Akademickie Komitety Protestacyjne na kilkunastu polskich uczelniach nie składają broni, tymczasem minister Gowin dalej pokazuje, że nie ma zamiaru brać pod uwagę głosów krytyki pod adresem swojej ustawy.

O tym, co udało się osiągnąć do tej pory, o potrzebie dalszej walki i współpracy ze związkami zawodowymi studenci, pracownice naukowe i doktoranci rozmawiali w ostatnią sobotę w Łodzi i dzisiaj w Poznaniu. Wola kontynuowania strajków nie ulega wątpliwości. Tym bardziej, że Ministerstwo Nauki swoim lekceważącym podejściem do uczestników największego od dziesięcioleci protestu na polskich uczelniach nie przestaje wprawiać w złość i w osłupienie.

W poniedziałek wicepremier Gowin, niejako kontynuując tradycję „konsultacji dla wybranych”, wspólnie z dyrektorem ministerialnego Departamentu Nauki odbył na Uniwersytecie Jagiellońskim spotkanie z dziekanami wydziałów, dyrektorami instytutów i kierownikami katedr prowadzących badania i kształcenie w dyscyplinach humanistycznych. Na stronie ministerstwa przeczytać można, że na sali obecni byli także przedstawiciele Akademickiego Komitetu Protestacyjnego. W rzeczywistości delegacja protestujących dostała się na spotkanie dopiero po skierowaniu do rektora UJ specjalnego listu, a w pierwotnych planach w ogóle nie miała być na nim obecna…

Również przedstawiciele mediów nie byli mile widziani na spotkaniu.

„Siedmiu studentów” podczas pikniku protestacyjnego na UJ, czerwiec 2018 r.

Już w trakcie dyskusji, jak wynika z opublikowanego krakowski AKP nagrania i jego transkrypcji, studentom ograniczano czas na zadawanie pytań i formułowanie wątpliwości, a minister Gowin jednoznacznie dał do zrozumienia, że nie traktuje protestu na uczelniach poważnie. – Ja sobie cenię aktywność obywatelską, studentów, jednak nie znalazłem żadnego głosu krytyki czy nawet żadnej formy działań, które są motywowane rzeczywistą troską – oznajmił. Zasugerował także, że w protest w Krakowie zaangażowanych jest jedynie „siedmiu studentów”. Tymczasem wystarczy zapoznać się z wykazem instytucji popierających strajk, by przekonać się, że protest przeciwko ustawie zatoczył znacznie szerszy krąg.

Jarosław Gowin wymijająco odpowiadał również na pytania o dostosowanie wykazu dyscyplin naukowych, jakie będzie można oficjalnie uprawiać w Polsce, do klasyfikacji OECD. Zdawał się bagatelizować wyrażane przez naukowców obawy co do przyszłości kulturoznawstwa, historii sztuki oraz religioznawstwa. – Będą gremia eksperckie i one przedstawią rekomendacje, ja np. nie mam konkretnie sprecyzowanego poglądu na temat kulturoznawstwa. Wydaje mi się, że wszędzie w cywilizowanych krajach są plany finansowe na wdrożenie i jest dyscyplina nauki o kulturze. A np. mam sprecyzowany pogląd, jeżeli chodzi o archeologię, to jest odrębna dyscyplina od historii. Tam gdzie nie mam to, przepraszam, będę słuchał głosu tych naukowców, którym ja zaufam – oznajmił polityk. Gdyby, jak sugerowano wcześniej, po reformie obowiązywać miała klasyfikacja OECD, wszystkie wskazane dyscypliny przestaną funkcjonować jako samodzielne.

Minister nie zdołał również rozwiać wątpliwości zebranych np. w sprawie finansowania czasopism naukowych, które w myśl ustawy 2.0 mają mieć gwarantowane wsparcie tylko na 24 miesiące. To nie jest okres, który zabezpieczy im płynne funkcjonowanie, podnosili naukowcy.

Jednym z uczestników spotkania z ministrem Gowinem był prof. Tomasz Majewski, który swoje zastrzeżenia co do ustawy 2.0 przedstawiał wcześniej m.in. w wywiadzie dla naszego portalu. O tym, jakich zmian naprawdę potrzebuje polska nauka, będą rozmawiać 2 lipca uczestnicy debaty akademicko-związkowej organizowanej przez Strajk.eu oraz OPZZ Mazowsze. Równocześnie z klubu parlamentarnego PiS płyną sygnały, że partia nie wycofa się z reformy szkolnictwa wyższego w forsowanym kształcie.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Hiszpania: banksterzy chcą pozbawić pracy 12 tys. osób. Minister-komunistka mówi twardo „nie”

Wicepremier Hiszpanii Yolanda Diaz w przeszłości była członkinią Komunistycznej Partii His…