XXV Akt protestów Żółtych Kamizelek przeszedł w spokoju – nieporównywalnym z tym, co działo się kilka dni temu podczas paryskiej demonstracji pierwszomajowej. Demonstranci nadal są wściekli na Macrona i oburzeni policyjną przemocą, ale też zmęczeni.

W Paryżu głównym wydarzeniem podczas XXV Aktu był marsz przez X i XI dzielnicę miasta, trasą mijającą kilka szpitali. Z jednej strony był to gest szczególnej solidarności pod adresem pracowników medycznych (część z nich właśnie strajkuje) oraz obywateli, którym ubóstwo utrudnia dostęp do pomocy lekarskiej.

Z drugiej – trasa oraz okrzyki „Castaner kłamca” odnosiły się do skandalicznej wypowiedzi francuskiego ministra spraw wewnętrznych, który po manifestacji 1 maja oskarżył Żółte Kamizelki o zaatakowanie i splądrowanie szpitala  Pitié-Salpêtrière. Zostało to zdementowane przez samych pracowników placówki.

Według danych MSW, bez wątpienia, jak pokazuje praktyka, zaniżonych, we Francji demonstrowało dziś niecałe 19 tys. osób, z czego 1500 w Paryżu. Same Żółte Kamizelki wyliczyły liczbę demonstrantów na nieco ponad 40 tys. i udowadniają prawdziwość swoich szacunków, publikując zdjęcia masowych zgromadzeń w miastach poza stolicą, na których rzekomo „nikogo nie było”.

Rząd Macrona i przychylne mu media świętują „najmniejszą mobilizację Żółtych Kamizelek” od początku ruchu (to według danych oficjalnych) – tymczasem Kamizelki, chociaż niewątpliwie zmęczone, nadal nie poddają się. W poprzednim, XXIV Akcie protestów, brało udział 60 tys. uczestników (według wyliczeń demonstrantów).

Dziś grupa kilkudziesięciu aktywistów udała się również pod lotnisko Roissy, by tam protestować przeciwko planom sprywatyzowania firmy Aeroports de Paris (Paryskie Lotniska) i domagać się renacjonalizacji sprzedanych wcześniej lotnisk, autostrad i innych elementów sieci komunikacyjnej.

Policja strzeże Łuku Triumfalnego /fot. Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Nie obyło się bez incydentów – w Roche-sur-Yon na zachodzie Francji niezgłoszona wcześniej manifestacja zdołała dotrzeć na zamknięte przez policję terytorium wokół budynków administracji rządowej. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego, by rozpędzić zgromadzenie. Także w Paryżu, mimo oficjalnego przekonania, że ruch wygasa, prewencyjnie zamknięto kilka stacji w centrum miasta, a kluczowych i symbolicznych punktów pilnowały nadzwyczajnie siły.

patronite
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

W tym kraju strajk obalił niedawno rząd. A właśnie rozpoczął się kolejny pracowniczy zryw

Walka klas w Finlandii nabiera rumieńców. Ponad 15 tysięcy pracowników przemysłu drzewnego…