W stolicy Łotwy 1 maja był dniem szczególnej mobilizacji, choć nie pod typowymi socjalistycznymi hasłami. Rosyjskojęzyczna mniejszość domagała się, by władze kraju odstąpiły od wdrażania przegłosowanej już i zatwierdzonej przez prezydenta ustawy niemal całkowicie eliminującej język mniejszości z oświaty.

W marszu, który wystartował spod teatru Dailes i przeszedł jedną z najbardziej prestiżowych ulic Rygi, Aleją Wolności, według organizatorów wzięło udział nawet 10 tys. ludzi. Policja szacuje, że było ich o połowę mniej. Demonstranci domagali się, by rząd odstąpił od faktycznej likwidacji szkolnictwa w języku największej mniejszości etnicznej w kraju, podkreślali, że pokojowe współżycie ludzi różnego pochodzenia jest kluczem do stabilności państwa (rosyjskojęzyczni stanowią na Łotwie blisko 1/3 mieszkańców). Część uczestników miała ze sobą również czerwone flagi socjalistyczne czy symbole związane z nadchodzącą rocznicą zwycięstwa nad faszyzmem.

Do zebranych przemówili europarlamentarzysta Mirosław Mitrofanow oraz liderka partii Związek Rosjan Łotwy Tatiana Żdanok. Tegoroczna manifestacja pierwszomajowa w Rydze była największa od kilkunastu lat. To dobry prognostyk dla miejscowych socjaldemokratów, jedynej dużej partii, która nie dzieli obywateli Łotwy według pochodzenia, przed wyborami parlamentarnymi, jakie zaplanowane są na jesień tego roku.

Łotewskie organizacje lewicowe nie mają wątpliwości, że ożywienie napięć na tle etnicznym ma na celu odwrócenie uwagi od stanu, w jakim po dziesięcioleciach nieustannych rządów mniej lub bardziej nacjonalistycznej prawicy jest gospodarka kraju. A opracowana przez ministra oświaty, zajadłego nacjonalistę Kārlisa Šadurskisa ustawa pozostawia naukę w języku mniejszości narodowej tylko w najmłodszych klasach szkoły, począwszy od klasy VII do IX będzie w nim prowadzone 20 proc. lekcji. W klasach X-XII, czyli na poziomie licealnym, po łotewsku będzie już wszystko, za ewentualnym wyjątkiem lekcji samego języka i literatury mniejszości. Już w tej chwili „rosyjskie szkoły” na Łotwie miały obowiązek prowadzić 60 proc. zajęć po łotewsku.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. „symbole związane z nadchodzącą rocznicą zwycięstwa nad faszyzmem.” – np. portrety Stalina i sierpy z młotkiem?
    Baaaaardzo ładne, antyfaszystowskie symbole…

  2. Pamięć ma sięga, że Strzelcy Łotewscy byli zbrojnym ramieniem bolszewizmu, a dywizja Lettland była chyba SS. I tak Łotyszom zostało.

    1. Nie było żadnej „dywizji Lettland”, były za to 15 i 19 Dywizja Grenadierów Waffen-SS.
      I ciekawe, dlaczego to Łotysze tak gromadnie wstępowali do SS? Oczywiście nie ma to nic wspólnego z poprzedzającą niemiecką inwazję okupacją Łotwy przez Sowietów, zapewne takie mają faszystowskie charaktery…

    2. Aha, więc 15 Waffen
      Grenadier Dywision SS to nie było SS. I nie zabawiali się w Podgajach paleniem jeńców, jak to faszyści mają we zwyczaju.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

W cieniu pandemii Trump rozbija związki zawodowe w USA

Pod przykrywką walki z COVID-19 jedna z federalnych agencji forsuje prawo, którego skutkie…