Zmienia się indyjskie prawo dotyczące pracy dzieci. Według organizacji broniących praw człowieka – raczej na gorsze.

Hinduskie dziecko pracujące jako służba domowa / fot. Wikimedia Commons
Hinduskie dziecko pracujące jako służba domowa / fot. Wikimedia Commons

Według UNICEF nawet 28 mln nieletnich obywateli Indii wykonuje pracę zarobkową. Ponad połowa zatrudniona jest w rolnictwie, dalsze 25 proc. pracuje przy wytwarzaniu ubrań czy dywanów. Nie brakuje jednak także małoletnich pracowników hoteli i sklepów lub służących u zamożnych rodzin. Dzieci urodzone w rodzinach żyjących w ubóstwie lub w kompletnej nędzy mają minimalne szanse na edukację. Rodzice wysyłają je do pracy, gdy tylko jest to możliwe, by kolejna osoba zaczęła przynosić do domu (lub prowizorycznego koczowiska w slumsie) choćby niewielką wypłatę, zwiększając szanse wszystkich na przetrwanie. W 2015 r. Indie dzierżyły haniebną palmę pierwszeństwa pod względem liczby dzieci nielegalnie zatrudnianych w przemyśle.

Według nowego prawa zatrudnianie nieletnich poniżej 14 roku życia będzie jednak surowo zabronione – dotąd zakaz dotyczył tylko wybranych sektorów gospodarki i szczególnie niebezpiecznych zawodów. Przedsiębiorcy, który mimo wszystko przyjmie do pracy dziecko, będzie groziła dwuletnia odsiadka i grzywna w wysokości 50 tys. rupii (ok. 740 dolarów). Niestety to jedyna zmiana, którą międzynarodowe organizacje broniące dzieci przyjmują z zadowoleniem. Prawo czyni bowiem wyjątek dla pracy w rodzinnych firmach, pozwala także zarabiać za działalność w sektorze rozrywkowym i w sporcie. Teoretycznie stawia warunek, by zarobkowanie odbywało się poza godzinami nauki szkolnej i w wakacje, a w dwóch ostatnich przypadkach – by nie przeszkadzało w uczęszczaniu do szkoły. Według obrońców praw człowieka państwo nie ma możliwości, by to wyegzekwować, a wprowadzone wyjątki posłużą do masowego omijania przepisów. W ubogich rodzinach chłopów czy rzemieślników nadal priorytetem będzie, by dziecko pomagało w gospodarstwie czy w warsztacie, a nie nauka.

Zastrzeżenia UNICEF-u budzi również druga zmiana, która umożliwia zatrudnianie osób w wieku 15-18 lat niemal we wszystkich zawodach. Wyjątkiem będą jedynie kopalnie i miejsca pracy, gdzie małoletni byłby narażony na kontakt z substancjami łatwopalnymi i toksycznymi. Twórcy ustawy nie zadbali jednak o przygotowanie konkretnej listy prac, a to według obrońców praw dzieci gotowe pole do nadużyć.

Ustawa, opracowana przez rząd Narendry Modiego, czeka na podpis prezydenta.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Dziecko pracuje = przynosi wypłatę, jest na jedzenie.
    Dziecko nie pracuje = nie ma pieniędzy, głód.
    Nie wiem czy zakazywanie pracy nieletnich jest w obecnie w Indiach dobre. Jeśli kraj jest biedny, potrzeba ciężkiej pracy wielu pokoleń (w tym dzieci), aby się wzbogacił i warunki życia poszły w górę, czego Indiom serdecznie życzę.

    1. Dziecko nie pracuje = nie ma pieniędzy, głód = dzieci umierają = mniej głodu.
      Dialektyczne, nieprawdaż?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Sąd Najwyższy: można mówić, że ONR i Młodzież Wszechpolska „odwołują się do faszyzmu”. Działacz Razem nie złamał prawa

Wreszcie można nazywać rzeczy po imieniu – cieszył się po ogłoszeniu wyroku Sądu Naj…