Według oficjalnych szacunków policyjnych na Marsz Równości w Katowicach przyszło wczoraj tysiąc osób. Organizatorzy twierdzą jednak, że zgromadzonych było znacznie więcej. Zgromadzenie przeszło w radosnej atmosferze, a kontrmanifestacja zorganizowana przez nacjonalistów wypadła raczej kompromitująco niż groźnie.


Część obserwatorów z satysfakcją odnotowała, że od 2008 r., gdy w Katowicach pierwszy raz odbył się marsz środowisk LGBT, zupełnie zmieniła się atmosfera. Dziesięć lat temu tylko 100 osób odważyło się domagać równych praw dla wszystkich, niezależnie od orientacji seksualnej, a naprzeciw stanęło kilkudziesięciu nacjonalistów. Wczoraj narodowców, z obraźliwym hasłem „Dziś homoseksualizm, jutro pedofilia”, znowu było kilkudziesięciu, za to po drugiej stronie zebrał się prawdziwy tłum.

Marsz otworzył burmistrz Kolonii, miasta partnerskiego Katowic, Andreas Wolter. Później trasą z placu Sejmu Śląskiego na Plac Grunwaldzki pojechały platformy z muzyką i ruszyli manifestanci, niosąc tęczowe flagi i gadżety, symbole Unii Europejskiej oraz lewicowych i liberalnych partii i organizacji popierających postulaty środowisk LGBT (Razem, Nowoczesna, KOD, Obywatele RP). Na platformie wystawionej przez KOD pojawiła się unijna komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług Elżbieta Bieńkowska.

Co ważniejsze, w pochodzie znalazł się również blok tworzony przez osoby sprzeciwiające się zarówno opresji związanej z orientacją i tożsamością płciową, ale również wszelkimi innymi formami ucisku, jakie generuje kapitalizm. – Nie tylko państwo, z jego wpisaną w prawa homofobią i transfobią stoi na drodze do naszego szczęścia i samospełnienia – stoi tam również wszystko to, co uderza w nasze życie, od praw pracowniczych, przez prawa reprodukcyjne, po prawa lokatorskie – tłumaczyli przekaz tego bloku organizatorzy. Grupa antykapitalistycznych aktywistów maszerowała z transparentami „Uderz queerem w kapitalizm” oraz „Queerowe wyzwolenie, a nie tęczowy kapitalizm”. Przypominał on, że tylko demontaż systemu opartego na wyzysku naprawdę rozwiąże problemy osób nieheteronormatywnych, zaś gesty pod ich adresem, jakie wykonuje biznes (np. wysyłając swoje reprezentacje na Parady Równości) to wyłącznie puste, marketingowe zabiegi.

W kolorowym tłumie byli obecni również przedstawiciele partii Razem oraz Nowoczesnej. I właśnie przedstawicielka tej ostatniej partii, posłanka Monika Rosa, informowała po marszu media o tym, że policja spisała ją z powodu koszulki z tęczowym godłem, takim samym, które zdaniem ministra Joachima Brudzińskiego stanowi profanację państwowego symbolu. Rzecznicy prasowi śląskiej policji w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” stwierdzili, że nie wiedzą o takim incydencie.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
    1. Uzupełniliśmy! Dziękujemy za zwrócenie uwagi.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Na Szucha zapadł wyrok na Bodnara. PIS po pisowsku pozbył się RPO. „Czarny dzień dla obywateli”

Stanisław Piotrowicz, Krystyna Pawłowicz, Julia Przyłębska – m.in. takie tuzy sędzio…