Dariusz Popiela, założyciel projektu Ludzie, nie Liczby poinformował dzisiaj w mediach społecznościowych o niesamowitym zdarzeniu. Po niemal 80 latach ktoś ujawnił, gdzie są nagrobki wywiezione z cmentarza żydowskiego, i zwrócił je. Pragnie jednak zostać anonimowy. Do akcji włączyły się lokalne władze, wspierające projekt Ludzie, Nie Liczby.

„Na każdym kamieniu na fotografii są napisy. Po obejrzeniu znaleziska wiemy póki co o macewach pisanych w języku hebrajskim, polskim, niemieckim. Wiele posiada symbole koron, ptaków, świeczników. W 2018 roku na niemal pustym cmentarzu realizowaliśmy projekt Ludzie, Nie Liczby gdzie upamiętniliśmy 256 ofiar Zagłady z imienia i nazwiska. Na cmentarzu w oryginalnym miejscu zachowała się tylko jedna macewa. Pustka była jednym z powodów realizacji projektu na tym cmentarzu”- napisał Dariusz Popiela.

Projekt Ludzie, Nie Liczby zajmuje się upamiętnianiem społeczności żydowskiej w Małopolsce. Krościenko nad Dunajcem było pierwszym miejscem, którym zainteresował się Popiela. We współpracy z lokalną społecznością oraz wsparciem od zagranicznych sponsorów, udało się cmentarz uporządkować, ogrodzić, a także stworzyć listę osób które powinny zostać tam pochowane. Badaniami historycznymi nad społecznością żydowską w Małopolsce zajmuje się dr Karolina Panz, która odpowiada za treści merytoryczne oraz tworzenie listy nazwisk.

„Odkrycie takiej ilości macew to wspaniała informacja dla odtworzenia losów przedwojennych mieszkańców Krościenka nad Dunajcem” -pisał Dariusz Popiela.

Misją projektu jest upamiętnianie imion i nazwisk osób, które zginęły podczas Zagłady. Ofiary z Małopolski były wywożone głównie do obozu w Bełżcu i tam mordowane. Do dziś niewiele pozostało z żydowskiej Małopolski. Synagogi zostały zburzone, lub stoją zrujnowane. Cmentarze okradane od wojny aż do czasów współczesnych zarastają lub są demolowane.

Fundacja Ludzie, Nie Liczby przywraca pamięć a także prowadzi misję edukacyjną. Dariusz Popiela odwiedza szkoły, opowiadając o dawnym żydowskim życiu na tych terenach. Z sukcesem, bo do kolejnych projektów włącza się coraz więcej osób, szkoły organizują wycieczki by sprzątać cmentarze.

Macewy zaczynają „wracać” na cmentarze żydowskie pod wpływem podejmowanych tam działań porządkowych. Ludzie piszą anonimowe informacje, kto i gdzie posiada płyty nagrobne skradzione przed laty z nekropolii. Każdy taki „powrót” to duże wydarzenie, które ma zasadniczy wpływ nie tylko na poszerzanie bazy danych, ale też symbolicznie przywraca spokój zmarłym.

Pierwszy raz od kiedy Fundacja rozpoczęła działalność powróciła na cmentarz tak duża liczba nagrobków. Nie są to całe macewy, wiele jest popękanych i w kawałkach, mimo to będzie można z nich wiele wyczytać. Część zostanie odnowiona, a wszystkie trafią do lapidarium.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Agrounia rozczarowana opozycją, a szczególnie lewicą

Michał Kołodziejczak przez wielu był postrzegany jako czarny koń polskiej opozycji. Co dzi…