Udało się! Dzięki rusofobicznej obsesji polskich władz udało się obrazić jeszcze dwa kraje. Jest następna rezygnacja międzynarodowej delegacji z uczestnictwa w organizowanych w Polsce obchodach rocznicy rozpoczęcia drugiej wojny światowej.

Od chwili nastania tzw. dobrej zmiany polska polityka zagraniczna osiągnęła nowe poziomy i tak wielkiego niżu. Mówił o nim uczciwie Radek Sikorski przy luksusowych daniach w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Potem jednak Kaczyński dyplomatą nr 1 uczynił Witolda „San Escobar” Waszczykowskiego i sprawy nabrały nowej, niewiarygodnej dynamiki; zdawało się niepowtarzalnej. IV RP bis nie przestaje jednak zaskakiwać odkryciami w tym obszarze. Również przy okazji tak poważnych rocznic historycznych jak ta rozpoczęcia drugiej wojny światowej.

Polski obłęd na punkcie Rosji robi się doprawdy żałosny. Najpierw warszawskie władze ośmieszył prezydent Białorusi, który odmówił udziału w tych uroczystościach, teraz taką samą decyzję ogłosił prezydent Armenii.

Oznajmił to na specjalnej konferencji prasowej minister spraw zagranicznych tego kraju Zohrab Mnatsakanyan.

– Przedstawiciele najwyższych władz Armenii nie wezmą udziału w obchodach 80. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej, które odbędą się 1 września w Polsce, pomimo otrzymanego zaproszenia – powiedział dziennikarzom minister spraw zagranicznych republiki Zohrab Mnatsakanyan.

– To zasadnicza sprawa. Reprezentujemy kraj, którego [historia – przyp. red.] była bezpośrednio związana z II wojną światową. Nasi dziadkowie walczyli w armii radzieckiej przeciwko nazizmowi. Wnieśliśmy kolosalny wkład we wspólne zwycięstwo i wówczas, razem z innymi broniliśmy naszej wspólnej, ogromnej ojczyzny, ZSRR. I to oczywiście zrozumiałe, że w tej sprawie z rozwagą podchodzimy do tego, jak są organizowane takie wydarzenia [rocznicowe – przyp. red.] – wyjaśnił armeński minister spraw zagranicznych.

Mnatsakanyan oczywiście nawiązuje do ostentacyjnego pominięcia prezydenta Federacji Rosyjskiej w poczcie zaproszonych gości.

Kilka dni wcześniej brak obecności zgłosił – także ustami swojego pierwszego dyplomaty – Aleksander Łukaszenka. Szef białoruskiego MSW powiedział m.in.:

„[…] rozdzielając wkład republik radzieckich we wspólne zwycięstwo jest [to działanie – przyp. red.] co najmniej historycznie nieprawidłowe. Do Warszawy nie zaproszono również Kazachstanu i krajów Azji Centralnej i Rosji”.

Warto dodać, że nie zaproszono również przedstawicieli władz Serbii, pomimo niezwykle istotnego wkładu ludności tego kraju w zwycięstwo nad europejskim faszyzmem.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. rządzą nami ludzie, tkwiący mentalnie w okresie międzywojennym… niczym śmierdząca kiszonka wyciągnięta po latach z piwnicy na światło dzienne

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Chile: czy społeczeństwo kupi manewr polityków? Obiecują nową konstytucję

Nie ustają protesty społeczne w Chile wymierzone w rząd i w neoliberalizm. Wczoraj, w pier…