Site icon Portal informacyjny STRAJK

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Myślicie, że faceci zwani incelami ukrywają się na 4chanie, Reddicie albo w innych nieoczywistych zakamarkach internetu, gdzie mogą, nieniepokojeni przez nikogo, pławić się w odmętach własnej mizoginii? Nic bardziej mylnego. Przedstawiamy dwóch mecenasów ze Szczecina, zawsze chętnych, aby “pomóc mężczyznom w trudnych sprawach rodzinnych”. Prowadzą stronę, na której objaśniają, dlaczego kobiety to istoty ograniczone instynktem macierzyńskim, cynicznie polujące na bogatych mężczyzn, kompletnie niezdolne do uczuć wyższych. Motto “bloga dla mężczyzn” pisanego przez adwokatów Wojciecha Wojciechowskiego i Marcina Stopę to “czytaj i ucz się”. Poczytajmy więc.

Na Blogu dla mężczyzn nie znajdziemy bezpośredniego adresu kancelarii panów Wojciechowskiego i Stopy. Ale dowiemy się, że kancelaria ta istnieje od 2001 roku i komu pomoc prawna jest dedykowana. Bez trudu znajdziemy również numer kontaktowy i adres email, pod którym można złapać autorów.

I nawet nas korciło, żeby ów numer wykręcić i zapytać adwokatów między innymi:

Ostatecznie uznałyśmy jednak, że nie media, lecz przełożeni mecenasów Wojciechowskiego i Stopy będą upoważnieni do tego, aby uzyskać od nich odpowiedzi na powyższe pytania. Nam całkowicie wystarczy przedstawione na łamach bloga wyjaśnienie świata zawarte w dziesięciu notkach.

Postanowiłyśmy nie zabierać autorom cennego czasu, który mogliby wykorzystać na pozyskiwanie kolejnych klientów – ofiar bezdusznych modliszek. Bo wiecie, nawet jak baba dostanie wciry, to wcale nie znaczy, że oprawcą w tym układzie jest on. Przeciwnie. Według dwóch prawników, wciąż czynnych zawodowo, również to dowodzi wyższości rodu męskiego nad żeńskim:

“Kobieta jest zainteresowana takim mężczyzną dlatego, że na poziomie podświadomym odbiera złe traktowanie przez mężczyznę jako przejaw tego, że taki mężczyzna jest od niej lepszy”.

Zapnijcie pasy. To dopiero początek.

To nie twoja wina, że jesteś głupia. Masz mniejszy mózg

Nie jest to oczywiście winą kobiet, że są owładnięte przez hormony, chciwe, małostkowe i bezduszne. Takich tez absolutnie nie należy mecenasom wpychać w usta. Wiedzą oni bowiem doskonale, że wszystkiemu winna jest biologia i sławny “naturalny porządek rzeczy”.

“Kobiety nie są złe. Po prostu są, jakie są. Nie można mieć do węża pretensji o to, że jest wężem albo oczekiwać od kreta, że zacznie widzieć i doceniać kolory a od żółwia, że zacznie cwałować. Albo się to akceptuje albo żyje w świecie, który prędzej czy później zostanie zniszczony w konfrontacji z rzeczywistością”.

Istoty żeńskie mają mózgi o mniejszej pojemności. Zaprzeczy ktoś? Jasne, że nie. To fakt. Faktem jest również, że słonie czy płetwale mają mózgi jeszcze bardziej pojemne niż homo sapiensy, a jednak nie przekłada się to bynajmniej na rozwój cywilizacji. Nie zawsze rozmiar ma znaczenie.

A jednak panom mecenasom wychodzi, że

“większa pojemność mózgu mężczyzny przekłada się na zwiększoną aż o 16 proc. ilość neuronów w korze mózgowej w stosunku do mózgu kobiety.(…) mężczyzna przeciętnie ma większą zdolność uczenia się i rozwiązywania danego zadania, natomiast kobieta powinna z założenia posiadać lepiej rozwinięte umiejętności społeczne (czytaj: mówienie za dużo, zrzędzenie, manipulacja, kłamstwo, lepsze zapamiętywanie słów, lepsze zapamiętywanie twarzy). Mężczyźni i kobiety nie są ani tacy sami ani równi”.

