Site icon Portal informacyjny STRAJK

Mniej biednych na świecie? Niekoniecznie

Bank Światowy ogłosił triumfalnie, że odsetek skrajnej biedy na świecie zmniejszył się. W 2015 roku osób żyjących poniżej poziomu ubóstwa było 10 proc.

Bieda www.flickr.com/photos/jukervin/

Zła wiadomość jest jednak taka, że założenie, które sobie BŚ postawił czyli likwidacja skrajnej biedy na całym świecie do 2030 roku, jest niemożliwe do zrealizowania. Bo choć w tym roku skrajnie biednych ma być jeszcze mniej – 8,6 proc., to tempo likwidacji biedy spada, co właśnie jest powodem dla prognoz, że skrajna bieda nie zniknie.

Na dodatek, kiedy z procentów przejdziemy do liczb bezwzględnych, sprawa wygląda jeszcze gorzej. Skrajna bieda to konieczność przeżycia za mniej niż 1,9 dolara dziennie. Za tę niewyobrażalnie niską kwotę w 2015 roku żyło 738,9 miliona osób na Ziemi.

– Ale jeśli mamy do 2030 roku wykorzenić biedę, potrzebujemy znacznie więcej inwestycji, szczególnie w budowę kapitału ludzkiego, żeby promować inkluzywny wzrost, tak by objął on pozostałych biednych – oświadczył szef Banku Światowego Jim Yong Kim, cytowany przez TVN24bis.

Źle to wszystko także wygląda, gdy weźmiemy pod uwagę geograficzny rozkład skrajnej biedy. W raporcie BŚ, który ukaże się 15 października, będzie napisane, że bieda zmniejszyła się na całym świecie poza Bliskim Wschodem i Afryką. Tam wzrosła o niemal 100 proc.: z 2,6 proc do 5 proc. (18,6 miliona ludzi). Jest oczywiste, że przyczyną takiego stanu rzeczy są rozpętane przez syty Zachód wojny w tym regonie: Syrii, Libii i Jemenie. Najwięcej ludzi zmuszanych do życia za głodowe sumy mieszka w regionie Afryki Subsaharyjskiej – to niemal połowa tamtejszych mieszkańców – 41,1 proc.

Niezależnie od ogólnie optymistycznego wydźwięku raportu Banku Światowego warto pamiętać, że wyjście ze skrajnej biedy oznacza jedynie to, że ktoś nie musi wegetować z 1,9 dolara dziennie, lecz suma ta może zwiększyć się nieznacznie, co nie jest równoznaczne z dostatnim życiem.

Exit mobile version