Radziwiłł obiecał, Morawiecki się wycofuje – najmłodsi pacjenci jednak nie zostaną objęci obowiązkowym, a więc bezpłatnym szczepieniem przeciw pneumokokom. Zabrakło pieniędzy.

Rocznie z powodu chorób wywołanych pneumokokami umiera ok. 100 dzieci w Polsce/wikimeda commons
Rocznie z powodu chorób wywołanych pneumokokami umiera ok. 100 dzieci w Polsce/wikimeda commons

Szczepienia przeciwko pneumokokom, czyli dwoince zapalenia płuc, od lat rekomenduje zarówno polski Pediatryczny Zespół Ekspertów ds. Szczepień Ochronnych, jak i Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Choroby związane z pneumokokami rocznie powodują na świecie 1,6 mln zgonów, w tym ponad 500 tys. wśród dzieci poniżej 5. roku życia. W Polsce średnio umiera z tego powodu ok. 100 dzieci – główną przyczyną jest wywołane dwoinką zapalenie płuc, pneumokoki mogą też powodować zapalenie opon mózgowych i wiele innych chorób, m.in. poważne zapalenie ucha skutkujące trwałym niedosłuchem. Co więcej, dwoinka coraz częściej staje się oporna na tradycyjne terapie antybiotykowe. Jak twierdzi WHO, masowe szczepienia mogą zatrzymać ten trend. Jak wyliczyło Ministerstwo Zdrowia, wydatek na szczepienia byłby duży, jednak prawdopodobnie zwróciłby się w ograniczeniu kosztów leczenia. Jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna” już wprowadzenie obowiązkowych szczepień dla grup ryzyka (wcześniaków, noworodków z obniżoną odpornością) przyniósł oszczędności w wysokości 23 mln zł, powszechne szczepienia mogłyby podnieść tę kwotę nawet dziesięciokrotnie, do 230 mln zł. To więcej niż szacowane koszty programu, czyli 166 mln zł.

Jednak mimo obietnic, składanych przez Konstantego Radziwiłła, szczepionek nie będzie – w budżecie nie wygospodarowano na nie środków. Rząd, mówiący tak wiele o „ochronie życia” wciąż uzależnia kwestię bezpieczeństwa dzieci od grubości portfela ich rodziców – w tej chwili całość szczepienia, które podzielone jest na kilka dawek, kosztuje od 900 do 1200 zł. Jesteśmy jednym z dwóch ostatnich państw Unii – obok Rumunii – gdzie ochrona przed dwoinką jest płatna.

Jedynym wyjątkiem na mapie Polski są Kielce, gdzie od kilku lat szczepienia zostały wprowadzone na koszt samorządu już w 2006 roku. Efekty są dość spektakularne – liczba hospitalizacji związanych z zapaleniem płuc spadła o 80 proc. wśród dzieci i o 60 proc. wśród również szczególnie narażonych na atak pneumokoków seniorów. Jak twierdzą władze miasta, rodzice przemeldowują się do Kielc, żeby mieć dostęp do darmowych preparatów.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Firmy farmaceutyczne nie będą odpowiadać za skutki uboczne przyszłych szczepionek na covid-19

Podobnie jak brytyjski koncern AstraZeneca, który został zwolniony z odpowiedzialności za …