Wczoraj znowu doszło do manifestacji antyrządowych w kilku miastach Izraela, rozpędzonych w nocy za pomocą szarż policyjnych i działek wodnych. Wzmożone protesty trwają już od tygodnia. Rozpoczęte w Tel-Awiwie, dotarły do Jerozolimy (Al-Kuds), gdzie już drugi raz doszło do starć z policją. Ludzie chcą przede wszystkim dymisji „wiecznego” premiera Benjamina Netanjahu w związku z jego zarządzaniem kryzysem wywołanym epidemią.

Przeciwnicy Netanjahu w Jerozolimie. twitter

„Dość ataków na demokrację!”, „Skorumpowani, mamy was dość”, „Precz z premierem-kryminalistą!”, „Gdzie jest moralność, gdzie wartości?” – można było wczoraj przeczytać na transparentach i kartonach manifestantów w Jerozolimie. Główną przyczyną wyjścia żydowskich Izraelczyków na ulice była uchwalona w Knesecie ustawa o „uprawnieniach specjalnych” rządu, w tym o ograniczeniu części praw obywatelskich „na rzecz walki z chorobą covid-19” (aż do czerwca przyszłego roku). Przede wszystkim jednak manifestantom chodzi o dymisję Netanjahu, oskarżonego o korupcję i defraudacje finansowe.

Do takich manifestacji dochodziło już w minionych latach, lecz tym razem dołączyła do nich młodzież i wielu zwykłych ludzi, gdyż eksplozja bezrobocia, konsekwencja walki z epidemią, dotknęła szersze kręgi społeczne. W ramach tych protestów można dostrzec grupy o sprzecznych przekonaniach. Np. jedni mają pretensje, że rząd za szybko zaczął otwierać gospodarkę, co miałoby wpłynąć na wzrost wykrytych zarażeń koronawirusem, a inni uważają, że „epidemii nie ma” (do tej pory w Izraelu z przyczyn przypisywanych wirusowi umarło 455 osób o średniej wieku 82 lata, co nie daje ogólnego wzrostu śmiertelności w porównaniu do lat poprzednich). Wśród protestujących byli wczoraj hipisi rozdający kwiaty i grupka kobiet z odsłoniętymi piersiami domagająca się zakończenia okupacji Palestyny, jak i koloniści uważający, że Netanjahu niepotrzebnie opóźnia aneksję terytoriów okupowanych.

Protest kobiecy, Jerozolima. toi

Wszystkich łączy wspólny mianownik żądania dymisji rządu, co wywołuje już kontr-demonstracje zwolenników Netanjahu, jak w Jerozolimie. Oba tłumy, oddalone od siebie o kilkaset metrów rozdzielała policja, która późnym wieczorem przystąpiła do aresztowań wśród przeciwników rządu i ich rozpraszania. Jest co najmniej kilkadziesiąt osób rannych. W Izraelu policja z reguły nie stosuje gazów przeciw Żydom, lecz działka wodne pod bardzo mocnym ciśnieniem rzucały czasem ludźmi na wiele metrów, doprowadzając nawet do otwartych złamań.

patronite

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Terror narasta. Grożą śmiercią działaczowi LGBT. Wszystko przez prawicowy fake news

Bartosz Staszewski otrzymuje każdego dnia kilkadziesiąt gróźb, w tym okaleczenia i pozbawi…