Na początku grudnia ubiegłego roku Wojciech Muszyński, historyk i pracownik IPN, publicznie żałował, że członków partii Razem nie można zamordować tak, jak lewicowców w Chile Pinocheta: poprzez zrzucenie do oceanu. Wynurzenia te Muszyński zawarł w komentarzach pod wywiadem z posłem Lewicy Maciejem Koniecznym. Parlamentarzysta napisał w tej sprawie list do szefa Instytutu. Dziś dostał odpowiedź.

– Trochę opadła mi szczęka – tymi słowami Konieczny podsumowuje swoją reakcję na doręczone mu pismo dra Jarosława Szarka, kierownika instytucji kreującej polską pamięć historyczną na prawicowe zamówienie. I trudno mu się dziwić, nawet znając standardy tej instytucji.

Jak bowiem Szarek odniósł się do sytuacji, w której jego podwładny marzy o mordowaniu przeciwników politycznych? Główne przesłanie listu polega na tym, że poseł Lewicy nie powinien się przejmować, bo komentarze nie były pisane w ramach pracy i nie są to poważne deklaracje całej instytucji.

„Prezes IPN pisze, że komentarze Wojciecha Muszyńskiego miały charakter prywatny, a w czasie ich publikacji Muszyński przebywał na urlopie bezpłatnym (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie). Jednocześnie szef IPN zapewnia, że te komentarze nie są wyrazem oficjalnego stanowiska Instytutu w przedmiotowej sprawie – ujawnił Maciej Konieczny na Facebooku.

„Bardzo mnie to cieszy, gdyby się okazało, że IPN popiera mordowanie polskich parlamentarzystów sytuacja byłaby, delikatnie mówiąc, niezręczna” – dodał.

Konieczny nie bez racji zauważył również, że gdyby historyk zatrudniony w IPN pozwolił sobie, nawet na urlopie bezpłatnym, na urąganie w podobny sposób weteranom Armii Krajowej czy atakowanie członków PiS, to jego kariera w instytucie błyskawicznie by się skończyła. Tymczasem okazało się, że w gruncie rzeczy w ocenie kierownictwa placówki można pochwalać zbrodnie (jeśli popełni je odpowiednia ideologicznie strona).

Wojciech Muszyński w swojej działalności naukowej zajmuje się przede wszystkim polskimi nacjonalistami: przedwojennymi, Narodowymi Siłami Zbrojnymi, „żołnierzami wyklętymi” o przekonaniach narodowych. Jest redaktorem naczelnym pisma historycznego Glaukopis, które służy raczej wybielaniu i gloryfikowaniu nacjonalistów czy frankistowskiej Hiszpanii, niż rzetelnym badaniom. Pracuje wreszcie jako główny specjalista w Oddziałowym Biurze Badań Historycznych IPN w Warszawie, chociaż swojego czasu jego posada wisiała na włosku, gdyż udostępnił na swoim facebookowym profilu obrazek z powieszonym Barackiem Obamą. Nie jest jedynym w IPN miłośnikiem polskich nacjonalistów oraz prawicowych dyktatur. Jak pisaliśmy na Portalu Strajk, karierę w IPN robi Tomasz Greniuch, współtwórca struktur Obozu Narodowo-Radykalnego w Opolu. Z kolei pracownik Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy IPN, dr Rafał Dobrowolski, został zdemaskowany jako autor internetowych komentarzy, w których wysyłał „lewackich degeneratów, lgbtowców, podludzi” do obory, kanału lub na wysypisko śmieci. Dobrowolski regularnie występuje w mediach prawicowych, był też kandydatem w wyborach samorządowych z ramienia Ruchu Narodowego.

patronite

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Pokrętna obłuda zaczerpnięta z KRK, przecież tam też jak sukienkowy zgwałci nieletnią, to zrobił to ponoć poza obowiązkami duszpasterskimi, jako osoba prywatna, ale niech ktoś spróbuje zerwać z tą korporacją, to nie, bo podobno jest związany siłą wyższą do końca życia i dalej na to domniemane życie wieczne

