– Za tę katastrofę, niezależnie od tego, jakie były jej przyczyny, ktoś odpowiada, przynajmniej moralnie. I odpowiadał za to poprzedni rząd (…) Donalda Tuska – stwierdził jednoznacznie w swoim przemówieniu Jarosław Kaczyński. Ewa Stankiewicz, dyrektorka Telewizji Republika, domaga się dla byłego premiera kary śmierci.

Podobizna Lecha Kaczyńskiego na odsłoniętej wczoraj tablicy pamiątkowej. Zgodnie z umieszczoną na niej informacją, prezydent "poległ" w służbie ojczyzny/facebook.com
Podobizna Lecha Kaczyńskiego na odsłoniętej wczoraj tablicy pamiątkowej. Zgodnie z umieszczoną na niej informacją, prezydent „poległ” w służbie ojczyzny/facebook.com

6. rocznica katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 osób, wśród nich m.in. prezydent Lech Kaczyński wraz z żoną Marią, posłowie i posłanki wszystkich ówczesnych ugrupowań parlamentarnych i inni goście, zaproszeni na 70. obchody zbrodni katyńskiej, a także załoga samolotu, stała się dla obozu władzy okazją do pokazania swojej dominacji. Pełne żaru przemówienie wygłosił Jarosław Kaczyński. – Oni czynili wszystko na wszystkie możliwe sposoby, łamiąc wszelkie reguły, żeby ta pamięć [o katastrofie smoleńskiej] umarła – mówił prezes PiS o Donaldzie Tusku i jego rządzie. Zadeklarował ustawienie na Krakowskim Przedmieściu pomnika smoleńskiego oraz pomnika Lecha Kaczyńskiego. Wczoraj, na zachętę, odsłonięto już tablicę upamiętniającą byłego prezydenta, który według wyrytego na niej napisu „poległ w służbie ojczyzny”. Pomniki to jednak nie wszystko.

Jarosław Kaczyński: "Pamiętajcie, przed nami jeszcze niełatwa droga, wciąż idziemy do góry, wciąż rzucają w nas kamieniami, wciąż chcą na nas rzucić lawinę. To się nie uda. Dojdziemy do szczytu, ale jeżeli będziemy zmobilizowani, jeżeli będziemy maszerować w zwartym szyku"/wikimedia commons
Jarosław Kaczyński: „Pamiętajcie, przed nami jeszcze niełatwa droga, wciąż idziemy do góry, wciąż rzucają w nas kamieniami, wciąż chcą na nas rzucić lawinę. To się nie uda. Dojdziemy do szczytu, ale jeżeli będziemy zmobilizowani, jeżeli będziemy maszerować w zwartym szyku”/wikimedia commons

– Musimy doprowadzić do tego, żeby ci którzy zginęli (…) zostali odpowiednio uczczeni wbrew polskiemu establiszmentowi, wbrew tym, którym się wydaje, że mają prawo do władzy nad Polską, ale także władzy nad polską pamięcią. Nie mogą wygrać, my musimy zwyciężyć – tłumaczył. Zapowiadał, że imieniem swojego brata, a także być może innych ofiar katastrofy, należy nazywać ulice, ronda i place, a „prawda” o tragedii musi znaleźć się w szkolnych podręcznikach. – Musimy to wszystko opisać. Musimy znać fakty. Musimy ustalić fakty także w tym sensie, o którym mówi się w ramach porządku państwowego, a więc procesowo czy przez odpowiednie organy państwa. To dzieło dopiero dzisiaj się zaczyna, bo to co było dotąd, to był pozór, to było udawanie – grzmiał Jarosław Kaczyński.

Ze słów prezesa wynikało jasno, że wczorajszy popis prawicowych mediów, w tym telewizji publicznej, to nie koniec. – Prawda, ta, którą można określić jako prawdę publiczną, prawdę państwową, prawda w podręcznikach, prawda w książkach, prawda w środkach masowego przekazu (…), prawda w świadomości Polaków – przedstawiał swoje cele prezes. Zauważył, że miliony Polaków, także „tych uczciwych” nie wie, co się stało, „nie rozumie tego wszystkiego”. – Musimy im to wyjaśnić. Musimy z tego skorzystać, że mamy takie możliwości, żeby Polacy wiedzieli i zrozumieli – stwierdził. Katastrofę smoleńską wprost Kaczyński porównywał do zbrodni katyńskiej, której sprawców – jak twierdzi – wciąż nie zna 25 proc. młodych Polaków. – Nie możemy doprowadzić do tego rodzaju sytuacji także w sprawie Smoleńska. Musimy ustalić prawdę i musimy wyciągnąć z niej wszystkie wnioski – powiedział.

Jarosław Kaczyński bardzo dużo mówił o sprawiedliwości, zapowiedział m.in. przeprowadzenie „prawdziwego śledztwa”. – Wiem, że Polacy wielokrotnie mylili się, przebaczając zbyt łatwo – mówił. – Tak, przebaczenie jest potrzebne. Ale przebaczenie po przyznaniu się do winy i wymierzeniu odpowiedniej kary – tłumaczył, ku aplauzie zgromadzonego tłumu. Stwierdził też, że poza sprawiedliwością wymierzaną przez odpowiednie organy jest też odpowiedzialność moralna i moralne napiętnowanie. – Tragedia smoleńska nie była przypadkiem. Jeszcze w 2010 roku, w czasie kampanii wyborczej, kiedy kandydowałem na urząd prezydenta powiedziałem: „chłopcy bawili się zapałkami i podpalili dom”. Tak było, to była zabawa zapałkami, ten przemysł pogardy, to wszystko co się z tym wiązało – mówił Kaczyński. – Z całą pewnością istnieje związek między tym, a tym co się wydarzyło w Smoleńsku. I musimy umieć wyciągnąć z tego wnioski, także te moralne. One są niezwykle wręcz ważne, one są potrzebne dla przyszłości naszego narodu. Ci wszyscy, którzy tego nie rozumieją, Polsce szkodzą. Polska musi być oparta o prawdę i sprawiedliwość – grzmiał. – Pamiętajcie, przed nami jeszcze niełatwa droga, wciąż idziemy do góry, wciąż rzucają w nas kamieniami, wciąż chcą na nas rzucić lawinę. To się nie uda. Dojdziemy do szczytu, ale jeżeli będziemy zmobilizowani, jeżeli będziemy maszerować w zwartym szyku.

Dużo czasu prezes poświęcił także na podziękowania. Jako pierwszy wymienił kościół katolicki, w tym imiennie o. Tadeusza Rydzyka i Radio Maryja, potem kluby „Gazety Polskiej”, „niezależnych twórców” i Antoniego Macierewicza.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. „… prawda w podręcznikach, prawda w książkach, prawda w środkach masowego przekazu (…), prawda w świadomości Polaków” i przypomniał mi się (znów) Bareja (Miś bodajże) – „Prawda czasu, prawda ekranu, prawda …”.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Chiny: państwo nie pozwoli miliarderowi na rozrzutny tryb życia

Bardzo ciekawy wyrok zapadł wobec twórcy konglomeratu HNA Group Chen Fenga. Bogacz uchylał…