Podobno to państwo niszczy przedsiębiorczość w Polsce. Tymczasem właściciele biznesów z branży budowlanej wyciągają błagalnie ręce do rządu, prosząc o inwestycje, które mogą uratować ich bilans finansowy w obliczu spadku zamówień.

Nad branżą budowlaną zbierają się czarne chmury / pixabay.com
Nad branżą budowlaną zbierają się czarne chmury / pixabay.com

Produkcja budowlana w 2016 roku wyraźnie wyhamowała. Według Głównego Urzędu Statystycznego w sierpniu br. wskaźnik ten był aż o 20 proc. mniejszy niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Firmy z branży notują straty, gdyż zatrudnienie dopasowane jest wciąż do okresu prosperity z lat 2013-15. W związku z tym przedsiębiorcy, ponoć tak samodzielni i zaradni, zwracają się o pomoc do państwa, licząc, że zamówienia publiczne napędzą koniunkturę.

Największe przedsiębiorstwa w branży budowlanej stosują zamiennie – groźby i prośby. Z jednej strony zapowiadają, że wyślą pracowników na zieloną trawkę, co, biorąc pod uwagę liczbę zatrudnionych w tym sektorze, z pewnością byłoby niemile widziane przez władze, która chce uchodzić za prospołeczną i dobrze zarządzającą gospodarką. Tymczasem wiadomości od dużych graczy są niepokojące. Konsorcjum Skanska zapowiedziało już, że zwolni 1150 pracowników, Trakcja przymierza się do zmniejszenia zatrudnienia o 300 osób. Firmy alarmują również, że zwiększa się ryzyko wyjazdu fachowców za granicę.
Jakie są przyczyny załamania w branży budowlanej? Rafał Sebastian Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” jako główny powód wymienia zahamowanie inwestycji publicznych. Za rządów Platformy Obywatelskiej głównym generatorem obrotów firm budowlanych  były projekty infrastrukturalne zlecane przez państwo. W związku z tym jedyną gałęzią branży, w której kryzys nie jest wyraźnie widoczny, jest budownictwo mieszkaniowe. Przedsiębiorcy, przyzwyczajeni do hojnych rządowych kontraktów, obecnie załamują ręce, gdyż obecna władza nie kwapi się do wznowienia publicznych projektów na szeroką skalę. A przynajmniej nie w bieżącym roku. Dla biznesu jest to dramat, gdyż pierwszą fazą realizacji zamówienia jest zawsze projektowanie, a więc prace mogą rozpocząć się, w optymistycznym scenariuszu, dopiero w 2018 roku.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Rola państwa w tym wszystkim jest dosyć dwuznaczna. Kontrakty na realizację jakichkolwiek zamówień, nie tylko budowlanych, dostaje firma, która w ramach przetargu zaoferuje najniższą cenę. Dlatego firmy aby „załapać się” na kontrakt oferują ceny wzięte z sufitu, które nijak mają się do realiów. Taki zwycięzca przetargu odbija sobie na podwykonawcach, a ci, jeśli mają możliwość, odbijają sobie na pod/podwykonawcach. W rezultacie śrubuje się w dół płace, jakość robót do doopy, terminy niedotrzymane, podwykonawcy bankrutują…

Pozostaw odpowiedź Nikt Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kaczyński w stylu Pinocheta nawołuje do wojny ulicznej. Lewica odpowiada: my będziemy z protestującymi

Kaczyński poszedł na całego. W przemówieniu wygłoszonym w stylu dyktatora, nazwał protestu…