Brzmi nieco jak nowoczesna forma pańszczyzny, ale to realna propozycja miejskich urzędników. Magistrat zachęca najemców mieszkań komunalnych do spłacania zaległości poprzez pracę dla MOPS, w schroniskach dla zwierząt oraz w szkołach.

Łódź, ul. Więckowskiego, fot. wikimedia commons
Łódź, ul. Więckowskiego, fot. wikimedia commons

Pod koniec 2015 r. zaległości w niepłaceniu czynszu sięgnęły w Łodzi 194 mln zł. Wygenerowało je 17,8 tys. najemców. Miasto wpadło więc na pomysł, aby dłużnicy odpracowali swoje zaległości. Stawka godzinowa to 11 zł. Do końca grudnia 2015 do pracy zgłosiło się 70 mieszkańców. Dwie osoby zrezygnowały – i spłaciły dług w gotówce, 61 pokierowano do różnych miejsc pracy. 21 spośród nich odpracowało przez miesiąc w sumie 25 tys. zł., w tym 3 osoby „odrobiły” całe swoje zadłużenie.

Zadłużeni łodzianie z mieszkań komunalnych oraz socjalnych mogą skorzystać z możliwości spłaty zadłużenia poprzez „świadczenie rzeczowe” na rzecz gminy, o ile miesięczny dochód w gospodarstwie nie przekracza 1540,79 zł dla osób samotnych oraz 1100,56 zł na osobę w rodzinie. Przewidziano ponoć nie tylko prace fizyczne. Dla dłużników z wyższym wykształceniem również dostępna jest „oferta”: np. praca w charakterze asystenta nauczyciela.

Zadłużonych przyjmą m.in. Łódzki Zakład Usług Komunalnych, Zarząd Zieleni Miejskiej, placówki nadzorowane przez wydział edukacji UMŁ, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, łódzkie schronisko dla zwierząt, domy pomocy społecznej oraz Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. „Oferta” jest adresowana raczej do osób bez stałego zatrudnienia, choć niektóre placówki oferują pracę również w soboty.

W Łodzi mieszkań komunalnych oraz socjalnych jest w sumie 47 tys. Jak podaje portal momey.pl, miasto zamierza do 2020 r. zmniejszyć tę ilość i umożliwić najemcom ich wykupienie na korzystnych warunkach.

[crp]

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Jeśli za pracę uznamy czynność nie uwłaczającą godności i tak osoby pokrzywdzonej biedą i ubostwem to ten sposób jest wyjściem przynajmniej z zadłużenia lokalu (pracując w łykend) bo rozumiem że tą pracą dla miasta nie możemy pozbawić ludzi zarobkowania ,ktore pozwała egzystować.

    POMYSŁ SŁUSZNY
    tyle że w Łodzi osoby zadłużone to w dużej mierze straszna patologia ,ktora jak robactwo niszczy wszystko co dosaje. Wiem że użyłem mocnego słowa określającego człowieka- MENEL niszczący siebie i rodzinę to jeszcze człowiek czy jakas inna forma bytu?

  2. Normalne podejście, czyli powrót do źródeł. Gdy nie wymyślono jeszcze pieniędzy podatki płaciło się pracą

  3. IMO bardzo dobre, sensowne rozwiązanie. Zwłaszcza gdyby umożliwić również bieżące rozliczanie czynszu w ten sposób – dziennie wyjdzie godzina-dwie albo wszystkie soboty w miesiącu, co jest sporo, ale jeszcze nie przytłacza, a pozwoliłoby ludziom uporać się z bodaj największą troską codziennego życia. Mając zabezpieczony dach nad głową znacznie łatwiej radzić sobie z innymi trudnościami.

    Nie sądziłem, że kiedyś to powiem, ale dumny jestem ze sposobu, w jaki moje miasto rozwiązuje problemy socjalne. :)

    Z tym że plany pozbywania się lokali komunalnych to beczka dziegciu w tej łyżce miodu. :|

  4. Niby dlaczego to ma być złe ?! Jakim prawem nazywacie to „pańszczyzną”? Lepiej byłoby, gdyby ich komornik wyrzucił na bruk ?! TO JEST BARDZO DOBRA INICJATYWA JAK NA NASZ (DZIKI I PODŁY) KAPITALIZM. Ale proponowałbym pójść dalej – prace publiczne powinny być oferowane również jako sposób na uzyskanie pomocy żywnościowej dla najuboższych. To podejście to świetny sposób by zamknąć wreszcie pysk różnym neoliberałom przeciwnym pomaganiu „z ich podatków”.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Unia wkurzona na Turcję, ale bezsilna wobec „szantażu migracyjnego”

Dziś w Brukseli na spotkaniu szefów dyplomacji krajów Unii Europejskiej tematem głównym by…