Zdjęcie mikroskopowe zapłodnienia metodą in vitro.

Kontrrewolucja kulturowa już zaczyna zbierać swoje żniwo, choć PiS nie utworzył jeszcze rządu. Będzie tylko gorzej. 

Radni sejmiku wojewódzkiego w Lublinie przyjęli na początku listopada – absolutnie jednogłośnie – projekt uchwały zgłoszonej przez Prawo i Sprawiedliwość, z której treści wynika zobowiązanie władz samorządowych w regionie do promowania leczenia niepłodności tzw. metodą naprotechnologii.

– Jest to najbardziej ekologiczna metoda, bo do zapłodnienia dochodzi w naturalnych warunkach. Jest też bardzo skuteczna. Od 2010 roku mamy 400 poczętych dzieci u małżeństw, które wcześniej próbowały m.in. metody in vitro – mówi, cytowany przez „Dziennik Wschodni”, dr Maciej Barczentewicz, ginekolog-położnik z Lublina. – Wiele małżeństw nie akceptuje metody in vitro. Czują się wykluczeni, bo nie mają żadnej alternatywy. Programy wsparcia tej metody funkcjonują z powodzeniem na Podkarpaciu i Mazowszu. Pary z lubelskiego też powinny mieć wybór – stwierdza lekarz.

Najogólniej biorąc naprotechnologia polega na „szutce” samoobserwacji oraz i odwołuje się do tzw. naturalnych metod planowania rodziny. Para „leczona” naprotechnologią ma za zadanie nauczyć się  skutecznie rozpoznawać dni płodne i wówczas podejmować bardziej intensywne starania o potomstwo.

Sam termin naprotechnologia jest mało czytelny i nie budzi praktycznie żadnych skojarzeń. Słusznie, gdyż faktycznie niczego nie oznacza, tj. nie jest żadnym sformułowaniem odzwierciedlającym jakąkolwiek technologię czy metodologię dającą się uznać jednoznacznie za medyczną. Wyraz ten jest spolszczeniem angielskiego NaProTechnology, co z kolei jest tzw. znakiem towarowym zarejestrowanym przez Instytut Papieża Pawła VI, amerykańską organizację pozarządową luterańskich fundamentalistów, która zajmuje się m. in. „odkrywaniem” metod leczenia niepłodności, które będą zgodne z teorią i praktyką religii chrześcijańskiej. Nie dziwi zatem, iż ta właśnie koncepcja zyskała uznanie polskiego kościoła katolickiego oraz jego politycznego ramienia czyli Prawa i Sprawiedliwości.

Uchwalona promocja naprotechnologii ma być finansowana z budżetu województwa. Nie wiadomo jednak, ile dokładnie pochłonie środków. Jest to jednak z pewnością inwestycja głównie w wojnę kulturową przeciw postępowi i cywilizacji, którą toczą w Polsce wszystkie środowiska prawicowe i episkopat.

– Na razie nie wskazujemy żadnych konkretnych kwot. Zakładamy, że liczba par niepłodnych w naszym województwie jest na podobnym poziomie, co na Podkarpaciu. Liczę więc, że na ten cel zostanie przeznaczone ok. 200 tys. zł – powidziała „Dziennikowi Wschodniemu” autorka projektu uchwały Agata Borowiec. Jako że wkrótce ma ona objąć mandat poselski zapowiedziała przygotowanie specjalnego projektu ustawy regulujący dostęp do tej „metody leczenia niepłodności”.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. A jak ze skutecznością tej całej naprotechnologii? Są jakieś statystyki porównawcze z in vitro? Najważniejsza jest tu skuteczność, a nie ideologia. Jakieś dane są by móc wyciągnąć obiektywne wnioski?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Nadchodzi czas cyborgów-nadludzi? Rośnie poparcie dla technologicznej ingerencji w ciało ludzkie

Czy bogaci już niebawem staną się biologicznie silniejszym gatunkiem? Niebawem rozpoczną s…