Share Button

Co najmniej dziewięciu irańskich żołnierzy miał zginąć od izraelskich rakiet wystrzelonych na Syrię przez armię izraelską zaraz po jednostronnym zerwaniu przez amerykańskiego prezydenta Trumpa umowy atomowej z Iranem. Irańczycy na prośbę rządu syryjskiego pomagają wojskom rządowym w walce z oddziałami Państwa Islamskiego okupującymi południowe przedmieścia Damaszku.

 

flickr

Według mediów syryjskich, obronie przeciwlotniczej udało się zestrzelić dwie izraelskie rakiety. Od początku syryjskiej wojny Izrael dokonał ponad sto ataków na Syrię, uderzając głównie w wojsko walczące z Al-Kaidą i innymi ugrupowaniami dżihadystów na zachodzie i południu kraju. Od kilku miesięcy uderzenia izraelskie celują oprócz tego w Irańczyków. Jak dotąd Iran nie dał się sprowokować, nie odpowiedział na nie ani razu.

9 kwietnia Izrael zaatakował bazę wojskową T4 pod Homs zabijając Syryjczyków i Irańczyków w dwa dni po al-kaidowskiej mistyfikacji „ataku chemicznego” we Wschodniej Gucie pod Damaszkiem, gdzie Syryjczykom udało się pokonać dżihadystów z Armii Islamu. Od kilku dni reżim izraelski zapowiadał ripostę Iranu, jednak tradycyjnie sam zaatakował.

26 kwietnia izraelski minister obrony Awigdor Liberman ogłosił, że jego kraj aktywnie sprzeciwi się obecności Irańczyków w Syrii i trzy dni później od izraelskich rakiet zginęło 26 żołnierzy irańskich i syryjskich, którzy bili się przeciw Państwu Islamskiemu.

Wczoraj Izrael dał dwa tygodnie Omarowi Shakirowi, izraelskiemu dyrektorowi organizacji obrony praw człowieka Human Rights Watch (HRW) na opuszczenie kraju za sprzeciw wobec polityki apartheidu prowadzonej przez Tel-Awiw, pod pretekstem popierania przez dyrektora międzynarodowej kampanii bojkotu Izraela. HRW temu zaprzecza. Według komunikatu organizacji „Izrael chce zmusić HRW do milczenia w związku z krytyką gwałcenia praw człowieka”.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*