Manifestacja albańskich nacjonalistów / fot. Wikimedia Commons

10 tys. ludzi wyprowadzili na ulice kosowscy nacjonaliści. Nie chcą porozumienia z Serbami, nie podoba im się granica z Czarnogórą. Doszło do zamieszek, jest kilkudziesięciu rannych.

Manifestacja albańskich nacjonalistów / fot. Wikimedia Commons
Manifestacja albańskich nacjonalistów / fot. Wikimedia Commons

Napięcie między rządem Isy Mustafy, politykiem Demokratycznej Ligi Kosowa, a opozycją, w której największą siłą jest skrajnie nacjonalistyczna partia Samookreślenie (alb. Vetëvendosje), trwa od kilku miesięcy. Rząd kosowskiego „państwa” chciałby stopniowo unormować stosunki z sąsiadami i z tymi Serbami, którzy – mimo wszelkich trudności i przejawów dyskryminacji – nadal żyją w zdominowanym przez etnicznych Albańczyków Kosowie, zwłaszcza w jego północnej części. Opozycja nie przyjmuje do wiadomości takiego rozwiązania. Żąda, by Isa Mustafa podał się do dymisji, podpisane we wrześniu porozumienie graniczne z Czarnogórą – wypowiedziane, a Serbowie w północnej części Kosowa nie otrzymali choćby minimalnej autonomii.

Protest, który odbył się w ostatnią sobotę, miał być pokojowym przemarszem przez centrum Prisztiny pod budynki rządu i parlamentu. Wyszło inaczej – część manifestantów obrzuciła obiekty rządowe kamieniami i koktajlami Mołotowa. Gdy liderzy pochodu wezwali do rozejścia się, uczestnicy nie posłuchali. Policja aresztowała 34 szczególnie agresywnych zwolenników Samookreślenia i rozpędziła coraz bardziej agresywny tłum za pomocą gazu łzawiącego. Niektórzy zatrzymani byli uzbrojeni w koktajle Mołotowa i noże. 34 policjantów, dziennikarz i dwóch przypadkowych przechodniów zostało rannych.

[crp]

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

USA chciały otruć Juliana Assange’a

Podczas procesu o ekstradycję niezależnego dziennikarza i sygnalisty Juliana Asange’a, jeg…