Obrazek z flagą Grecji w tle i rozpadającą się monetą o nominale jednego euro. Darmowy obrazek z Pixabay.com

Sytuacja jest tragiczna, ale nie zupełnie beznadziejna. Odtrąbiona jako wielki sukces prawicy niedawna batalia wyborcza wcale nie wieszczy trwałości jej władzy. To Aleksis Cipras, zawodząc zaufanie wyborców, zrobił dla niej w ciągu ostatnich lat najwięcej. Jednak bardzo trudno jednoznacznie stwierdzić, czy obecne ugrupowania lewicowe mają szansę na jakiś nowy start, tudzież czy w tych okolicznościach może wyłonić się jakaś nowa struktura.

Ten drugi scenariusz wydaje się najmniej prawdopodobny. Nie ma żadnych przesłanek by sądzić, że jakakolwiek nowa siła mogłaby dziś osiągnąć taki poziom zaufania jakim Greczynki i Grecy obdarzyli niegdyś SYRIZĘ. Nadzieje zostały zawiedzione zbyt mocno, aby dziś dało się je ponownie rozbudzić w sposób, który umożliwiłby stworzenie nowego, jednoznacznie lewicowego, stylizującego się na antykapitalistyczny masowego ruchu. Tym bardziej, że w grze są już trzy stronnictwa – SYRIZA, Komunistyczna Partia Grecji i DIEM25 – inicjatywa byłego ministra finansów w rządzie Ciprasa – Janisa Warufakisa. Jest też KINAL (Ruch Zmian), czyli PASOK występujący pod zmienioną nazwą. O ile socjaldemokratyczny PASOK stał się partią otwarcie prawicową już dość dawno, a dał temu niepodważalny dowód w okresie rządów Giorgiosa Papandreu (vide: cz. II), o tyle KINAL jest – jak komentują niektórzy greccy aktywiści – „burżuazyjnym cieniem PASOK-u”.

Po ostatniej zdradzieckiej czterolatce SYRIZY nikt już nie liczy na żadną poważną akcję przeciw destrukcyjnemu dyktatowi Trojki. Nie widać też przekonującej chęci po stronie liderów politycznych do wyrwania się z tego kieratu. Ale czy zwycięstwo prawicowej Nowej Demokracji wskazuje, że poddał się też lud? Niekoniecznie.

Podziały klasowe nie giną

Po pierwsze – uwydatniła się także dość klarowna polaryzacja na tle klasowym, co zawsze jest bardzo pozytywne i świadczy o tym, że duch walki o lepszą przyszłość nie został zabity. Jeśli wyniki wyborów z siódmego lipca porównać do tych do Parlamentu Europejskiego przeprowadzonych 26 maja łatwo zauważyć wzrost poparcia zarówno dla ND, jak i dla SYRIZY. Prawica robiła wszystko, by zmobilizować do akcji wyborczej klasy zamożne i walczyła o władzę z wielkim impetem, traktując minioną elekcję jak walkę na śmierć lub życie. Mniej więcej podobnie PiS ustawił się w Polsce przy eurowyborach. Kampania była masowa, emocjonalna i niemal nieustająca. Ale..

Dało to ND niecałe 7 proc. więcej w wyborach parlamentarnych w porównaniu do tych do PE. SYRIZA zaś zdobyła o blisko 8 proc. więcej głosów. Całkowity udział obu tych partii w politycznym krajobrazie wzrósł do poziomu 71,38 proc., co jest wskaźnikiem wyższym nawet w porównaniu z 2015 r. i to o blisko 10 proc. Naturalnie, bardzo wysoka była też absencja – ok. 4 mln. obywatelek i obywateli nie pofatygowało się do urn. W większości są to ludzie rozczarowani postępowaniem partii Ciprasa i jego rządu, ale też ludzie, którzy jeszcze przed minionymi wyborami nie podjęli udziału w walce wyborczej i tylko utwierdzili się w przekonaniu, że zrobili dobrze. Według badań socjologicznych są to pracownicy średniego i niższego szczebla oraz ludzie ubodzy. Fakt, iż żadna z lewicowych partii nie zdołała zbudować przez tyle lat realnej więzi z tymi masami również jest świadectwem ich politycznej impotencji.

Nowa Demokracja uzyskała wprawdzie wynik, który zapewnia jej dość wygodną reprezentację parlamentarną – 31,53 proc. i 158 miejsc w parlamencie – ale nie powiększyła znacząco swojej bazy. Opowieści o „wielkim zwycięstwie proeuropejskich sił” można zatem włożyć między bajki. Idąc klasowo-elektoralnym tropem warto porównać ten rezultat z wynikami referendum z 2015 r., kiedy greckie społeczeństwo jednoznacznie powiedziało „nie” dalszym negocjacjom z Trojką i realizacji terrorystycznej polityki przez nią narzuconej. Na początku ubiegłego miesiąca ND uzyskała poparcie 2251411 obywateli. Tymczasem „na tak” w referendum głosowało 2245537.

Co to znaczy? Po czterech latach obłędnej walki propagandowej przy wsparciu zachodniego establishmentu i mediów z rządem Ciprasa, który wprawdzie i tak nie reprezentował żadnego realnego zagrożenia dla kapitału greckiego czy europejskiego, ale symbolizował powstanie i masową nadzieję, która mogłaby się znów w niewygodnym momencie odrodzić, ND udało się wzmocnić swoje polityczne zaplecze o raptem 6 tys. nowych głosów. Zgoła nieimponujące.

