Od dzisiejszego ranka widzowie, słuchacze i czytelnicy nie mogą zapoznać się z oferta swoich ulubionych mediów. Znakomita część z nich bierze udział w akcji protestacyjnej przeciwko zamiarom odebrania im części zysków z reklam.

Pod listem otwartym „do władz Rzeczypospolitej Polskiej i liderów ugrupowań politycznych” podpisało się w momencie publikowania tej informacji 49 wydawców, w tym takich gigantów jak TVN24, Agora SA, Edipresse Polska, Grupa Eurozet, Infor Biznes, Telewizja Polsat, portal wp.pl. W liście przeczytać możemy m.in.: „Jako media działające od wielu lat w Polsce nie uchylamy się od ciążących na nas obowiązków i społecznej odpowiedzialności. Co roku płacimy do budżetu Państwa rosnącą liczbę podatków, danin i opłat (CIT, VAT, opłaty emisyjne, organizacje zarządzające prawami autorskimi, koncesje, częstotliwości, decyzje rezerwacyjne, opłata VOD itd.). Własną działalnością charytatywną wspieramy też najsłabsze grupy naszego społeczeństwa. Wspieramy Polaków, jak i rząd w walce z epidemią, zarówno informacyjnie, jak i przeznaczając na ten cel zasoby warte setki milionów złotych”.

Według władz zyski z wprowadzanego podatku, nazywanego składką z tytułu reklamy, przeznaczone mają być na Narodowy Fundusz Zdrowia, Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków i powstający fundusz wsparcia kultury w obszarze mediów. Rząd próbuje przekonać, że pieniądze te będą przeznaczone przede wszystkim na walkę z epidemią COVID-19.

Projekt ustawy stanowi, iż do opłacania „składki” będą zobowiązani „dostawcy usług medialnych, nadawcy, podmioty prowadzące kino, podmioty umieszczające reklamę na nośniku zewnętrznym reklamy oraz wydawcy, uzyskujący przychody”, którzy w ciągu roku osiągnęli z reklamy przychód przekraczający 1 mln złotych. W przypadku wydawców samych tylko pism papierowych – 15 mln złotych. W zależności od konkretnej wysokości przychodu stawka „składki” wyniesie od 2 do 10 proc., dla prasy – od 2 do 6. Z kolei za reklamę internetową podatek w wysokości 5 proc. od wpływów z reklam odprowadzą te podmioty, których globalne przychody sięgają 750 mln euro i równocześnie minimum 5 mln euro w Polsce.

Protestujące media uważają, że powoływanie się przez PiS na zdrowie publiczne to kłamstwo i są przekonane, że opłata ta pozostanie w ekonomicznej rzeczywistości również po ustaniu pandemii.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Lewica: „żołnierze wyklęci” nie byli bohaterami, a mordercami

Podczas gdy politycy obozu władzy składali dziś wieńce pod pomnikami „żołnierzy podz…