Portal STRAJK

Jak wyglądał Tęczowy Piątek w warszawskim liceum?

fot. Piotr Nowak

– Proszę zobaczyć jak młodzież dewastuje chodnik, jestem tym bardzo zaniepokojony -mówi mężczyzna w kolorowym t-shircie do ekipy telewizyjnej TVP. Kamerzysta z ekipą ruszają na miejsce zdarzenia. Ruszam za nimi. Po chwili wszystko już jasne. Grupa uczniów i uczennic maluje na trotuarze tęczową flagę. Dziennikarze stoją zbaranieli.

Jesteśmy przez budynkiem I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego im. Maharadży Jam Saheba Digvijay Sinhji, potocznie zwanego Bednarską. Facet, który „podsunął cynk” reżimowym dziennikarzom to Bartłomiej Pielak, wicedyrektor placówki.

– Właśnie dowiedziałem się z sekretariatu, że zadzwoniły do nas odpowiednie służby z zapytaniem, czy nasza młodzież nie jest przypadkiem bez opieki i czy nie dewastuje przestrzeni publicznej miasta stołecznego Warszawy – tłumaczy.

Na korytarzach placówki roi się od żurnalistów. Ze schodów zbiega reporterka TVNu. Po dolnym holu krąży ekipa TVP. Jest gwarno, tłocznie, ale bez żadnej nerwówki. Tuż przy wejściu starszy facet gra w szachy z chłopakiem z tęczową naszywką. Kawałek dalej można skorzystać ze szwedzkiego bufetu. Wegańskie delikatesy, słodycze, napoje. Tak właśnie wygląda Tęczowy Piątek.

– Spodziewaliśmy się inwazji prasy – śmieje się jedna z nauczycielek. Faktycznie, sami się prosili. Kilka godzin wcześniej wicedyrektor Pielak wystąpił na konferencji prasowej. Pod jaskinią lwa, na ulicy Szucha, gdzie mieści się Ministerstwo Edukacji Narodowej wytłumaczył, dlaczego jego szkoła włączyła się w obchody Tęczowego Piątku, mimo kategorycznego zakazu i pogróżek ze strony szefa resortu – Dariusza Piontkowskiego.

– Opieramy się na Deklaracji Praw Człowieka UNESCO, mówiąc w skrócie: nie ma znaczenia kolor skóry, płeć czy orientacja. Wszyscy jesteśmy równi. Uważamy też, że demokracja nie jest tyranią większości, a umiejętnością pochylenia się nad mniejszością i tego uczymy naszych podopiecznych. Wychowujemy młodzież w duchu różnorodności, otwartości i akceptacji – mówił wicedyrektor, wspominając też, że homofobia „nie jest niespójna z ewangeliczną nauką o miłości bliźniego”, a także  „z nauką płynącą z Watykanu za pontyfikatu Papieża Franciszka”.

Stoimy z Bartłomiejem Pielakiem przed budynkiem jego szkoły i patrzymy, jak dzieci „dewastują” chodnik.

– Kreda jak dotąd nie kojarzyła się w historii świata z narzędziem zbrodni, ani też z narzędziem upokorzenia, więc mam nadzieje, że to po prostu tylko kaczka dziennikarska – zauważa wicedyrektor.

Władza robiła wszystko, by do Tęczowego Piątku nie dopuścić. Piontkowski, podobnie jak Zalewska rok wcześniej wysyłał do szkół listy z ostrzeżeniem. Żadnej indoktrynacji. W tym roku wymyślił też alternatywę. Młodzież ma zostać wysłana po lekcjach na sprzątanie grobów na cmentarzach. Część szkół podłapała pomysł i wysłała swoich uczniów na groby zasłużonych działaczy lewicowych i osób LGBT.

Pytam wicedyrektora Pielaka, co myśli o tych wszystkich pomysłach, które można usłyszeć od funkcjonariuszy rządu i dziennikarzy mediów publicznych.

– Nie wsłuchuję się w rzeczy, które są bezsensowne – wzdycha nauczyciel. – Trzeba się skupiać na tym, co jest pozytywne. Zdaje sobie sprawę, że straszy się ludzi przedziwną propagandą i może się wydawać, że drag queens i wszyscy pedofile zaraz obsiądą tę naszą biedną młodzież.

Bartłomiej Pielak spogląda na podopiecznych malujących tęczę. – Wiem, że ta młodzież jest bardzo mądra, potrafi się świetnie bronić przez takimi atakami, bo jest wychowywana w sposób autonomiczny, jest nauczona odpowiadać za siebie, więc nie czuje żadnego zagrożenia. Stworzyliśmy tu bezpieczną przestrzeń.

Przed Tęczowym Piątkiem do akcji wkroczył też pisowski Rzecznik Praw Dziecka. „Szkoła musi być wolna od ideologii, która skrywa się za tolerancją” – ostrzegał Mikołaj Pawlak.

