Czy działacze i działaczki Lewicy Razem wystartują do Sejmu z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej? Chociaż taki scenariusz wydawać się mógłby kompletnie egzotyczny, to jednak jeszcze dwa dni temu był przedmiotem zupełnie poważnej dyskusji i głosowania na forum Rady Krajowej Razem. Ostatecznie przepadł zaledwie pięcioma głosami.

Spekulacje o tym, czy wyborcy w Polsce doczekają się w końcu lewicowej koalicji z udziałem wszystkich podmiotów deklarujących poglądy socjaldemokratyczne, socjalistyczne czy też ogólnikowo progresywne, nie ustają. Czy SLD (zgodnie z wolą większości swojego aktywu) wyląduje znowu w koalicji z neoliberałami, czy jednak dogada się z Razem? Co będzie z Wiosną? Czy porozumienie Razem z Ruchem Sprawiedliwości Społecznej i Unią Pracy będzie jeszcze kontynuowane w praktyce? Jak dowiedział się Portal Strajk, w Lewicy Razem (taką pełną nazwę przyjęli w tym roku karminowi socjaldemokraci) bardzo poważnie rozważany był jeszcze jeden scenariusz.

Chodziło o start członkiń i członków Razem wprost z list SLD, nie w formie koalicyjnej. Jak powiedział Portalowi Strajk jeden z członków Rady Krajowej Razem, pomysł bardzo podobał się trójce najbardziej rozpoznawalnych działaczy partii.

– W dużej mierze pomysł był forsowany przez triumwirat Zawiszę, Zandberga i Koniecznego, bo wiadomo, że jedynki, które oni chcieliby dostać, byłyby spokojnie do dogadania (nie tak, jak np. z Wiosną). Myślę, że prawica partyjna też pozytywnie oceniała taką opcję – powiedział nam aktywista.

Ostatecznie z takiego planu działania nic jednak nie wyszło, gdyż na forum Rady Krajowej większość była jednak za wykluczeniem wspomnianego scenariusza. Start z list SLD jako propozycję w negocjacjach dopuszczało 15 osób, 20 miało zdanie przeciwne.

Osobną kwestią jest sam stan negocjacji Razem-SLD. Z informacji Portalu Strajk wynika, że rozmowy w istocie nie są prowadzone. – To niczym serial który ma już za dużo odcinków – powiedział nam inny aktywista zasiadający w Radzie Krajowej. – Razem jest dla SLD planem awaryjnym, w przypadku, gdyby PO wysłało ich na księżyc. Ale koalicji nie chcą, bo boją się ośmioprocentowego progu.

Według działaczy Lewicy Razem, z którymi rozmawialiśmy, porozumienia z PO chciałaby także… Unia Pracy, niedawny koalicjant ich partii. Tyle, że trudno sobie wyobrazić, by zdobyła uznanie Grzegorza Schetyny. Co do Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, jego lider jest „otwarty na różne opcje”, ale start z Razem to nadal dla niego wariant optymalny.

A co z Wiosną, której lider w wywiadzie dla OKO.press zapewniał 7 lipca, że „rozmawia cały czas” nie tylko z Włodzimierzem Czarzastym, ale też z Adrianem Zandbergiem? Nasi rozmówcy z Razem reagują kategorycznie: to nieprawda. – Były jakieś kurtuazyjne rozmowy z Gawkowskim, ale to było dawno temu. Głównie po to chyba, żeby móc o tym mówić w mediach. Na takiej samej zasadzie można powiedzieć, że Wiosna rozmawiała z KOD-em czy Obywatelami RP. To jakieś żarty – podsumowuje jeden z członków Rady Krajowej.

Wszystko wskazuje zatem na to, że medialne spekulacje o tym, czy wyborca będzie miał szansę zagłosować w tym roku na drugi blok, będący o krok na lewo od liberalnego centrum można zakończyć. Chyba, że (co mało prawdopodobne) kierownictwo Platformy naprawdę zostawi SLD poza marginesem montowanej przez siebie koalicji i partia ta będzie musiała uruchamiać scenariusz awaryjny. A przed społeczną, propracowniczą i odważną programowo lewicą nadal długi marsz – albo zniknięcie.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. No jasne, że Razem już całkiem traci wiarygodność, aby tylko dorwać się do Sejmu. Program, zasady? Nic to, są gotowi startować z list liberałów z SLD.

    Dalej się nie nauczyli, że trzeba zmienić kierunek własnego stronnictwa, a przy obecnym stanie przygotować się na przegranie co najmniej kilku wyborów, ale konsekwentnie dążyć do celu jakim jest antykapitalizm.

  2. Wspólna lista razem z SLD to śmierć. Koalicja musiała by uzyskać ponad 8% by przekroczyć próg, czyli czeka nas powtórka sprzed 4 lat, kiedy to Palikot umarł razem z SLD (a Razem miało 3%).
    SLD nie ma nic wspólnego z lewicę. Niech idą razem z PO.
    Szkoda tylko że Biedroń zdradził nas wybierając ciepły stołek w Brukseli.

    1. Biedroń nas nie zdradził, bo nigdy nie był naszym – nigdy nie był przeciwko kapitalizmowi.

    2. Start bez SLD, nawet jeśli dojdzie do skutku, to brak mandatów i brak subwencji. I to właśnie będzie śmierć.

      Co do pozostałych opcji, to każda ma dobre i złe strony. Start w koalicji z SLD to ryzyko braku mandatów (inaczej: szansa na mandaty) i niemal pewna subwencja. Tylko że formalnej koalicji nie będzie z kolei chciał Sojusz. Alternatywa to komitet wyborczy wyborców, przy którym szansa na mandaty jest dużo większa, ale nikt nie dostanie subwencji.

  3. Clou polskiej tzw. myśli politycznej (cokolwiek by o tym sądzić i w jakim wymiarze rozpatrywać). I takiej też praktyki. Kanapy, kanapy, kanapy……Neoliberalnego (=chaos, nieprzewidywalność czyli „od ściany do ściany” – patrzeć N.Klein i „Doktryną szoku” oraz jej skutki we wszystkich wymiarach) rycia beretów przez 30 lat kolejny etap.

  4. Kanapa, która zbiera w porywach 1% głosów – chce podczepić sie do kogoś… ot i cał tajemnica. SLD woli ryzykować z wygranym niż takie samo ryzyko z kanapą. Pragmatyzm to się nazywa. Jednak czy pośród działaczy SLD pozostały jeszcze jakieś ślady tradycyjnej lewicowości? Mam co do tego spore wątpliwości.

    1. Kanapa… To zrób cwaniaczku większa, lepszą partię. Wszyscy czekamy, sam chętnie zagłosuję.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Nowa Lewica – nowy byt na polskiej scenie politycznej

Z pewną nadzieją można i trzeba kibicować nowemu lewicowemu ugrupowaniu, które formalnie p…