Sąd Okręgowy w Lublinie odrzucił odwołanie organizatorów Marszu Równości od decyzji prezydenta miasta Krzysztofa Żuka. Marną pociechą zdaje się to, że równocześnie odrzucił też odwołanie ONR, który koniecznie chciał zorganizować kontrmanifestację.

Jeszcze nie wszystko stracone. Organizatorzy mają 24 godziny na odwołanie się do Sądu Apelacyjnego. Na Facebooku napisali: „To bardzo zły dzień dla wolności obywatelskich gwarantowanych Konstytucja RP. Składamy zażalenie od tej decyzji”. Na wszelki wypadek, gdyby znów się nie udało, zaprosili jednak „na spontaniczny spacer”.

Prezydent Lublina wydał zakaz na podstawie zapisu mówiącego o tym, że demonstracji można zakazać, gdy „może ona zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach”. Uznał we wtorek, że starcie działaczy ONR ze środowiskami LGBT i ich sympatykami może nieść takie zagrożenie.

– Uważamy, że zakaz nie ma podstaw prawnych. Artykuł 57 konstytucji gwarantuje nam wolność zgromadzeń, a ustawa, na którą powołał się prezydent, nie ma tutaj zastosowania – mówił Bartosz Staszewski, jeden z organizatorów Marszu, składając odwołanie w Sądzie Okręgowym. Uważał, że definicję „zagrożenia”, na które powoływał się Krzysztof Żuk, musi spełniać sam event, a nie okoliczności pochodne, takie jak planowana kontrmanifestacja. Niestety sąd nie przychylił się do tych argumentów.

Panikę wokół planowanego Marszu Równości wywołali radni PiS, wojewoda Przemysław Czarnek, który stwierdził, że wydarzenie jest promocją „zboczeń, dewiacji i wynaturzeń”, a także lokalne środowiska pseudokibiców Motoru Lublin. Jeden z internautów, który włączył się w dyskusję na stronie fanów klubu, wkleił zdjęcie krematorium i zaproponował, by „pokierować zboków na Majdanek”. Dla sędzi Zofii Homy okazało się to argumentem za tym, by uznać, iż zagrożenie jest realne, a organizator nie wywiązał się dostatecznie z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom.

– Uzasadnianie wyroków fantazjami z prawicowych forów jest nowym standardem w sądownictwie – nie kryje rozgoryczenia wyrokiem Tomasz Warzocha, działacz lubelskiego Razem.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Komendant Główny Policji: podczas strajku kobiet walczyliśmy z pandemią

Byłyście/byliście na protestach kobiet i zdarzyło wam się wylądować na długo w kotle? Ober…