– Chciałbym się dowiedzieć, co zamierzamy zrobić z innymi formami ideologizacji, które uprawiamy w Polsce? – pyta wicedyrektor Bednarskiej. – Przecież system demokratyczny też jest formą ideologii. Moralność ultrakatolicka, która jest promowania jako mainstream moralności w Polsce jest również ideologią. Wolałbym, aby w społeczeństwie istniał wielogłos. Rozmawiamy o tym, co jest dla kogo ważne, ale próba narzucenia przez władze poglądu na świat i stosunki międzyludzkie moim zdaniem w XXI wieku, a szczególnie w państwie demokratycznym jest bezzasadna – zaznacza.

Dziennikarze TVP wyglądają na rozczarowanych. Żadnego kompromitującego materiału z tego nie uciosają. Jeden z nich podchodzi do malujących tęczę i protekcjonalnym tonem zwraca uwagę, że tęczą ma siedem kolorów,a nie sześć. – O nie, wszystko na nic – śmieją się uczniowie i uczennice.

„Indoktrynacja”, to grzmiące słowo, w Bednarskiej w dniu Tęczowego Piątku wiązała się z miłym spędzaniu czasu przez szkolną wspólnotę. Malowanie tęczy, wycinanki, jedzonko, no i rozmowy z prasą. Ci, którzy zawnioskowali o zwolnienie z lekcji, otrzymali zgodę. W godzinach popołudniowych został zaplanowany wykład. Młodzież będzie debatować z przedstawicielami różnych wyznań. Temat – dialog międzykulturowy, a także odpowiedź na pytanie: czy Biblia jest naprawę antyhomoseksualna?

fot. Piotr Nowak

Uczestnictwo w Tęczowym Piątku nie było obowiązkowe. Ale społeczność czekała długo na ten dzień, dla większości uczniów i uczennic zaangażowanie jest oczywistością. Wiele osób ma na sobie jakiś tęczowy element. Marta Zawadzka, klasa druga, namalowała sobie tęczę na policzku. Idea akcji jest jej bliska, bo wśród jej przyjaciół są osoby LGBT.

– To jest bardzo ważny dzień. Ci ludzie potrzebują wsparcia. Tego dnia mogą szczególnie swobodnie zaprezentować swoją tożsamość, do czego mają przecież pełne prawo – wyjaśnia.

Marta nie czuje się ideologizowana. – Od wielu lat, mimo Tęczowych Piątków i lekcji edukacji seksualnej moja orientacja się nie zmieniła – śmieje się.

Dostrzega za to ideologiczny atak ze strony obecnej władzy. – To jest przyzwalanie na przemoc wobec moich znajomych, to jest zielone światło na nienawiść. To nie dotyka osób, które mają w życiu mocną pozycję, to najbardziej uderza w młodzież. Ofiarami homofobii nie padają ludzie, którzy podejmują decyzję, lecz ci, których dotyczą te decyzję.

Marta w przeszłości stawała w obronie osób LGBT w sytuacjach ich bezpośredniego zagrożenia. – Trzeba być stanowczym, trzeba jasno wyrażać niezgodę i nie schodzić na poziom agresji, nie możemy reagować tak jak oni.

A co z tą seksualizacją i nauką masturbacji? Marta słysząc o tym, nie może powstrzymać śmiechu. – Oj, straszne rzeczy! A tak naprawdę, to uważam, że  edukacja seksualna jest potrzebna, bo seks jest ważną częścią życia każdego człowieka. Jeżeli będziemy robić z tego temat tabu, to nie będzie za wesoło, bo ludzie nie będą mieć odpowiedniej wiedzy. W tych lekcjach nie chodzi tylko o to, żeby pokazać co i jak, to przede wszystkim nauka wyrażania nas samych, określania granic, mówienia nie. To bardzo potrzebne, a rezygnowanie z tego jest nieodpowiedzialne – zaznacza.

– Nie mogliśmy zrobić inaczej – mówi Wanda Łuczak, dyrektorka liceum. Podkreśla, że decyzję o zorganizowaniu dnia osób LGBT podjęła w demokratycznym głosowaniu cała społeczność Bednarskiej. Żadna odgórna decyzja, to była wola szkolnego ludu.

– Uczymy wszystkich, że trzeba szanować drugiego człowieka, tego, że każdy ma prawo kochać tego, kogo chce kochać. Według mnie to jest najważniejsze – pani dyrektor mówi spokojnym głosem, uśmiechając się lekko.

– Mam nadzieję, że za jakiś czas, kiedy dojdą do władzy nasi uczniowie i nasze uczennice, to ten świat się zmieni – dodaje.

Czym jest zatem dla młodzieży ten Tęczowy Piątek?

– Wiem, że osoby o innej orientacji muszą czuć się czasami bardzo skrępowane – mówi Zuzia Mąka, drugoklasistka. – Dlatego dziś staramy się, aby nie miały wątpliwości, że darzymy ich szacunkiem i pełną akceptacją. W Tęczowym Piątku chodzi o to, by czuły się wyróżnione. Bo takie osoby są częścią naszej szkolnej rodziny.

– Myślę, że nienawiść wynika z zazdrości – zaskakuje Klara Zaborowska, która wraz z Zuzią maluje tęczę na chodniku.

– Czego zazdroszczą?

– Odwagi, przekroczenia granicy i powiedzenia prawdy o tym kim są. Ważne, żeby to podkreślić – osoby LGBT są bardzo odważne.