Druzgocące zwycięstwo PiS, klęska PO, lewica poza parlamentem, narodowcy od Kukiza na Wiejskiej – portal strajk.eu poprosił lewicowych aktywistów, działaczy partyjnych i dziennikarzy o komentarz do wczorajszych wyborów parlamentarnych.

Kacper Pluta (Alternatywa Socjalistyczna):

Po 8 latach antypracowniczych rządów PO wyborcy odsunęli ją od władzy, po – nie zapominajmy – miesiącach mobilizacji pracowników w rekordowej jak na polskie warunki liczbie branż, w której wybuchały bunty (górnicy, nauczyciele, ochrona zdrowia, pracownicy lasów, mundurówka). Niestety gniew społeczeństwa został skanalizowany przez siły pod różnymi względami nawet bardziej reakcyjne niż PO. Kolejne 4 lata nie przyniosą rozwiązania problemów świata pracy; mogą za to przynieść dalsze ataki na prawa kobiet i inne prawa demokratyczne. Bankructwo SLD wraz z satelitami przy jednoczesnym bardzo dobrym wyniku partii Razem niesie nadzieję, jak i zagrożenia dla budowy prawdziwej lewicy w Polsce. Razem musi poświęcić najbliższe lata na aktywność w walkach społecznych; musi znaleźć także miejsce na dyskusję nad programem antykapitalistycznym i antyimperialistycznym oraz wyciągnąć lekcje z kapitulacji Syrizy w Grecji.
Jakub Majmurek (Dziennik Opinii, Krytyka Polityczna):
Zwycięstwo PiS jest niekwestionowane. Partia Jarosława Kaczyńskiego nie będzie miała żadnych wymówek i będzie musiała realizować swój program. W obecnych warunkach nie jest on realizowalny, czeka nas więc albo szybkie zużywanie PiS albo zastępcza wojna z jego realnymi i wyimaginowanymi przeciwnikami, która – jeśli partia jak w okresie 2005-2007 – otworzy zbyt wiele frontów, także może skoczyć się znów jej upadkiem. Wolę przy tym samodzielne rządy PiS od rządów z narodowcami od Kukiza, czy działaczami partii KORWiN.Największymi przegranymi są PO i ZL. Ta pierwsza straciła swoje bastiony, w stosunku do wyników z wyborów prezydenckich całkowicie się posypała. ZL okazała się po prostu chybioną formułą. Próg wyborczy koalicja przekroczyła tylko wśród wyborców 60+, przegrała sromotnie wśród wyborców przed czterdziestką. W tym elektoracie wyprzedziło ją Razem – które dziś ma mandat i narzędzia, by być główną, pozaparlamentarną opozycją punktującą sensownie rząd i prowadzącą pracę na kolejne wybory. Od postawy Razem, ale także innych organizacji i środowisk na lewicy, zależy, czy młoda partia nie zmarnuje tej szansy i nie okaże się efemerydą. Paradoksalnie, nadszedł dla niej trudniejszy okres, nie może już na wszystkie problemy odpowiadać „prekariat i śmieciówki”. Musi określić się w szeregu konkretnych kwestii – od stosunków gospodarczych z Chinami po finansowanie stypendiów dla pisarzy i prawo łowieckie. Wyniki na pewno nie są powodem do radości. Ale i nie należy poddawać się rozpaczy – jeśli w czymś katolicy mają rację, to w tym, że uznają to za grzech. W niedzielę nie skończyła się w Polsce demokracja, mamy minimum, by w następnych wyborach wyniki były inne.
Przemysław Witkowski (Gazeta Wyborcza, Dziennik Opinii):

Ciężki dzień musi być dziś na Marszałkowskiej w siedzibie Zielonych. Chcieli bezpiecznego lądowania przewodniczących w sejmie, marzyli o zielonym kole poselskim, a w zamian zostali zatopieni wraz z całym projektem Zjednoczona Lewica i z baronią SLD musieli na ekranach tv otrzymać ten cios sztachetą, jakim był wynik tegorocznych wyborów parlamentarnych. To już kolejne kierownictwo tej partii, które usiłuje współpracować z Sojuszem Lewicy Demokratycznej i uzyskuje z tego pietruszkę. W 2010 r. ekolog Dariusz Szwed został wystawiony w górnośląskim Chrzanowie (sic!), a w tym roku, w Szczecinie, nawet po przekroczeniu progu przez Zjednoczoną Lewicę, Adam Ostolski nie dostałby się do Sejmu. Mimo jedynki na liście, był drugi. Tymczasem przy zupełnej prawicowej dominacji, jaka nas czeka w nowym parlamencie niezbędne jest zwarcie szeregów lewicy, wokół wiarygodnych ośrodków i organizacji. Tylko to daje jej szansę na zbudowanie sensownej alternatywy w kolejnych wyborach. Praca nad takim projektem musi zacząć się jednak już teraz. Razem wydaje się być tu naturalnym partnerem dla Zielonych i wierzę, że zbytni triumfalizm z, w istocie przecież z przegranych wyborów, nie uderzy sodówką do głów liderom fioletowych. Muszą oni zacząć przyciągać nowe grupy do organizacji: akademików, związkowców, artystów, bo bez tego na zawsze zostaną poza parlamentem. Jeśli nie nastąpi poszerzenie bazy wyborczej i zaangażowanych kręgów będziemy mieli tylko szlachetny zakon, kierowany przez byłych Młodych Socjalistów, nie partię. A akurat zakonów w Polsce dostatek.