Mamy jednak dla panów złą wiadomość: przeciwnego zdania są sądy powszechne, które zakładają równość obywateli wobec prawa, niezależnie od tego, co ci noszą między udami. O tychże sądach autorzy bloga nie mają jednak najlepszego zdania, ostrzegając czytelników:

„Nie zapominaj, że w sprawie rozwodowej sąd, choć być może trudno to naprawdę zaakceptować, będzie stać po stronie żony”.

Małżeństwo jako stosunek prawny

Panowie W. & S. życzliwie doradzają, co robić, gdy rozwód na horyzoncie: „Nagrywaj. Dokumentuj, utrwalaj w taki lub inny sposób każdy kontakt z żoną w czasie sprawy rozwodowej (telefoniczny, mailowy, bezpośredni itd.)”, „Nie traktuj żony jak przyjaciela. (…) Twoja żona zrobi wszystko, żeby wycisnąć z Ciebie tyle, ile się da i dołożyć Ci. W tym drugim przypadku zrobi to dla czystej satysfakcji”, „Nie zgadzaj się na nic dla świętego spokoju”.

Nie dla nich mediacje, próba łagodzenia konfliktów i wybrnięcia w jak najmniej dotkliwy sposób z traumatycznej dla obu stron sytuacji rozpadu małżeństwa. Mecenasi nie mają zresztą złudzeń co do tego, że o ile rozwód pogarsza sytuację życiową mężczyzny pod każdym względem („utrata tożsamości męża i ojca”, „konieczność zniesienia utraty połowy majątku na rzecz byłej żony, która z reguły w niewielkim, jeżeli w ogóle, stopniu przyczyniła się do jego powstania” itd.), to kobiecie dodaje skrzydeł. Właściwie założyć można, że kobieta wychodzi za mąż wyłącznie po to, by móc się rozwieść i zacząć polować na kolejnego nieświadomego, bezbronnego acz bogatego jelenia. Jelenia, który w genach zakodowaną ma potrzebę rozmnażania się, opieki i dostarczania dóbr najbliższym, co kobieta-drapieżnik bezlitośnie wykorzystuje. Bo według autorów bloga: “mężczyzna może stać się niewolnikiem swojego własnego mózgu i hormonów, które sam produkuje i kobiety dobrze o tym wiedzą”. Dlatego właśnie “najlepszym sposobem dla mężczyzny na uniknięcie ogromnego ryzyka związanego z zawarciem małżeństwa jest niezawieranie go”.

To proste jak konstrukcja cepa:

“Małżeństwo dla kobiety to biznes. (…) Kobieta zawsze wybiera takiego mężczyznę do małżeństwa albo do stałego związku, który zarabia więcej niż ona, który ma więcej zasobów niż ona. Na tym właśnie polega hipergamia. Zdarza się również nierzadko, że kobieta wybiera takiego mężczyznę, który dobrze lub bardzo dobrze według niej rokuje na przyszłość, jeżeli chodzi o możliwość pozyskiwania zasobów (czytaj pieniędzy), które będą jej potrzebne. Niektóre kobiety mają bardzo dobrze rozwiniętą zdolność wychwytywania takich właśnie mężczyzn. (…) Środkiem do osiągnięcia tego celu jest małżeństwo jako stosunek prawny. Taki, w którym mężczyzna może zostać zmuszony przez państwo do łożenia na kobietę”.

Kocha, nie kocha?

Tylko facet potrafi kochać. To teza śmiała, aczkolwiek niepodważalna, potwierdzona autorytetami. Jakimi? Wojciechowskiego i Stopy.

Nawet nie próbujcie dyskutować. “Kobieta nie kocha mężczyzny tak, jak mężczyzna kocha ją. Jest to zasada nie znająca wyjątków. Może darzyć go uczuciem, ale uczucie to nie będzie miłością w takim sensie, w jakim zna je mężczyzna”.

