Site icon Portal informacyjny STRAJK

Minister rolnictwa wydał wyrok śmierci na pszczoły

fot. pixabay.com

Greenpeace alarmuje: Jan Krzysztof Ardanowski wydał pozwolenie na oprysk rzepaku zakazanymi w UE pestycydami – substancjami, które są szkodliwe także dla ludzi

Teoretycznie minister nie łamie prawa: wprawdzie Komisja Europejska zakazała w kwietniu 2018 używania pestycydów z grupy neonikotynoidów poza szklarniami, ale zarządzenie zacznie obowiązywać pod koniec roku. Ardanowski tymczasem wystawił pozwolenie na najbliższe 120 dni.

Zostało one wydane na wniosek Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych – które twierdzi, że sytuacja „jest nadzwyczajna z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych”, a dotychczasowa ochrona nie działała. Ministerstwo zastrzegło w swoim komunikacie, że opryski mają „odbywać się zgodnie z normami Europejskiego Stowarzyszenia Nasiennego” – czyli nie naruszać bezpieczeństwa pszczół, ale eksperci Greenpeace twierdzą, że przy tej grupie pestycydów to praktycznie niemożliwe: pszczoły zostały skazane na śmierć. Neonikotynoidy, jak podają ekolodzy, paraliżują układ nerwowy owadów. Pszczoły chorują, mają zaburzenia orientacji, rzadziej zapylają rośliny, powoli umierają. Produkują mniej miodu. Dla pszczelarzy to dodatkowy dramat, bo zatrucie tym pestycydem trudno udowodnić, więc trudno też starać się o odszkodowanie.

Ale to nie koniec bilansu strat. Ucierpią też ludzie, dla których substancje te są wyjątkowo szkodliwe, wreszcie ucierpią też inne rośliny, bo pestycydy przedostają się do gleby i zatruwają ją przez wiele lat. Ich ślad wnika w pyłek, a nawet w kropelki wody wydzielane przez roślinę.

Już w 2013 Komisja Europejska na dwa lata zakazała używania 3 rodzajów neonikotynoidów. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) sporządził wówczas opinię, w której udowadniał, że to skazywanie całych populacji pszczół na śmierć. W kwietniu temat znów powrócił. Nie można używać ich poza szklarniami, ale dopiero od jesieni.

– Jesteśmy po prostu wstrząśnięci. – mówi Katarzyna Jagiełło z Greenpeace. – Znam ministra Ardanowskiego dość długo, bo przez wiele lat był przewodniczącym sejmowej komisji ds. rolnictwa. Pamiętam, że wypowiadał się zdecydowanie przeciwko stosowaniu neonikotynoidów i krytykował jeszcze ministra Marka Sawickiego, że nie ten dość ostro im się sprzeciwiał. One są toksyczne nie tylko dla pszczół, ale także dla ptaków, małych organizmów, różnych ssaków. One są toksyczne także dla ludzi.
Tymczasem w niektórych krajach Europy, np. w Niemczech, wprowadzono na poziomie krajowym jeszcze ostrzejsze restrykcje niż w Komisji Europejskiej, m.in. dotyczące szklarni. Niemcy postawiły na metody biologiczne i pestycydom wypowiedziały wojnę po tym, jak w ciągu 30 lat w niemieckich parkach narodowych wyginęło 80 proc. owadów.

Tygodnik „Nature” wyliczył, że pszczoły podnoszą produkcję roślin nawet o 8 procent, bez nich liczba zgonów na świecie wzrosłaby prawie o 1,5 miliona. Nasze dobro jest więc ich dobrem, czego najwyraźniej nie rozumie resort rolnictwa.

Wniosek producentów rzepaku jest pierwszym, który Ardanowski rozparzył w swojej kadencji.

Exit mobile version