Przecenione przepływy

Jeśli chodzi o partyjne rozrachunki, sprawa wygląda trochę gorzej, gdyż część wyborców lewicy zdecydowała się zagłosować teraz właśnie na Nową Demokrację. Jednak per saldo wzrost ten nie stanowił o jakimś realnym pokonaniu lewicy, gdyż migracja w stronę ND odbywała się ze strony partii centro- i skrajnie prawicowych, które znajdują się w stanie rozkładu. Fałszywe są również podawane w tym kontekście „opracowania ekspertów” z różnych światowych mediów uznawanych za poważne, gdzie wieszczono przepływ aż 67 tys. głosów z grona sympatyków SYRIZY na konto ND, co miało być dowodem na to, że prawica jest bardziej atrakcyjna nawet dla lewicowych wyborców. Owszem, doszło do takiej transgresji, ale jednocześnie 59 tys. wcześniejszych wyborców ND zagłosowało teraz na SYRIZĘ.

ND uzyskała większość głównie dzięki migracjom z prawicy. Unia Centrystów i KINAL „sprezentowali” jej po ok. 50 tys. głosów. Na tę partię zagłosowali też tym razem masowo sympatycy pozaparlamentarnej prawicy: POTAMI, LAOS, Nowa Prawica, ANEL, Obywatele i Wolna Ojczyzna; łącznie ponad 300 tys. głosów. Nie udało się natomiast przyciągnąć znaczącej liczby popierających jawnie faszystowski Złoty Świt, na co cały establishment grecki i europejski bardzo liczyły.

Tak czy inaczej, baza wyborcza Nowej Demokracji to – jeśli zastosować żargon marksistowski – zamożni drobnomieszczanie i burżuazja.

Wynika to także z geograficznej specyfiki tych wyborów. Na ND głosowała Attyka (część wschodnia), Ateny (zwłaszcza  Druga Dzielnica) i Pireus. Partia ta odnotowała sukces w tradycyjnie bogatych i konserwatywnych regionach jak Agia Paraskevi, Marousi, Vrilissia czy Irakleio. W Kifisia-Ekali ND uzyskała 83,74 proc., w Papagou 65 proc., w Filothei 78,96 proc. i 75,83 procent w Palaio Psychiko.

Wszystkie pełne radości i ukojenia anonse światowych mediów o „jednoznacznym konserwatywnym zwrocie elektoratu” są niczym innym jak zakłamaną propagandą.

Ułuda „postępowości”

SYRIZA otrzymała poparcie na poziomie 31,53 proc. Stronnictwo to stało się głównym „odbiorcą” głosów klasy pracowniczej, młodzieży oraz biedniejszej klasy średniej. A to pomimo wielkiej zdrady Ciprasa i bardzo słabej kampanii przedwyborczej, raczej nastawionej zresztą na klasę średnią, która masowo zagłosowała na ND. Pracownicy i młodzież, kierując się własnymi klasowymi motywami i nienawiścią do Trojki, głosowali jednak na SYRIZĘ. I choć głosowanie to nie było wolne od rozczarowań czy złudzeń, to jednak należy potraktować je przynajmniej jako swego rodzaju okopanie się na lewicowych pozycjach. Tylko aroganckie kierownictwo tej partii wysuwa groteskowe opinie, jakoby był to wyraz poparcia dla prowadzonej przez nie polityki. Na SYRIZĘ zagłosowano wbrew i pomimo tego co partia ta nawyrabiała, a nie w geście poparcia dla Ciprasa i jego akolitów.

Ten festiwal nie potrwa jednak bardzo długo. Widać bowiem wyraźnie, że Cipras będzie dążył do dalszego skrętu w prawo. Już w pierwszym powyborczym przemówieniu, że SYRIZA ma stać się „dużą demokratyczną frakcją” i „postępowym ruchem”. Cokolwiek to znaczy, na pewno nie ma to niczego wspólnego z walką przeciw europejskiemu kapitalizmowi i jego brutalnej ekspozyturze, która torturuje Grecję od 10 lat.

Cipras chce pozbyć się wszelkiej lewicowej opozycji w jego partii i uczynić to stronnictwo jeszcze bardziej przyjaznym dla establishmentu i kapitału. Pod kontrolą tychże trwałą będzie wędrówka integracyjna do centrum,  być może aż do połączenia z KINAL-em.

Polityczna orientacja przeciw działaniom Trojki i impet, który zbudował ruch społeczny, na którym cztery lata żerowała SYRIZA i Cipras istnieją. Chciałoby się wierzyć, że ktoś zechce tę przestrzeń zagospodarować. Jeśli do tego nie dojdzie Grecja i państwa ościenne (poza Turcją) staną się zalążkiem państw i gospodarek zupełnie upadłych, gdzie jedynym ratunkiem dla ludności jest emigracja. W Bułgarii już tak jest. Grecja została wprowadzona na tę samą ścieżkę.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. A Bojan jak zwykle zdziwiony. Nie martw się redaktorze. Polska sama się oskubała do goła na rzecz Boschów. Nas nie ograbią już bardziej. Nie ma z czego.

  2. Brakuje mi w tych trzech częściach stanowiska Komunistycznej Partii Grecji. Co robiła, jak reagowała i co z nią po ostatnich wyborach?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Lewica to odpowiedź na potrzeby, które zostały przez PiS zaniedbane [wywiad]

Strajk.eu rozmawia z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, kandydatką komitetu Lewica w okręgu wroc…