Przez stolicę i większe miasta Iraku przetoczyła się druga fala masowych protestów. Powodem były drastyczne braki w dostawie energii elektrycznej. Prąd dostępny jest zaledwie przez kilka godzin na dobę.

Pierwsze demonstracje miały miejsce w piątek 1 sierpnia. Wówczas to tysiące ludzi zebrało się na ulicach Bagdadu w proteście przeciwko brakom w dostawie prądu. Infrastruktura energetyczna została znacznie zniszczona w wyniku amerykańskich bombardowań podczas interwencji zbrojnej w 2003 r.. Obecnie zaś jest ona obiektem ataków ze strony bojowników tzw. Państwa Islamskiego.
W krajach arabskich wytworzyła się tradycja organizowania protestów w piątki, które dla muzułmanów są dniami wolnymi od pracy. Tym też należałoby tłumaczyć powtórkę protestów w następny piątek – 8 sierpnia. Druga akcja protestacyjna miała już znacznie szerszy zasięg i wymiar. Demonstrowano nie tylko w Bagdadzie, lecz jeszcze w kilku innych miastach. Zaczęto również krytykować władze za korupcję i ograbianie społeczeństwa. Domagano się zwolnienia z pracy skorumpowanych urzędników, a także przeprowadzenia nowych wyborów parlamentarnych. Pojawiły się też opinie o konieczności przywrócenia władzy prezydenckiej.

„Mamy dość okradania, mamy dość kłamstwa, wszyscy oni są złodziejami” – skandowali manifestanci. Nabil Dżassem, organizator demonstracji wyjaśniał, że protest nie jest skierowany przeciw konkretnemu ministrowi czy określonym funkcjonariuszom publicznym, lecz „przeciwko wszystkim, którzy byli odpowiedzialni za sektor energii od 2003 roku do chwili obecnej”. Mimo przeznaczenia kwoty ponad 35 miliardów dolarów na odbudowę sektora energetycznego, nadal znajduje się on w stanie niepozwalającym na zaspakajanie podstawowych potrzeb użytkowników.
Stąd podejrzenia o korupcję i sprzeniewierzenie pieniędzy.
Demonstranci zostali zaatakowani przez prorządowe bojówki tworzące tzw. Ludowe Siły Mobilizacyjne utworzone na bazie zbrojnych ugrupowań szyickich. Poparcie dla uczestników protestów wyraził przewodniczący parlamentu Salim al-Dżuburi mówiąc w telewizji: „żądania protestujących są uzasadnione i nie mogą być ignorowane, a korupcja która roztrwoniła i ukradła krajowi zdrowie, musi zostać wykorzeniona”. Zapowiedział też, że postulaty demonstrantów będą omawiane na najbliższej sesji parlamentu.

Do podjęcia zdecydowanych działań antykorupcyjnych wezwał też premiera, ajatollah Ali al-Sistani twierdząc, że szef rządu „powinien być bardziej śmiały i odważny” w podejmowaniu reform. Premier Haider al-Abadi natychmiast obiecał zastosować się do tych rad, wzywając jednocześnie partie polityczne do wniesienia „pozytywnego wkładu” w jego program reform mających na celu zwalczanie korupcji. Dopóki jednak słowa pozostaną tylko słowami, należy oczekiwać kolejnych piątkowych protestów.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Włochy: ,,Czerwona twierdza” pozostaje w rękach lewicy

W poniedziałek zakończyły się we Włoszech dwudniowe wybory lokalne w sześciu regionach ora…