Krystian Szadkowski (Praktyka Teoretyczna):

Choć wydawałoby się, że lewicowe marzenia o znoszeniu kapitalizmu ustawą to kwestia odległej przeszłości, wciąż daje się w Polsce słyszeć skomlenia reformistycznych komentatorów o tragedii pierwszego od 1918 roku braku lewicowych partii w parlamencie. Nie oszukujmy się. W naszym kraju od wielu lat nie mieliśmy lewicowej reprezentacji w parlamencie. Wynik wyborów jest oczywiście pochodną głebokiego rozkładu naszego życia politycznego i ekonomicznego. Wyrazem rozpaczliwych poszukiwań alternatywy prowadzonych przez wyborców pragnących wytchnienia od neoliberalnego naporu rozkładającego państwo i gospodarkę przez ostatnich 8 lat. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że w obecnej konfiguracji marzenia większości zostaną spełnione co najwyżej w odwróconej formie. Największym zwycięzcą wczorajszych wyborów jest, mimo niskiego wyniku, partia Razem. Nie tylko udało się jej zrealizować wszystkie założenia, z którymi podeszła do tego wyścigu, ale jej członkowie i członkinie udowodnili, że można to zrobić na własnych zasadach. Pokazali, że inna polityka jest możliwa. Napełnia mnie to nadzieją, że po następnych czterech latach ciężkiej, organicznej pracy, do ataku ruszy autentycznie lewicowa partia o masowej podstawie, wreszcie reprezentująca interesy świata pracy. Jeśli szeroko rozumiana lewica zaprzepaści tę szansę pozostanie nam wówczas tylko tradycyjne „strzelaj lub emigruj”.

Jakub Baran (Partia Razem):

Niezależnie od tego, czy w Polsce faktycznie skończyła się postkomuna, cel, jakim było stworzenie lewicowej alternatywy, został osiągnięty. Polacy i Polki wreszcie mają wybór pomiędzy socjaldemokracją spod znaku trzeciej drogi, idącą na kompromisy z rynkami a lewicą społeczną, która nie wstydzi się swoich postulatów i otwarcie stoi po stronie wykluczonych i niezamożnej większości. Zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego jest mam nadzieję ostatnim aktem dramatu jakim dla polskiej sceny politycznej były trwające od dziesięciu lat rządy PO-PiS.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Za 4 lata nie będzie żadnej lewicy a demokracja będzie skarłowaciała, bo skrojona pod maluczki garniturek Jarka. Takie będą efekty wczorajszego wyboru podzielonego elektoratu lewicy. RAZEM to efemeryda zniknie równie szybko jak się pojawiła i zatonie tylko chwilę później po znienawidzonych przez nią Millerze i Palikocie.

  2. A ja powiadam, że partia Razem rozpłynie się – jak powiedział Rutger Hauer w finale Blade Runnera – jak łzy w deszczu.
    Stworzona do rozwalenia resztek struktur lewicowych teraz już nie jest potrzebna. Dziękuję za uwagę i żegnam ozięble.

  3. Nie znam Jakuba Barana, ale po przeczytaniu jego krótkiej wypowiedzi nie mam wątpliwości, że jest baranem.
    Jednak bardzo zmartwił mnie Jakub Majmurek. Wręcz zawiódł mnie, ponieważ od dłuższego czasu uważałam go za jednego z bardziej rozumnych publicystów. Szczególnie jak się przeczyta jego tekst w dzisiejszych Dzienniku Opinii, to ręce opatają.
    Czy nad Wisłą wszystko musi być porąbane?

  4. „postkomuna” jako nazwa biurokratów PRL czy starego systemu. Jak na tych łamach stwierdził kiedyś prof. Kurowicki komunizmu tutaj nie było. Miller i reszta nigdy nie byli komunistami. Pchali się do władzy. To byli zwyczajni technokraci. Widać to po tym jak świetnie znaleźli się w nowej rzeczywistości. Balcerowicz to dla was też komunista? a jego koleżanka ze szkoły Bochniarzowa, też? Obrzydzacie przez takie określenia tylko jeden z lewicowych nurtów. To wam i tak nie pomoże, bo za tego Marksa na koszulce ludzie i tak was maja za tych których obrzucacie określeniem post-komunista.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Poznań: kamienicznik skazany na więzienie. „Jego działania były brutalne i bezprawne”

Poznański sąd skazał kamienicznika Josefa L. na 8 miesięcy więzienia i 20 tys. grzywny za …