Od 7 rano do 7 wieczorem 10 milionów Greków odpowiada dziś na zadane przez premiera Alexisa Tsiprasa pytanie, czy Grecja powinna ugiąć się przed szantażem Troiki i zgodzić się na kolejne mordercze oszczędności – wiedząc, że przez ostatnie pięć lat recepta ta okazała się gorsza od choroby.

W nieomal 5 tysiącach punktów wyborcy dostają dziś dwie kartki. Jedna zawiera pytanie referendalne – „Czy należy zaakceptować plan porozumienia przedstawiony przez Komisję Europejską Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy?” – druga jest pusta; do urny wrzucą ją ci, którzy postanowili wstrzymać się od głosowania. To istotne, bo o ważności referendum decyduje frekwencja – próg wynosi 40 proc.

Koszt referendum to ok. 25 mln euro. Co w stojącej na skraju bankructwa Grecji może wydawać się sporym wydatkiem, jednak trudno wskazać przykład referendum ważniejszego niż to, w którym całe greckie społeczeństwo zdecyduje, czy ulec szantażowi neoliberalnych instytucji, narzucających ich krajowi brutalnie bolesną kurację, czy też narazić się na katastrofę związaną z wychodzeniem ze strefy euro, a możliwe, że i z Unii Europejskiej.

Lewicowy rząd grecki namawia obywateli do głosowania na „nie”. Premier Tsipras przekonuje, że twarda postawa Troiki to blef, bo sam MFW w ujawnionym w zeszłym tygodniu raporcie przyznaje, że pokornie poddając się polityce dalszych cięć, bez znaczącej redukcji zadłużenia Grecja nie jest w stanie osiągnąć wyznaczonej jej przez eurogrupę równowagi budżetowej nawet do 2030 roku. Dzisiejsza postawa czołowych polityków UE, którzy – jak szef KE, Jean-Claude Juncker czy niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble – straszą Greków, że głosowanie przeciw przyjęciu unijnych propozycji „dramatycznie osłabi grecką pozycję negocjacyjną”, służyć ma wystraszeniu greckich wyborców. Trafnie skomentował to grecki minister finansów Yanis Varoufakis, który mówił wczoraj, że zmuszenie Grecji do zamknięcia banków i odcięcia ludzi od ich własnych pieniędzy, pomyślane na wywołanie lęku wśród obywateli, ma swoją nazwę: terroryzm.

Póki co, wbrew doniesieniom polskich mediów, które już jak jeden mąż uznały, że Grecy „poszli po rozum do głowy” i postanowili ulec dyktatowi Troiki, toteż w poniedziałek lewicowy rząd SYRIZY odejdzie do historii – sondaże są mocno wyrównane. Największa przewaga zwolenników „nai” – czyli „tak” wynosi 1,7 proc., był też zrobiony już po zamknięciu banków sondaż, który dawał 0,5 proc. przewagi zwolennikom „oxi” czyli „nie”. Ponad 10 proc. ankietowanych deklarowało się jako niezdecydowani.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Z OGROMNĄ RADOŚCIĄ DONOSZĘ, że w Grecji wygrało NIE (ca 61% vs ca 39). Dla mnie wielką radością było poparcie Richarda Stallman’a, trochę mniejszą Józka Stiglitza a wcale bez radości Krugmana (ratuje tyłki Clintonowej/Sorosowi bo się wokół nich narobiło smrodu od dawana – a to z Wilusia i wcale nie chodzi o niejaką Moniurę Lewinski.). Ale też z jeszcze większą radością donoszę: WALKA SIĘ NIE SKOŃCZYŁA (za dużo kasy poszło na derywaty i nikt nie ma tej kasy a u banksterów jednak to są pozycje „aktywa”). Warte odnotowania jest jeszcze jedna sprawa: PRYWATNE media greckie, prywatne biznesy (np. operatorzy sieci komórkowych) „włączyły” się czynnie w proces demokratyczny. I TO TYM SQ…..SYNOM nie ujdzie na sucho ani w Grecji ani w EU: SPRZEDAJNE PISMAKI u nasz: Wybiórcza, Polityka, Newsweek, TVN, Michnikom, Baczyńskim, Orłosiom, „tfurcom” (tak, tak chodzi o „copy rights” w stylu 70 lat po śmierci): WSZYSCY WON. Kukiz przywołuje powiedzonka Piłsudskiego: gonić k…y i złodzieje. Gwoli przypomnienia, u Piłsudskiego K….A to charakter a złodzieje to złodzieje.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Deputowani ukraińskiej Rady Najwyższej chcą oficjalnie świętować rocznicę sojuszu z Hitlerem

Posłowie ukraińskiego parlamentu przekraczają kolejne granice, nieprzekraczalne dla cywili…