Rannych zostało dwóch mężczyzn, jeden trafił do szpitala z urazem kręgosłupa, drugi, mimo intensywnej reanimacji, zmarł. Obydwie ofiary wypadku pracowały na tzw. outsourcingu; górnicy nie byli zatrudnieni przez kopalnię, a przez spółkę „Uran”.

wikimedia commons
wikimedia commons

Mysłowice-Wesoła to ta sama kopalnia, w której w październiku zeszłego roku doszło do wybuchu metanu – 27 górników zostało wówczas poszkodowanych, sześciu zmarło w wyniku poparzeń. Od początku podejrzewano, że przyczyną tragedii był brak dostatecznej ochrony przeciwpożarowej i monitorowania poziomu stężenia metanu, co potwierdziły wstępne raporty Wyższego Urzędu Górniczego. Po wypadku zwolniony został ówczesny dyrektor należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego kopalni, Eugeniusz Małobęcki.

Mężczyzna, który zginął w dzisiejszym wypadku, nie był pracownikiem Wesołej, ale prywatnej firmy „Uran”, podwykonawcy KHW. W 2009 roku w ramach konsorcjum ze spółką Bumech wygrała ona przetarg na budowę zachodniego chodnika, w którym doszło dzisiaj do tragedii. Za umowę zażądała w sumie 12, 7 mln zł netto. W 2011 roku dokładnie w tym samym miejscu zginął inny pracownik tej samej firmy.

Mimo, że z roku na rok spada ilość wydobywanego węgla, liczba wypadków śmiertelnych w górnictwie nie maleje. W zeszłym roku miało miejsce ponad 2 tys. sytuacji, zagrażających życiu lub zdrowiu pracowników kopalń, w ich wyniku 29 górników odniosło ciężkie obrażenia, a 30 – zginęło.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Pierwsze śmiertelne ofiary kryzysu na granicy polsko-białoruskiej. Odnaleziono ciała migrantów

Są pierwsze śmiertelne ofiary kryzysu migracyjnego na polskiej granicy. Imigrant z Iraku z…