Site icon Portal informacyjny STRAJK

Limuzyna, goryle z ochrony. Po co mu jeszcze kasa na taksówki? Marszałek Sejmu ma kłopoty

youtube.com

To właśnie ten człowiek jest arbitrem etyki i dobrych obyczajów na Wiejskiej. Marek Kuchciński wystawia kary, wydaje pouczenia i wygłasza moralizatorskie apele. Piastuje drugie najważniejsze stanowisko w kraju. Niestety, okazuje się, że marszałek Sejmu w stosunku do siebie nie jest już tak wymagający.

Wyłudzanie pieniędzy ze środków sejmowych na taksówki i benzynę było dotychczas domeną parlamentarzystów niższych rangą. Najsłynniejszy jest przypadek posła Adama Andruszkiewicza, sejmowego patrona prawicowych ekstremistów, byłego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej, który nie mając prawa jazdy pobrał 40 tys. zł na paliwo. Teraz mamy kolejną aferę, z marszałkiem Sejmu w roli głównej. Marek Kuchciński w 2017 roku skasował podatników na 4680,48 zł (benzyna) oraz 3170, 84 (taksówki). Rachunek na podobną kwotę wystawił też w poprzednim roku – wówczas przejazdy pisowskiego oficjela kosztowały nas 7119,40 zł.

Nasuwa się pytanie: dlaczego marszałek Sejmu, który na co dzień korzysta z luksusowej limuzyny z uzbrojonym szoferem i ochroniarzami pobiera publiczne pieniądze na przejazdy taksówkami? Kiedy owe kursy mają miejsce? Odpowiedzi próbuje udzielić biuro prasowej Sejmu. Próbuje, bo trudno takie tłumaczenia uznać za wiarygodne.

– Do zadań Służby Ochrony Państwa należy m.in. ochrona marszałka Sejmu. Warto jednak zauważyć, że marszałek Sejmu, podobnie jak inne osoby chronione, może czasowo zrezygnować z ochrony SOP. (…) Ponadto naturalnym jest, że marszałek Sejmu wykonuje również zwykłe obowiązki poselskie – spotyka się z wyborcami, pracuje w terenie, zajmuje się sprawami także regionalnymi. Z tego tytułu przysługują mu te same uprawnienia, co pozostałym parlamentarzystom – informuje biuro. Nie podano jednak, kiedy dokładnie marszałek przestaje być marszałkiem, a staje się szeregowym posłem. Do sprawy nie odniósł się również sam Kuchciński. Jego biuro poselskie w rozmowie z dziennikarzami „Super Ekspresu”, którzy jako pierwsi opisali aferę, podało, że w marszałek pojawia się w Przemyślu sporadycznie, dyżury nie mają charakteru regularnego, a w lokalu urzęduje na co dzień inny parlamentarzysta.

Postępowanie marszałka dziwi innych polityków. – Zastanawiające są wydatki marszałka na taksówki i paliwo. Przecież korzysta z limuzyny SOP. Trudno wierzyć, by zrezygnował z limuzyny i przesiadał się do taksówek. Coś jest nie tak – powiedział w rozmowie z „SE” poseł PO Krzysztof Brezja.

Kuchciński nie zawsze był taki rozrzutny, jeśli chodzi o gospodarowanie środkami publicznymi. Wiosną tego roku utyskiwał na spotkaniu z wyborcami w Koprzywnicy (woj. świętokrzyskie), że utrzymanie protestu niepełnosprawnych generuje ogromne koszty. – Bierzemy to na siebie, ale będziemy musieli się zastanowić, że ktoś musi za to zapłacić – mówił polityk PiS.

Exit mobile version