Szef PSL Władysław Kosyniak-Kamysz zaapelował aby Lewica „nie bała się” postawić warunków obozowi władzy przed głosowaniem w sprawie ratyfikacji unijnego Funduszu Odbudowy. PiS potrzebuje głosów opozycji, bo jego koalicjantka – Solidarna Polska zapowiedziała już, że projektu nie poprze.

W ramach unijnego Funduszu Odbudowy Polska będzie miała do dyspozycji ponad 57 mld euro. Podstawą do sięgnięcia po te środki będzie Krajowy Plan Odbudowy (KPO), który musi przygotować każde państwo członkowskie i przedstawić KE do końca kwietnia.

Środki te mają postawić na nogi gospodarkę zrujnowaną pandemią. Stawka jest więc wysoka. Solidarna Polska staje okoniem, kreując się na siłę stawiającą UE twardsze warunki niż PiS. – Po pierwsze uważamy, że to słaby interes dla Polski. Tu nie chodzi o pieniądze, bo pieniądze Polska i tak i tak dostanie, ale chodzi o uwspólnotowienie długu. Polska ma ręczyć za długi Grecji czy Hiszpanii w bardzo długiej perspektywie. Uważam, że to ogromne zagrożenie, które nie jest konieczne – tłumaczył brak poparcia dla ratyfikacji europoseł SP Patryk Jaki.

Czy opozycja poprze projekt? Lewica daje rządowi bezwarunkową gwarancję poparcia. Potwierdził to na dzisiejszej konferencji wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który przypomniał, że aby Fundusz Odbudowy wszedł w życie, musi zostać ratyfikowany przez parlamenty wszystkich państw członkowskich.

Zdaniem polityka stawką jest tu odpowiedzialność za państwo i obywateli. – Te pieniądze – 250 miliardów złotych – są dla ludzi a nie dla PiS-u! Ludzie nie mogą być karani za to, że mają głupi rząd. 250 miliardów przyjdzie do Polski i czy będzie wydawane w ten czy inny sposób, to rozmawiajmy o tym, aby ćwierć biliona złotych do Polski trafiło. Możemy dyskutować jak wydać te pieniądze, ale nie będziemy dyskutować czy je wziąć, ponieważ wziąć je trzeba – powiedział Czarzasty.

– Polska opozycja była konsekwentnie przeciwna wetu premiera Mateusza Morawieckiego, kiedy te pieniądze były w UE przyznawane. Konsekwencją tej polityki nie może być weto polskiej opozycji, wobec tego, czy te pieniądze powinny być wydawane w Polsce. Rozmawiajmy, jak chcemy te pieniądze wydać, jak przyspieszyć głosowanie w tej sprawie, ale nie dyskutujmy, czy chcemy czy nie chcemy ćwierć biliona złotych. Obarczanie tych pieniędzy jakimkolwiek wetem wydaje się mało rozsądne – dodał wicemarszałek.

Koalicja Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe uważają takie podejście za nieodpowiedzialne.

– Popieranie w ciemno tego, co przyniesie rząd, kiedy pierwszy raz od miesięcy jest zależny od głosów opozycji, jest gigantycznym błędem politycznym. Jeśli premier przyjdzie ze złym projektem, to po dwóch dniach przyjdzie z nowym i będziemy go jeszcze raz głosować. Tu nie ma ryzyka utraty tych środków – mówi Kosiniak-Kamysz.

KO i PSL chcą aby w podziale środków uczestniczyły samorządy. Wskazują, że rząd niejednokrotnie już dystrybuował pulę środków zewnętrznych faworyzując regiony, w których rządzi PiS. Tak było w przypadku Funduszu Inwestycji Lokalnych, jak również jeśli chodzi o pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego. Co ciekawe, w tym drugim przypadku Lewica alarmowała, że PiS działa nieuczciwie.

 

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Bartłomiej Wróblewski nie będzie Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Odrzucił go Senat

Bartłomiej Wróblewski nie obejmie funkcji RPO. Nie pomogły mu mało wiarygodne zapewnienia,…