  2. Zdziwienie? Zaskoczenie? A niby czego spodziewać się od „Historyka IPN”? Owemu gigantowi intelektu zabrakło w tym wszystkim spostrzeżenia, że Polska jeszcze nie leży nad oceanem. Ale dla niego, to drobnostka. Podobnie, jak dla nierobów z IPN nadal pozostaje drobnostką brak dokładnego policzenia ofiar wymordowanych podczas wojny mieszkańców Polski w przedwojennych granicach, spisów imiennych ofiar, które są przeprowadzane przez poważne naukowe placówki, jak Yad Vashem, czy Muzeum Holocaustu w Nowym Jorku, zbierania pamiętników , i tych, wydawanych za granicą o Polsce, i rękopisów, których nikt nie zbiera. Skandalem jest, że do tej pory nie ma oficjalnego stanowiska w sprawach kluczowych, jak liczba strat ludności Polski podczas okupacji, gdy encyklopedie PWN podaja dwie , rozbieżne liczby, a zmniejszenie ofiar w Auschwitz o 2 miliony 700 tysięcy na podstawie „niepełnej dokumentacji” jak podają w jednej z Encyklopedii PWN, nie spotkało się z żadną reakcją naukowców IPN. To niby za co biorą pieniądze na spefzanie tak „tfurczego” urlopu? Wstyd.

  3. Jak to powiedział Marian Turski? Faszyzm nie spadł nagle z nieba. Bagatelizowanie tak podłych, nikczemnych i skandalicznych słów wypowiedzianych przez pracownika państwowej instytucji dowodzi, że faszyzm w wersji soft ma się w Polsce całkiem nieźle. Zaraz ktoś wspomni o Wolterze i wolności wypowiedzi. Wolter raczej nie miał na mysli ludzi o kryminalnych poglądach.

    1. Mamy wolność słowa i każdy może mówić co chce, krytykować co chce, nabijać się z czego chce i wyśmiewać wszystkie idee – na tym polega wolność słowa, poza tym krytykowanie pewnej grupy ludzi to nie to samo co atakowanie słowne konkretnej osoby. Nie bronię poglądów tego kogoś z IPN, ale nie chce w Polsce cenzury i ścigania ludzi za poglądy i wprowadzania poprawności politycznej, bez względu czy robi to prawica czy lewica. Co do faszyzmu – to on jest mimo wszystko bardziej lewicowy niż prawicowy, chociażby dlatego że zakładał że państwo powinno kontrolować i regulować wszystkie dziedziny życia ludzi.
      Wolność słowa jest bardzo ważna i należy jej bronić także dla ludzi z którymi się nie zgadzamy, ale niestety żyjemy w takim świecie że lewica i prawica chce ograniczać to prawo obywatelskie i narzucić wszystkim tylko słuszne poglądy …

    2. Z jedną poprawką: wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się kłamstwo i zwykłe chamstwo.
      Bez znaczenia czy to chamstwo wobec księży, wobec LGBT, wobec lewicy, prawicy, czy wobec Misia Kolargola.

    3. Klasyczny Liberał:
      rozumiem, że współczesne klasycznie kapitalistyczne państwo nie rości sobie prawa do kontrolowania i regulowania każdej dziedziny ludzkiego życia? Oczywiście, że sobie rości. Natomiast lewica chce kontrolować głównie to, w jaki sposób ludzie zarabiają pieniądze – by nie zarabiali ich korzystając z cudzej, słabo opłacanej pracy, a więc wykorzystując słabszych i kradnąc owoce ich trudu. Mam wrażenie, że inne dziedziny ludzkiego życia są lewicy obojętne, chyba że znów mamy do czynienie z wykluczaniem lub prześladowaniem. Moim skromnym zdaniem lewicowego państwa nie powinno obchodzić nawet to, ile kto ma żon czy mężów. Co innego państwo faszystowskie – tu rzeczywiście każdy musi się podporządkować normom i obyczajom ustalonym odgórnie a życie obywateli jest precyzyjnie kontrolowane. Co zaś do wolności wypowiedzi… są takie wypowiedzi, które zdecydowanie ograniczają wolność a nawet stwarzają zagrożenie dla społeczeństwa i jednostek. Taka wolność to proszenie się o problemy… Niestety nie mamy w historii żadnych przykładów sprawnie i zgodnie z ideą działającego lewicowego państwa. Wszystko co dotychczas było zwykłym nieporozumieniem, ale to nie znaczy, że nie warto próbować.

Zobacz także

Lokatorzy walczą o ustawę reprywatyzacyjną. Czy Sejm wreszcie się nią zajmie?

Lokatorzy to nie towar! Raz, dwa, trzy, cztery, gdzie ustawa, do cholery?! – skandow…