Bo miłość, moi drodzy, to “poświęcenie”:

“Mężczyzna oddaje swoje zasoby, swoje terytorium, chroni kobietę i dzieci”. A ona? Cóż, “dla kobiety, związek z mężczyzną, nawet jeżeli jest to przelotna znajomość, jest traktowany jak interes (za wyjątkiem seksu „dla sportu”). Interes, w którym kobieta szuka mężczyzny, który będzie możliwe najlepszym dostarczycielem dóbr i usług. Nie dotyczy to rzecz jasna kobiet bardzo zamożnych, które po prostu nie potrzebują pieniędzy mężczyzny, ale ile takich kobiet jest. Nie należy tego, co napisałem rozumieć w ten sposób, że kobieta w takim związku będzie wyprana z emocji. Przeciwnie, emocje będą zaangażowane ale koniec końców, zawsze chodzi o interes. Interes wyrażający się w tym, by pozyskać mężczyznę, który będzie dać z siebie w stanie maksimum aby zaspokoić na możliwie najwyższym poziomie materialne potrzeby kobiety, ewentualnie potrzeby jej dzieci. Jeżeli mężczyzna zawiedzie w dziedzinie zaspokajania potrzeb materialnych, kobieta zacznie rozglądać się za kimś innym”.

Żeby tylko!

“Rola kobiety w związku polega głównie na tym, że obdarza mężczyznę swoją obecnością. (…) Przejawem typowej kobiecej miłości może być również zaborczość i chęć kontrolowania różnych aspektów życia partnera. Takim przejawem może być na przykład ciągłe wysyłanie wiadomości, które mają na celu utrzymanie zainteresowania mężczyzny konkretną kobietą oraz kontrolę tego, kogo on obdarza zainteresowaniem”.

W dodatku, kiedy taka jedna z drugą poczuje się już pewnie, rozpoczyna proces tzw. zagnieżdżania:

“W przypadku kobiety, słowem – kluczem, umożliwiającym zrozumienie, na czym polega miłość kobiety, nie jest poświęcenie. (…) Gdy kobieta wybiera jakiegoś mężczyznę na partnera, pierwszym tego przejawem jest seks (z wyjątkiem seksu dla sportu, zemsty czy podobnych incydentalnych przypadków). Innym przejawem kobiecej miłości jest dostosowywanie do swoich potrzeb dotychczasowego terytorium mężczyzny. Tzw. gnieżdżenie się kobiety zaczyna się z reguły od pozostawiania szczoteczki do zębów lub pojedynczych części garderoby w domu mężczyzny”.

Wychodzi na to, że fakt, iż delikwent wstaje rano, myje zęby, zakłada skarpetki i idzie do pracy nie jest oczywistością, tylko ogromem poświęcenia, czynionego dla partnerki i podtrzymania gatunku – i należą mu się za to pokłony. My, głupiutkie, jak wiadomo, większość czasu spędzamy na polowaniu na kandydata z możliwie najgrubszym portfelem. Dlatego tak bardzo zależy nam na obrączce na palcu:

“Z tej przyczyny – wzmocnienia gwarancji na zaspokajanie własnych potrzeb – wiele kobiet ma na pewnym etapie życia, niektóre przez całe życie, obsesję na punkcie wyjścia za mąż. Kobieta, w przeciwieństwie do mężczyzny, dysponuje stosunkowo krótszym czasem aby związać ze sobą mężczyznę. W obecnych czasach dość często kobieta dwudziestokilkuletnia prowadzi rozrywkowy tryb życia, nagle orientuje się, że ma lat trzydzieści kilka i wpada w panikę, ponieważ z roku na rok maleje jej realna szansa na dziecko, a zarazem zmniejsza się w coraz większym tempie jej atrakcyjność fizyczna. Z reguły, kobieta, która przekracza trzydziestkę a tym bardziej sięga czterdziestki i do tej pory nie ma dziecka ani mężczyzny na stałe, ma bardzo duże szanse na to, że nie będzie miała ani jednego, ani drugiego. Wówczas często zadowala się po prostu tym, co jest dostępne. Wie, że wkrótce uderzy z pełną mocą w ścianę czasu i nie będzie wyglądać tak, jak wówczas, gdy miała 25 lat”.

