Coraz dalej posuwa się prawica w swoich atakach na symbole sprawiedliwości społecznej. Na fejsbukowym profilu Instytutu Pamięci Narodowej pojawiła się ankieta na temat zburzenia Pałacu Kultury i Nauki. Sonda została opatrzona propagandowym opisem.

IPN, wzorem Talibów, którzy wysadzili w powietrze pomnik Buddy w Afganistanie czy bojowników Państwa Islamskiego, którzy mają na koncie zniszczenie starożytnej Palmiry, fantazjują o zburzeniu symbolu wspólnego wysiłku na rzecz podniesienia naszego kraju ze zgliszcz po wojnie i okupacji hitlerowskiej.

Inspektorzy nazywają PKiN „niechcianym darem Stalina” oraz „symbolem komunizmu i sowieckiej dominacji”. Wytykają też, że podczas budowy Pałacu zginęło 16 robotników. Posuwają się nawet do tak żałosnych zagrań jak wyliczanie jednostek energii elektrycznej zużywanej przez kompleks na Placu Defilad.

Można mniemać, że propagandziści z IPN woleliby aby energia ta zasiliła nowe gmachy kościołów albo neony na część Lecha Kaczyńskiego czy Żołnierzy Wyklętych. Warto też zauważyć, że podczas budów stadionów i dróg w ramach przygotowań do załatwionego przez rząd PiS EURO 2012 zginęło w Polsce 25 robotników. Ciekawe, czy decydenci od polityki historycznej zdają sobie sprawę, że 76 proc. Polaków (sondaż z 2017 roku) nie chce słyszeć o wyburzeniu Pałacu. Zbliżony odsetek uczestników sondy na stronie IPN ma takie samo zdanie.

– Inicjowanie dyskusji o zniszczeniu Pałacu Kultury i Nauki przez IPN to kolejny dowód, że jest to nie tylko instytucja zbędna, ale też bardzo szkodliwa – mówi w rozmowie z Portalem Strajk związkowiec Piotr Szumlewicz. – Pomysł zniszczenia jednego z głównych budynków stolicy kompromituje IPN, a zarazem rodzi podejrzenie, że jest to instytucja groźna dla bezpieczeństwa publicznego. Być może IPN uważa, że Pałac jest budynkiem brzydkim, który nie pasuje do architektury stolicy, ale w takim razie naturalny byłby postulat wyburzenia szkaradnej Świątyni Opatrzności Bożej – dodaje.

IPN nie jest instytucją, ale stanem umysłu – uważa Piotr Ciszewski, pasjonat historii, twórca inicjatywy Historia Czerwona. –  Może jeszcze, oprócz zburzenia PKiN, będą się też domagać oddania ziem zachodnich Niemcom? – pyta.  – Zostały one przyznane Polsce decyzją Stalina. Instytut powinien też żądać cofnięcia reformy rolnej wysuwając hasło „ziemia dla obszarników”. Wydaje mi się, że pracownicy Instytutu wdrożyli też, na swoim przykładzie walkę o powrót analfabetyzmu… wtórnego – zauważa Ciszewski.

Orędownikiem zburzenia PKiN jest Jarosław Szarek, prezes IPN. – Nie trafiają do mnie argumenty, że ten budynek – pomnik Stalina – wrósł w tkankę miasta albo że nie dałoby się go wyburzyć, bo to kosztuje. Niepodległość ma swą cenę – podkreślał w 2018 roku. W podobnym tonie wypowiadał się polityk Platformy Obywatelskiej, Radosław Sikorski, który fantazjował na Twiterze o „pierwszym kilofie” wbitym w symbol odbudowy Warszawy.

Pałacu Kultury i Nauki zburzyć nie można, gdyż jest zabytkiem.

patronite

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Niemcy: SPD ogłasza kandydata na kanclerza i wyraża gotowość budowy lewicowej koalicji po wyborach

Współprzewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec poinformowali w poniedziałek, że w…