W Sądzie Rejonowym w Bielsku Podlaskim czeka na rozpoznanie 101 spraw przeciwko ekologom, którzy protestowali przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej. Lasy Państwowe im nie odpuszczają, choć Rzecznik Praw Obywatelskich apelował o to, by nie pozywały już protestujących. 

Puszcza Białowieska, rezerwat ścisły / wikipedia commons

Tymczasem po wyroku TSUE Lasy ogłosiły, że odstąpią od domagania się kar dla osób, które naruszyły zakaz wejścia do lasu – przy jednoczesnym uznaniu winy protestujących.

– W sprawach, gdzie wnioski o ukaranie złożyła policja, LP zrezygnują z możliwości występowania w roli oskarżycieli posiłkowych – powiedziała Anna Malinowska, rzeczniczka LP. – W sprawach, gdzie strażnicy leśni wnosili o ukaranie i sprawy się nie zakończyły jeszcze, a dotyczą naruszenia zakazu wstępu do lasu i nie dochodziło do naruszania nietykalności cielesnej, niszczenia mienia itp. poważnych wykroczeń albo tym bardziej przestępstw, LP zmienią wnioski o ukaranie na wnioski o uznanie sprawców za winnych bez rozprawy z odstąpienie od wymierzenia im kary.

Tymczasem w Sądzie Rejonowym w Bielsku Podlaskim czeka na rozpatrzenie jeszcze 101 spraw o wykroczenia. To głównie sprawy wytoczone przez nadleśnictwa, choć zdarzyły się też te wytoczone przez policję i straż leśną.

Deklaracja Lasów w stosunku do aktywistów jest kuriozalna – ponieważ, jak podkreślił Rzecznik Praw Obywatelskich, „wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna. Tym samym manifestacje przeciwników wycinki były legalne. To wynika z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE”. Wiedzą o tym sądy, które zwykle aktywistów uniewinniają w kolejnych wyrokach.

Tak jak sędzia Przemysław Wasilewski, który sądził pozwanych przez nadleśnictwo Hajnówka działaczy Greenpeace, Lokalsów oraz Obozu dla Puszczy. W połowie maja wydał wyrok uniewinniający ekologów. „Obwinieni działali w głębokim przekonaniu ratowania dobra wspólnego, służącego całemu społeczeństwu” – napisał w uzasadnieniu.

Adam Bodnar zaapelował o wycofanie wszystkich spraw do policji oraz LP. Ale te nie mają zamiaru odpuścić. Odstąpienie od wykonania kary to jedyne ustępstwo, na jakie mogą pójść.

– Chodzi o to, by nie tworzyć niebezpiecznego precedensu lekceważenia ustawy o lasach. Przecież na pewno ekologom też nie chodzi o to, by na ich szczególny przypadek w kontekście puszczy powoływali się potem najróżniejsi ludzie lekceważący przepisy dotyczące korzystania z lasów z innych, wcale nie szlachetnych pobudek – twierdzi Anna Malinowska.

Innego zdania jest Adam Bohdan z fundacji Dzika Polska:

– Zaprzestanie wnoszenia wniosków o ukaranie protestujących jest więc dla Lasów Państwowych nie tyle ustępstwem, co próbą ratowania stale pogarszającego się wizerunku. Jak wielokrotnie podkreślały sądy – aktywiści są niewinni, działali w stanie wyższej konieczności ratując Puszczę przed zakusami Lasów Państwowych.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

PiS na kolanach przed klerem. Władze chcą oddać zakonnikom część parku narodowego

Pierwszą misją powoływanego ministerstwa środowiska będzie okrojenie Świętokrzyskiego Park…