Na wystawie w lubelskim IPN, szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi i Zielonej Górze, a później zastępca kierownika Głównego Inspektoratu MSW Czesław Borecki, awansował do miana „żołnierza wyklętego”.

Instytut Pamięci Narodowej, fot. Wikimedia Commons

Od kiedy Bronisław Komorowski wymyślił Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, w polskich szkołach dyrektorzy i nauczyciele prześcigają się w wymyślaniu sposobów gloryfikowania powojennego podziemia zbrojnego. Do tego grona bezrefleksyjnie zaliczani są wszyscy, od byłych akowców, przez ludzi z NSZ po pospolitych bandytów. Tym razem dzięki „patriotycznej inicjatywie dyrekcji” Zespołu Szkół Plastycznych im. Cypriana Kamila Norwida w Lublinie, żołnierzem wyklętym został były partyzant Armii Ludowej, a późniejszy wysoki funkcjonariusz UB i MSW, Czesław Borecki. Jego portret wraz z nazwiskiem zawisł obok wizerunków Józefa „Lalka” Franczaka, Zygmunta „Łupaszki” Szendzielarza i Zdzisława „Żelaznego” Badochy.

Nikt w IPN w Lublinie nie zaprzątnął sobie głowy, by rzucić okiem na wiszące portrety, co już samo w sobie mówi wiele o podejściu pracowników do szopki odstawianej przez szkoły.

– Nie rozumiem, dlaczego młodzież ma malować twarze facetów sprzed ponad pół wieku. To żadne upamiętnienie, tylko zabawa w rebusy – przyznaje „Wyborczej” Andrzej Friszke, którego o sympatie komunistyczne trudno podejrzewać.

Tymczasem w wymienionym zespole szkół uczniowie mieli wykonać na podstawie zdjęć w albumach prace przedstawiające żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego. Te właśnie portrety, wraz informację o tym, kto na niej widnieje, znalazły się na wystawie, która wisi w sali konferencyjno-wystawienniczej w siedzibie IPN w Lublinie.

To i tak jeden z wielu elementów obchodów 1 marca, które organizowali wojewoda lubelski, marszałek, prezydent miasta i lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Była i sesja historyczna, konferencja naukowa, warsztaty plastyczne, a nawet pokazy filmów. No i wystawa „Żołnierze Niezłomni… oczami młodych” z Czesławem Boreckim.

Gdy dziennikarze rozdmuchali sprawę, dyrekcja szkoły w te pędy zaczęła wyjaśniać, że uczennica trzeciej klasy gimnazjum, podobnie jak wszyscy uczniowie, dostała od IPN albumy ze zdjęciami żołnierzy podziemia.

– W jednych z nich była wkładka przedstawiająca esbeków, którzy ścigali żołnierzy podziemia. Wśród nich był właśnie Borecki. Nasza uczennica nieopatrznie potraktowała go jako „żołnierza wyklętego”, nie przeczytawszy jego biogramu. Uczniów do wystawy przygotowywała nauczycielka plastyki, która także nie sprawdziła dokładnie informacji o tej postaci. Stąd pomyłka – wyjaśnia dyrektor szkoły Krzysztof Dąbek.

Portret Boreckiego usunięto z wystawy dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media.

– Nasi historycy musieli przeoczyć ten fakt. Serdecznie przepraszamy za ten błąd – kajała się Agata Fijuth, rzecznik prasowy lubelskiego oddziału IPN.

Przeprosiny są nieco na wyrost. Przecież bohaterem IPN jest szef powiatowego UBP w Nowym Targu Józef Kuraś.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Ziobro pokazuje zęby. Czy Kaczyński się wystraszy?

Sondaże są bezlitosne: PiS prowadzi, choć niewielką przewagą, natomiast jego koalicjanci: …