Jeszcze raz wezwania rządu do powstrzymania się od manifestacji nie zrobiły wrażenia na zbuntowanych „żółtych kamizelkach”. Mobilizacja jest mniejsza w Paryżu, gdzie znowu na ulice wyjechały wozy pancerne a policja używa gazów łzawiących i hukowych, by rozproszyć tłum na Polach Elizejskich i Placu Opery, jednak na prowincji blokady, przemarsze i demonstracje mają podobną skalę jak tydzień temu.

„RIC” – postulat demokratyzacji, Plac Opery, dzisiaj. lemedia

Rano niedaleko Placu Gwiazdy do „żółtych kamizelek” dołączyła artystka  Deborah de Robertis, która zorganizowała performance wzięty początkowo za wystąpienie „Femenu”: pięć nieruchomych kobiet w symbolicznych strojach Marianny (symbolu Francji) stanęło z odsłoniętymi piersiami naprzeciw policji. Wkrótce manifestanci, których policja nie chciała wpuścić na jezdnię Pól, przełamali blokadę i rozwinęli transparenty. Żądania dymisji prezydenta, rozwiązania parlamentu i ustanowienia referendum z inicjatywy obywatelskiej (RIC) zniknęły jednak w chmurach gazu.

Policja zrobiła wszystko, by nie dopuścić manifestantów do stolicy – zablokowano  autobusy, zatrzymywano ludzi na dworcach, na drogach wiodących do Paryża ustawiono blokady z przeszukiwaniem samochodów, co spowodowało ogromne korki. Po południu, ci którzy się jednak przedostali , stali się ofiarami ataków policji.

Poniedziałkowe przemówienie prezydenta Macrona raczej zdeterminowało ludzi, niż ich uspokoiło. „Ustępstwa” władzy są uważane za „rzucenie okruchów” lub „oszustwo”. Hasła „rząd = oligarchia”, „nie damy się przestraszyć”. „precz z dyktaturą”oraz domaganie się odwołania przywilejów dla najbogatszych dominują na manifestacjach w dużych miastach. W Nantes i Bordeaux trwają starcia manifestantów z policją, lecz gdzie indziej na ogół jest spokojniej. Ruch protestu zakorzenił się trwale na terytoriach wiejskich i w małych miasteczkach, gdzie powstają stałe struktury przygotowujące „rewolucję demokratyczną”.

W centrum postulatów „żółtych kamizelek”, oprócz demokratyzacji kraju, pozostaje wdrożenie innej, bardziej sprawiedliwej dystrybucji bogactw. Ludzie są zmęczeni tygodniami protestu, ale pozostają zmobilizowani. Szukają innych form protestu, zastanawiają się nad ponowną falą demonstracji w przyszłym roku.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Włochy: związki zawodowe znowu w natarciu

Związki zawodowe przypomniały, że pomimo szalejącej pandemii COVID-19 związane z nią ogrom…