Share Button

Prezydent RPA Cyril Ramaphosa opuścił dziś pośpiesznie szczyt Wspólnoty Brytyjskiej w Londynie, by wracać do kraju, gdzie doszło do bitew manifestantów z policją. Rozruchami objęty jest region Mahikeng na północnym zachodzie kraju, przy granicy z Botswaną. Ludzie protestują przeciw korupcji i brakowi usług publicznych. Jeszcze dziś rano, przed wizytą prezydenta, policja strzelała tam gumowymi kulami do tłumu.

 

RPA. Manifestacja na rzecz bezpłatnej edukacji, 2015. pixabay

Na początek Ramaphosa wezwał do spokoju: zwrócił się do manifestantów, by wyrażali swe postulaty „w sposób pokojowy, a nie poprzez przemoc i chaos”. Nowy prezydent uczynił walkę z korupcją priorytetem swej kadencji, podczas gdy jego poprzednik, prezydent Zuma, był zamieszany w liczne afery łapówkarskie.

W Mahikeng sytuacja jest bardzo napięta. Rozruchy trwały całą minioną noc. Szkoły, sklepy i urzędy są zamknięte.

 

Manifestanci chcą dymisji Supry Mahumapelo, rządzącego prowincją północno-zachodnią z ramienia Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), który kieruje krajem od obalenia apartheidu w 1994 r. Oskarżają go o przekupstwo. Zaczęło się kilka dni wcześniej, gdy szpital odmówił pomocy choremu, który potem zmarł.

RPA, pierwsza przemysłowa potęga Afryki, boryka się z wielkim bezrobociem (prawie 28 proc.) i spowolnionym wzrostem gospodarczym. Do podobnych buntów społecznych dochodziło już wcześniej. Wczoraj podpalano samochody, rabowano sklepy, kilkadziesiąt osób wylądowało za kratami.

W ostatnich latach nastroje w kraju wyraźnie się pogarszały. W licznych regionach Afryki Południowej dostęp do wody, elektryczności i opieki medycznej jest rzadki, z wielu miast nie wywozi się śmieci. Ramaphosa obiecuje uzdrowić sytuację, na razie „gasi pożary” społecznego niezadowolenia.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*