Kto poczuł się w obowiązku uczcić w Warszawie pamięć zamordowanego przez nacjonalistę prezydenta Gabriela Narutowicza? Prawie wyłącznie lewica. Na zgromadzeniu pod Zachętą nie było nikogo z największych organizacji tzw. demokratycznej opozycji. Także na stronie prezydenta Polski brak wspomnienia o zastrzelonym poprzedniku.

Podobnie jak w latach ubiegłych, zgromadzenie upamiętniające Gabriela Narutowicza zostało zorganizowane przez Fundację im. Kazimierza Łyszczyńskiego, upominającą się o świeckość państwa i prawa osób niewierzących. Do wydarzenia przyłączyły się głównie organizacje lewicowe i propracownicze: Razem, Zieloni, Inicjatywa Feministyczna, SLD, mazowiecka rada OPZZ.

paypal

Atmosferę, w jakiej dokonał się zamach na pierwszego prezydenta niepodległej Polski opisał krótko dla Portalu Strajk Piotr Ciszewski z Inicjatywy Historia Czerwona. Przypomniał, iż endecja nie mogła pogodzić się z tym, że wyborów głowy państwa nie wygrał Maurycy Zamoyski, wielki posiadacz ziemski i kandydat prawicy. Opowiedział o próbach zablokowania zaprzysiężenia Narutowicza przez narodowców i o tym, jak łamaniu zasad demokracji sprzeciwili się robotnicy, zwolennicy i członkowie PPS.

Występujący w imieniu Zielonych Igor Skórzyński przypomniał o zasługach Narutowicza jako ministra robót publicznych, zaangażowanego w odbudowę wiejskich szkół w całej Polsce, reprezentantka Inicjatywy Feministycznej Katarzyna Kądziela wskazywała na niepokojące podobieństwa między nagonką endeków przeciwko Narutowiczowi a mową nienawiści, jaką posługuje się we współczesnej Polsce nacjonalistyczna prawica. Podobnie Weronika Sarnowska z Razem wskazała na agresywny język, jakim prawicowy rząd i popierane przez niego organizacje mówią o swoich oponentach, w szczególności atakując i zohydzając wszelką lewicę. Piotr Szumlewicz, przewodniczący mazowieckiej rady OPZZ, nawiązał w swoim wystąpieniu do całej epoki międzywojennej, przypominając, że zabójstwo prezydenta nie było jedynym haniebnym wydarzeniem w tym czasie – II Rzeczpospolita, którą zachwycają się prawicowi historycy, to także państwo ogromnych nierówności społecznych, więzień politycznych czy gett ławkowych.

Związkowiec zauważył także, że pod Zachętą powinny 16 grudnia gromadzić się wszystkie siły polityczne. – To nie jest „lewacka rocznica” – powiedział. Zgodził się z nim Maciej Bajkowski z ORD, podkreślając, że nie jest lewakiem. Również przedstawicielka organizatorów zauważyła, iż Narutowicz był człowiekiem o liberalnych przekonaniach. Najwyraźniej jednak osoby, które dziś hołdują podobnej linii politycznej, nie chcą brać udziału w uroczystościach ku czci ofiary nacjonalistów…

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Dość zwalniania związkowców. Partia Razem zaproponowała rozwiązanie

W ostatnich miesiącach wielkie korporacje pokazały dobitnie, co myślą o działalności związ…