Przywódcy państw Grupy Wyszehradzkiej coraz częściej wypowiadają się przeciwko uchodźcom z Bliskiego Wschodu.

www.flickr.com/photos/
www.flickr.com/photos/

Ostatnio w tej sprawie dwukrotnie dał głos znany z kontrowersyjnych wypowiedzi czeski prezydent Miloš Zeman. Wystąpił publicznie na konferencji organizowanej w Bratysławie przez instytut ASA – Analizy, Strategie, Alternatywy – blisko powiązanym z rządzącą na Słowacji partią SMER. Muzułmańskich imigrantów określił jako osoby, które nie są zdolne zaadaptować się do europejskiej kultury, a ponadto wśród nich mogą znajdować się religijni fanatycy i dżihadyści. Dlatego też uważa, że jedynym rozwiązaniem jest deportacja imigrantów.

Arabskich uchodźców przeciwstawił licznym w Czechach Wietnamczykom i Ukraińcom. Stwierdził, że pięć procent ludności Republiki Czeskiej, wliczając w to Słowaków, stanowią cudzoziemcy w tym ponad 100 tysięcy obywateli Ukrainy. Chwalił Wietnamczyków, którzy – jego zdaniem – „są bardziej pracowici niż Czesi i w pełni zasymilowali się w społeczeństwie a ich dzieci osiągają doskonałe wyniki w nauce”. Tymczasem, jak twierdzi czeski prezydent, społeczność muzułmańska nie jest w stanie zasymilować się do europejskiej kultury. „Na dowód” przytoczył skrajne przypadki ortodoksyjnego pojmowania islamu nie będące jednak powszechnie obowiązującą normą w świecie arabskim.

– Mąż ma prawo bić żonę, islamska cywilizacja zabrania kobietom dostępu do wykształcenia i pełnienia znaczących funkcji, zeznania kobiet w sądzie mają połowę wartości zeznań składanych przez mężczyznę – perorował Zeman. Nie zauważył, że do Europy nie przybywają uchodźcy z Arabii Saudyjskiej czy innych krajów, gdzie obowiązują wymienione przezeń prawa, lecz głównie ze świeckiej i cywilizowanej Syrii.

Ponieważ konferencja dotyczyła przyszłości europejskiej socjaldemokracji, prezydent Zeman i w tym względzie wyłożył swój punkt widzenia, mówiąc: „socjaldemokracja powinna chronić historyczne korzenie nie tylko swojej ojczyzny, lecz także kultury europejskiej”. Po powrocie do Pragi skrytykował czeskiego premiera i przywódcę Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej Bohuslava Sobotkę za zbyt miękki, jego zdaniem, stosunek do imigracji. Partia socjaldemokratyczna potrzebuje – jak się wyraził – na swoim czele kogoś, „kto przygotuje kraj przed falą migracji, która może nadejść już w tym roku”. – W przeciwnym razie grozi mu, że zostanie w Unii Europejskiej poniekąd osamotniony u boku Angeli Merkel, a i to niekoniecznie – ostrzegał premiera prezydent. Wiadomo, że pomiędzy obu politykami są wyraźne różnice zdań w podejściu do problemu imigracji. Przykładowo: Sobotka krytykował Zemana za jego udział w listopadowej demonstracji u boku radykalnych nacjonalistów, przeciwników islamu. Z kolei Zeman zarzucał Sobotce, że swą postawą wobec problemu uchodźców zagraża bezpieczeństwu państwa.

Przeciw przyjmowaniu uchodźców wypowiada się, choć w łagodniejszej formie, również socjaldemokratyczny premier Słowacji Robert Fico, co niektórzy odczytują jako grę polityczną przed mającymi się odbyć 5 marca wyborami parlamentarnymi. Podobnie, jak Zeman, również Fico uważa wielokulturowość za fikcję, o czym miałyby świadczyć sylwestrowe wydarzenia w Niemczech. Uważa, że spodziewana w tym roku fala migracyjna może doprowadzić Europę do katastrofalnych konsekwencji. – Rok 2016 będzie rokiem, kiedy albo Unia Europejska rozwiąże problem uchodźców albo upadnie – twierdzi Fico. Podobnie jak w Czechach, również na Słowacji istnieje różnica w podejściu do kwestii migracyjnej. Prezydent Andrej Kiska uważa, że w jego kraju nie ma imigrantów, a „Słowacja nie jest dotknięta tym problemem, mamy własne problemy i z nimi musimy się zmierzyć”.

W najbliższym czasie odbędzie się w Pradze międzynarodowe spotkanie na temat uchodźców w którym oprócz państw Grupy Wyszehradzkiej weźmie także udział Bułgaria i Macedonia. W związku z tym regionalny przedstawiciel międzynarodowej organizacji ds. uchodźców UNHCR Feixas Vih wydał oświadczenie w którym apeluje do przywódców krajów Europy Środkowej i Wschodniej o to, aby nie stali z boku w obliczu „bezprecedensowej sytuacji humanitarnej”. – Dla władz w środkowej Europie jest to czas, aby dali mocny przykład i zaangażowali się w udzielenie pomocy rodzinom uciekającym przed wojną i łamaniem praw człowieka niezależnie od ich narodowości i wyznania – podkreśla w swym oświadczeniu Feixas Vih.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Przez długi czas Czesi byli ulubieńcami polskich ojkofobów i przedstawiani jako wzór do naśladowania. Tacy lepsi Słowianie: otwarci, wyluzowani, liberalni, ateistyczni. Nie to co ci katoliccy, konserwatywni, ciemnogrodzcy Polacy. Ale teraz to chyba już nieaktualne? Czesi to tacy sami krzyżowcy jak Polacy, choć niewierzący.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Norwegia: Partia Pracy triumfuje w wyborach

Po ośmiu latach rządzący w Norwegii konserwatyści tracą władzę. Zdecydowane zwycięstwo w w…