotów Air France – istnieje duże prawdopodobieństwo, że kraj stanie na granicy kompletnego kryzysu komunikacyjnego w dniu inauguracji europejskich mistrzostw świata w piłce nożnej Euro 2016.

Jeśli reforma wejdzie w życie, francuscy pracownicy stracą wiele praw, wywalczonych przez niezwykle prężne i bezkompromisowe związki zawodowe na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Znacznie łatwiejsze będzie zwalnianie pracowników i wydłużony zostanie tydzień pracy. Według wielu ekspertów jest największym zagrożeniem dla interesów pracujących ma być fakt, że warunki zatrudnienia będą indywidualnie ustalane w każdym zakładzie pracy, co znacząco zmniejsza siłę organizacji związkowych.

Francuski rząd w panice próbuje porozumieć się z każdą z protestujących grup zawodowych oddzielnie, bojąc się ogólnokrajowego paraliżu wszystkich sektorów krajowej gospodarki. Z drugiej strony, związkowców oskarża się o sabotaż narodowej imprezy sportowej. Philippe Martinez, lider CGT, stanowczo zaprzecza tym oskarżeniom, złożył też pozew o zniesławienie przeciw Pierre’owi Gattazowi, szefowi Medefu, organizacji zrzeszającej pracodawców, który nazwał protestujących „terrorystami” i „bandytami”.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. „[…] kraj stanie na granicy kompletnego kryzysu komunikacyjnego w dniu inauguracji europejskich mistrzostw świata w piłce nożnej Euro 2016.”
    Ach, te kobiety…

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Święto narodowe USA: Trump walczy z marksistami

Mniej parad, fanfar, fajerwerków i grilla – 4 lipca w Stanach Zjednoczonych był skro…