Na 10 dni przed konferencją pod egidą ONZ, która ma odbyć się w Trypolisie, by wyznaczyć „mapę drogową” wychodzenia kraju z chaosu, marszałek Chalifa Haftar z Benghazi ogłosił „szeroką ofensywę” swej Narodowej Armii Libijskiej w kierunku Trypolisu. Zarówno zachodni rząd libijski, jak i ONZ, są mocno zaniepokojone.

Marszałek Haftar, twitter

Po zlikwidowaniu przez NATO państwa libijskiego osiem lat temu, na jego terytorium zapanował bezprecedensowy chaos. Powstały trzy wrogie sobie rządy (na wschodzie, południu i zachodzie), które kontrolowały niewielkie tereny wokół swych ośrodków. Rozpoczęła się wielka emigracja  w kierunku Europy, a większość terytorium opanowały niezależne bandy zbrojne, w tym Al-Kaida i Państwo Islamskie. Silny człowiek wschodu kraju Chalifa Haftar rozbił rząd południowy, a potem kilkakrotnie zapowiadał zdobycie Trypolisu na zachodzie, lecz dopiero teraz jego oddziały rzeczywiście idą w kierunku stolicy.

Rząd z Trypolisu różni się tym od rządu z Benghazi, że jest uznany przez ONZ i państwa europejskie. W tej chwili w Trypolisie przebywa sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, w celu przygotowania konferencji, która miała oba rządy pogodzić i zaradzić panowaniu grup zbrojnych, które nie uznają żadnego z nich. Guterres wezwał dziś do odwołania ofensywy Haftara: „w Libii nie ma rozwiązania militarnego, tylko dialog może rozwiązać problemy”. Szef rządu z Trypolisu Fajiz as-Sarradż nazwał ofensywę „prowokacją”, która doprowadzi do eskalacji libijskiego konfliktu.

Według marszałka Haftara, ofensywa jego armii ma „oczyścić zachód” z „terrorystów i najemników”, lecz w Trypolisie obawiają się, że chodzi mu głównie o rozszerzenie władzy rządu wschodniego i zdobycie miasta. Według doniesień z Gharjan, miasta o ok. 120 km na południowy zachód od Trypolisu, dotarły tam już oddziały Haftara, do których dołączyła jedna z większych grup zbrojnych. Ofensywa nie będzie jednak prosta: takie ośrodki jak opanowana przez islamistów Misrata są silne i będą stawiać opór.

Po agresji NATO jedna trzecia mieszkańców kraju wyemigrowała, a według badań socjologicznych większość tych, którzy zostali, tęsknią za czasami pułkownika Kaddafiego, gdy Libia była najnowocześniejszym krajem afrykańskim. Dziś jest zdewastowanym pobojowiskiem, pozbawionym elektryczności, opieki zdrowotnej i edukacji, poza kilkoma ośrodkami miejskimi.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Dobrostan interwencji Zachodu w imię zaprowadzania demokracji, wolności i obywatelskich swobód w całej pełni. Libia to klasyczny przykład na to, iż prawa człowieka dzięki szerzenie w ich imieniu porządku na świecie za pomocą metod takich jak w tym kraju stają się tzw.prawami człowieka.

  2. Życzę sukcesu panu marszałkowi, bo jedynie on może zjednoczyć Libię, pokonując zachodnich sługusów. Do stanu sprzed „demokratyzacji” Libii nie doprowadzi, ale może wykonać pierwsze kroki w tym kierunku.
    A kwalifikacje ma, bo otrzymał niezłe wykształcenie w uczelniach wojskowych ZSRR, zna rosyjski. Więc szanse są większe, niż prezydenta Syrii. A i Putin pewnie nie odmówi pomocy, jeśli go poproszą:)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

W Ulm nie zamarznie już żaden bezdomny. Miasto zapewniło ogrzewane kapsuły

Na niezwykły pomysł wsparcia osób w kryzysie bezdomności wpadły władze niemieckiego miasta…