Po świecie chodzą też i samobójczynie, które wybierają życie w samotności, nieświadome tego, że ich atrakcyjność fizyczna po trzydziestce zacznie pikować w dół:

“Obecnie, główna przyczyna, dla której niektóre kobiety nie chcą wychodzić za mąż na danym etapie swojego życia polega na tym, że wydaje im się, że będzie im lepiej samym niż w małżeństwie. Niektórym kobietom wydaje się również, że podobnie jak w przypadku mężczyzn, ich atrakcyjność będzie do pewnego momentu rosła im starsze będą się stawać”.

On jest kiepskim mężem? To twoja wina!

Serio. Nie miej złudzeń. Takiego sobie wybrałaś.

“Te kobiety, które wybierają nieudaczników życiowych, mężczyzn niezaradnych, wybierają po prostu to, na co je stać. Mężczyzna taki to szczyt aktualnych możliwości danej kobiety jeżeli chodzi o jej zdolność znalezienia partnera”.

To rosyjska ruletka, w której nie wygrasz: jeżeli mężczyzna dokona złego wyboru, to jest to wina kobiecej natury. Jeżeli kobieta dokona złego wyboru, to też jest to wina kobiecej natury.

Garść porad dla syna

Na początek ustalmy, czy twój syn jest normalny (czyt.: czuje pociąg do cycków i cipek).

“Większość mężczyzn, wyłączając gejów oraz mężczyzn, którzy zgodnie z pseudoideologią gender identyfikują się z trzynastoletnimi chłopcami, sześcioletnimi dziewczynkami, drzewami, zwierzętami czy ekspresami do kawy, jest zaprogramowanych do odczuwania przyjemności, wynikającej z emocjonalnego i fizycznego kontaktu z kobietą”.

Mamy to? No to jedziemy dalej. “Istnieje kilka typów dziewczyn, których młody chłopak powinien unikać jak ognia”. A więc:

 

Creme de la creme

Zbierzmy zatem do kupy (dosłownie i w przenośni) najważniejsze informacje, jakie przekazują nam doświadczeni prawnicy, adwokaci z “wieloletnim doświadczeniem związanym ze stosowaniem prawa rodzinnego jak i obserwacji nie związanych bezpośrednio z prawem, mających jednak znaczenie dla każdego mężczyzny”.

***

Umieracie z ciekawości, jak to możliwe, że dwaj prawnicy, nie bawiąc się w subtelności, takie jak pseudonimy artystyczne typu “Marcin67” czy “Wojtek13”, ale pod nazwiskiem , w biały dzień, wypisują to wszystko w internecie i nadal pełnią zawód społecznego zaufania, reprezentując w sądzie ludzi?
My też.

Istnieje oczywiście ryzyko, że jako kobiety z naszymi mało pojemnymi móżdżkami i słabo wykształconymi połączeniami nie zrozumiałyśmy istoty przekazu zaserwowanego nam przez szanownych autorów. Dlatego postanowiłyśmy zapytać o to osoby, z których opinią – chociażby przez fakt posiadania penisów oraz względnej decyzyjności – panowie liczyć się muszą. Napisałyśmy zatem do dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Szczecinie adw. Włodzimierza Łyczywka oraz Rzecznika Dyscyplinarnego Szczecińskiej Izby Adwokackiej Waldemara Juszczaka. Otrzymałyśmy informację zwrotną, iż w dniu 17 września 2018 r. wydano postanowienie o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego.

Autorzy zdają się chyba nieszczególnie tym przejmować. Najnowsza notka na blogu pojawiła się 1 października. Być może to dlatego, że postanowienie wydała zastępczyni rzecznika, pani adwokat Marta Madej-Wierzbicka. Pani Marta, jak wskazywałyby na to personalia, jest kobietą. Nie musimy więc chyba wyjaśniać, dlaczego postanowić to ona mogła sobie co najwyżej o tym, co poda mężowi na obiad. Żartujemy, oczywiście. Wiadomo, że wszystkie decyzje należą do mężczyzny.

Exit mobile version