Protesty w Paryżu

W sobotę we Francji znów doszło do licznych manifestacji przeciwko ustawie o bezpieczeństwie globalnym, którą środowiska lewicowe i obrońcy praw człowieka uważają za ograniczającą prawa obywatelskie.

Tym razem protesty przebiegały spokojniej niż podczas poprzednich dwóch sobót. W Paryżu policja zmobilizowała dwukrotnie liczniejsze siły niż tydzień temu, na ulicach stolicy władze zgromadziły trzy tysiące funkcjonariuszy prewencji. Zamieszki miały miejsce jedynie na koniec manifestacji, gdy pochód dotarł na plac Republiki. Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych, zatrzymano ponad 140 osób.

Dzisiejsze manifestacje zgromadziły mniej uczestników niż w poprzednich tygodniach. W Paryżu manifestowało 10 tys. osób, 3000 w Montpellier, 4000 w Lyonie, 2000 w Tuluzie, po 1500 w Strasburgu i Bordeaux.

Nowym akcentem manifestacji był protest także przeciwko kolejnej opresyjnej inicjatywie ustawodawczej rządu – projektowi ustawy o wzmocnieniu poszanowania zasad Republiki. Ustawa ta ma na celu teoretycznie powstrzymanie rozwoju islamskiego ekstremizmu, ale działacze praw człowieka widzą w niej przejaw tendencji rasistowskich i islamofobicznych. „Stop islamofobii” – głosił transparent na czele paryskiej manifestacji. – Jesteśmy tutaj, aby kontestować dwie ustawy: „potwierdzającą zasady republikańskie” i prawo o globalnym bezpieczeństwie. Obie ustawy opierają się na tej samej logice kontroli populacji, zwłaszcza tych, którzy od dziesięcioleci cierpią z powodu wszelkich form ucisków – przemawiał Omar Slaouti, działacz Zjednoczonego Frontu Dzielnic Imigranckich i Robotniczych, jeden z organizatorów demonstracji.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz także

Partia Razem: zmiana formuły kierownictwa. Zandberg i Biejat współprzewodniczącymi

Po niedzielnej konwencji partii Razem w Warszawie przed kardiologami pojawiło się wyzwanie…