Tysiące osób wzięły udział w dorocznej uroczystości ku czci paryskich komunardów pod Murem Sfederowanych na Cmentarzu Pere-Lachaise. Na cmentarzu toczyły się jedne z ostatnich walk Komuny, pod Murem 27 maja i później odbywały się zbiorowe egzekucje. Dziś marsz w 150. rocznicę tych wydarzeń szedł pod hasłem „Komuna nie zginęła”.

W marszu, który rozpoczął się z Placu Republiki, jednego z tradycyjnych w Paryżu punktów startowych lewicowych zgromadzeń, a zakończył na Cmentarzu Pere-Lachaise przeszło ponad 10 tys. uczestników. Idea upamiętnienia ludzi, którzy 150 lat temu „szturmem chcieli zdobyć niebo”, połączyła na ten dzień komunistów, socjalistów, anarchistów, działaczy związkowych, pacyfistycznych, społecznych. Tak, jak pluralistyczna i zróżnicowana wewnętrznie była sama Komuna.

Pochodowi towarzyszyły historyczne francuskie pieśni poświęcone Komunie, w tym Krwawy tydzień (La Semaine Sanglante), pieśń o rozprawie wojsk rządowych z walczącymi robotnikami, zakończona pytaniem: Kiedy nastanie wreszcie Republika sprawiedliwości i pracy? Uczestnicy dzisiejszego marszu nie mieli wątpliwości, że walka o tę republikę nie została zakończona.

Uroczystość ku czci komunardów odbywa się co roku, ale w 150. rocznicę frekwencja była wyjątkowo wysoka. Na Placu Republiki gromadzono się od 10 rano, a część wydarzenia odbywała się w atmosferze radosnego pikniku, chociaż wygłoszono również przemówienia polityczne. Na cmentarzu było już poważnie i ze szczególną mocą zabrzmiała Międzynarodówka.

Święto francuskiej lewicy

– To partia Julesa Guesde’a, jedna z pierwszych francuskich partii robotniczych /chodzi o utworzoną w 1880 r. Francuską Partię Robotniczą – przyp. MKF/, zaczęła w tym dniu i w tym miejscu organizować zgromadzenia podnoszące siłę ruchu socjalistycznego i robotniczego. Od tamtego momentu codziennie pod koniec maja osoby, które uważają się za spadkobierców Komuny mają zwyczaj „wstępować pod ścianę”, by uczcić pamięć Komuny i jej zamordowanych bojowników – tłumaczył w rozmowie ze słynnym pismem Humanité historyk Roger Martelli, współprzewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Komuny. – W przeszłości manifestacje upamiętniające Komunę były naprawdę masowe, było tak w szczególności w epoce Frontu Ludowego. Zwyczaj przetrwał także później, chociaż w skromniejszej postaci. W tym roku czuliśmy, że marsz pod Mur powinien mieć szczególny wydźwięk – podsumował Martelli, zaznaczając, że w organizacji tegorocznego wiecu na Placu Republiki i późniejszej demonstracji wzięło udział ponad 100 organizacji.

Rewolucja utopiona we krwi

Cały cykl wydarzeń upamiętniających Komunę zorganizowała w Paryżu Francuska Partia Komunistyczna, przypominając najważniejsze decyzje podjęte przez rewolucyjny rząd. W ciągu tamtych 62 dni rada Komuny ogłosiła rewaloryzację wynagrodzeń, ustanowienie świeckiej i powszechnej oświaty, rozdzieliła państwo i Kościół (na trwałe Francja przeprowadzi ten rozdział dopiero 35 lat później), przejęcie pustych mieszkań w Paryżu na potrzeby robotników. Nadała również obywatelstwo cudzoziemcom.

Na łamach Humanité ukazał się również wywiad z matematyczką i badaczką Komuny, Michele Audin, która podjęła się zweryfikowania szacunków liczby ofiar Krwawego Tygodnia. Udowodniła, że forsowana przez prawicowych i prorządowych badaczy liczba kilku tysięcy ofiar jest absolutnie zaniżona. Tylko między 21 a 28 maja na paryskich cmentarzach pochowano 10 tys. niezidentyfikowanych ciał, które musiały należeć do zabitych bez sądu komunardów i osób uznanych za sympatyków rewolucji. – Na cmentarz Montmartre jeszcze 31 maja przywieziono 492 niezidentyfikowane ciała. Do tych liczb trzeba dodać jeszcze pochowanych na cmentarzach na dalszych przedmieściach, spopielonych w kazamatach paryskich fortyfikacji lub pozostawionych w kanałach. Szczątki komunardów znajdowano pod ziemią w Paryżu jeszcze w latach 20. XX wieku – podsumowała Audin.

Marsz upamiętniający Komunę pokazuje, że walka stoczona przez lud Paryża 150 lat temu pozostaje w pamięci francuskiej lewicy. Pragnienie bardziej sprawiedliwego państwa pokazały również protesty Żółtych Kamizelek czy późniejszy strajk generalny. Francuzi mają o co walczyć, ale przeciwników również mają potężnych. W komentarzach uczestników marszu w mediach społecznościowych porównanie Macrona do tłumiących Komunę Wersalczyków przewijało się zresztą wielokrotnie.

Materiał, na podstawie publikacji L’Humanité, powstał w ramach platformy współpracy mediów lewicowych i antykapitalistycznych z Hiszpanii, Francji, Włoch, Grecji, Niemiec i Polski, do której przystąpił Portal Strajk.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Był kij, jest marchewka. Po zwolnieniach w Polska Press, przyszedł czas na podwyżki

Rząd kontynuuje pacyfikacje mediów lokalnych wchodzących w skład grupy Polska Press. Preze…