Tablica z informacją o walkach z hitlerowskim okupantem oraz sierp i młot – symbol sojuszu robotniczo-chłopskiego, zniknęły z obelisku przed szkolą podstawową w woj. Świętokrzyskim. Inicjatorami haniebnej akcji byli antykomunistyczni fanatycy z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Pomnik w Stępocicach / wikipedia commons
Pomnik w Stępocicach / wikipedia commons

Pomnik symbolizujący sojusz polsko – radziecki i wspólną walkę z nazistowskim ludobójcami stał w Stępocicach w gminie Działoszyce od lat 70. ubiegłego wieku. „Cześć i chwała partyzantom polskim i sowieckim, którzy walczyli z najeźdźcą hitlerowskim w latach 1942-1945, za wolność naszą i waszą” – głosił napis na monumencie. Nikomu nie przeszkadzał, żadnemu z mieszkańców nie przyszłoby do głowy dopominać się jego demontażu. Do akcji wkroczyli jednak chorzy z nienawiści do komunizmu hunwejbini z IPN.

„Tego rodzaju obiekty propagują w dalszym ciągu zakłamywanie doświadczenia dziejowego Polaków. Symbolika narzuconej Polsce ideologii komunistycznej, umieszczona w przestrzeni publicznej, a w tym wypadku przed placówką oświatową, była formą promocji i zarazem pochwałą jednej z ideologii totalitarnych” – wyrecytował Marcin Korkuć z IPN, którego zdaniem pomnik został postawiony w „celach propagandowych”.

Pod presją smutnych panów od pamięci narodu, radni zadecydowali o przeprowadzeniu głosowania nad uchwałą o usunięciu „totalitarnych symboli” z terenu gminy Działoszyce. Okazało się jednak, że przedstawiciele mieszkańców to normalni ludzie, u których sierp i młot nie wywołuje negatywnych emocji. Do akcji wkroczył jednak burmistrz Zdzisław Leks, który wziął stronę antykomunistycznych krzyżowców. – Podczas procedowania pierwszej uchwały radni nie zgodzili się na usunięcie z uwagi na niezrozumienie tematu, dlatego burmistrz ponownie skierował uchwałę pod obrady rady gminy. Wówczas radni zgodzili się na usunięcie symboli totalitarnych – tłumaczy sekretarz gminy Krystyna Ciszek.

Na miejscu zlikwidowanego pomnika stanie – a jakże – monument z symboliką patriotyczną. – Rada gminy zwróciła się do IPN o ufundowanie nowej tablicy z inskrypcją zgodną z prawdą historyczną, mającą upamiętnić walki partyzanckie. Ponadto Rada Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa zawnioskowała o nadanie patronatu tutejszej szkole podstawowej. Będziemy szukali odpowiedniego bohatera, którego imię będzie nosiła placówka – zapowiedziała sekretarz gminy.

Po 25 latach od upadku Polski Ludowej walka z komunistyczną symboliką wyraźnie nabiera impetu. Boleśnie uczuleni na ornamentykę ruchu robotniczego inspektorzy z IPN patrolują kraj w poszukiwaniu pomników, obelisków, nazw ulic czy nawet zwykłych tablic upamiętniających bohaterów walki z kapitalistycznym wyzyskiem. Zastanawiające jednak dlaczego ipeenowcom tak bardzo przeszkadzają miejsca symbolizujące wspólne zwycięstwo nad nazistowskim okupantem?

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. O wy łobuzy, usunęliście mój komentarz! A gdzie tu wolność słowa, pani redaktor Wołk-Łaniewska!

  2. „Zastanawiające jednak dlaczego ipeenowcom tak bardzo przeszkadzają miejsca symbolizujące wspólne zwycięstwo nad nazistowskim okupantem?”

    Dlatego, że nazistowskiego okupanta pokonał rząd w Londynie, przy wsparciu logistycznym Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. To przecież oczywista oczywistość polskiej/rządowej/ipeenowej „polityki historycznej”.

  3. stawiam swojego 17.letniego landcruisera, że patronką szkoły zostanie niejaka „Inka” Siedzikówna, która zasłużyła się tym, że ją rozstrzelano.

  4. W uzasadnieniu powołano się na artykuł 256 KK: „§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 [odnoszącego się do faszyzmu] albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, KOMUNISTYCZNEJ LUB INNEJ TOTALITARNEJ”. Z końcówki paragrafu drugiego wynikałoby, że ustawodawca już sam komunizm traktuje jako system totalitarny, a za propagowanie jego symboli przewiduje 2 lata. To ciekawe, bo paragraf trzeci zakłada, że można tworzyć sierpy i młoty w „ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej”. Jak widać sprawa nie jest oczywista, bo czyż tworzenie pomników nie jest zarówno działalnością artystyczną, jak i edukacyjną? Ale komu to tłumaczyć, bo na pewno nie głupkom z IPN-u. Okolicznym mieszkańcom jakoś pomnik nie przeszkadzał, ale władza i IPN wiedzą lepiej, co dobre a co złe.. Na miejscu sierpa i młota wstawiono tabliczkę z kotwicą, co bardzo wyraźnie wskazuje kierunek w jakim zabawny kraj w środku Europy pójdzie po 25 X 2015. Napisałem „zabawny kraj”? Przecież właśnie zlekceważyłem Mesjasza Europy, za co niektórzy także chcieliby mi wlepić 2 latka. No jeszcze nie dziś, ale po niedzieli…

    1. Można też tworzyć swastyki „w ramach działalności artystycznej..”,etc, i ozdabiać nimi pomniki. Ale komu to tłumaczyć, bo na pewno nie głupkom rodzaju pana Kurza Twarz.
      Niemcy w lipcu 1941 roku „oswobodzili” połowę Polski zajętą przez okupantów sowieckich w 1939 roku. Podobnie też, w lipcu 1944 Sowieci poczęli „oswobadzać” Polskę od hitlerowców. No i „oswobodzili” ją na przeszło 40 lat. Czy dlatego należą się im pomniki, że skuteczniej ‚oswobodzili’ Polskę, niż Niemcy? I na dłużej?

      Krzysztof E. Wojciechowicz

  5. Napis głosi: „Cześć i chwała partyzantom polskim i RADZIECKIM, którzy walczyli z najeźdźcą hitlerowskim w latach 1942-1945, za wolność naszą i waszą”. A cwelom z IPN-u chuj w dupę!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

USA chciały otruć Juliana Assange’a

Podczas procesu o ekstradycję niezależnego dziennikarza i sygnalisty Juliana Asange’a, jeg…