Share Button

Parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości Dominik Tarczyński udał się do USA, aby wesprzeć członków polskiego zespołu muzycznego, którym postawiono zarzut zbiorowego gwałtu. Lokalny sąd zadecydował, że mężczyźni opuścić areszt za kaucją.

fot. Twitter

Czterech członków zespołu Decapitated zostało zwolnionych z aresztu w Los Angeles po wpłaceniu wyznaczonej przez sąd kaucji w wysokości 100 tys. dolarów.. Poseł Tarczyński jest przekonany o niewinności oskarżonych. Dlatego też napisał list do tamtejszego wymiaru sprawiedliwości. – Za własne prywatne, pieniądze poleciałem do Stanów Zjednoczonych, bo było dla mnie niewiarygodne, by wykształceni muzycy, ludzie z ponad dwudziestoletnią karierą, którzy podróżują po całym świecie od lat, mogli dokonać takiego czynu – zwierzył się w rozmowie z Fakt24 Dominik Tarczyński.

Muzycy przebywali za kratkami od 9 września, kiedy to zostali aresztowani w związku z doniesieniem, jakie złożyły dwie kobiety, które miały zostać zgwałcone przez Polaków po koncercie w stanie Waszyngton 31 sierpnia. Ich relacje przywołała gazeta  „The Spokesman Review”. Wynika z niej, że ofiary zostały zaproszone do autokaru, gdzie członkowie zespołu wymusili na nich niekonsensualny stosunek seksualny. Jedna z kobiet miała zostać zgwałcona w łazience, druga na siedzeniach autobusu. Polacy nie reagowali na słowo „nie”. Poszkodowana przyznała, że napastnicy „patrzyli na nią jak na łup”.

Dominik Tarczyński w pierwszej kolejności ma na uwadze dobro podejrzanych. W rozmowie z Faktem przyznał, że obawia się, że życie rodaków było zagrożone w kalifornijskim zakładzie karnym. – Uważam, że obywatele Polski niezależnie od tego, kim są: muzykami, dziennikarzami, politykami, górnikami, czy pielęgniarkami, powinni otrzymać pomoc, aby wszystkie ich prawa zostały zachowane. A w mojej ocenie życie muzyków Decapitated było w niebezpieczeństwie. Szczególnie wtedy, gdy przebywali w areszcie w Los Angeles. Tu chodziło więc o zapewnienie podstawowych praw obywateli Polski – tłumaczył polityk PiS.

Po opuszczeniu autokaru jedna z kobiet, będąc prawdopodobnie w szoku, wsiadła za kierownice samochodu. Chwilę później została zatrzymana za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu.

Proces Polaków na się rozpocząć jeszcze w tym roku.

Share Button

2 komentarze

  1. Piger Henricus napisał:

    Zapewne posłała go tam Migoń, której jest utrzymankiem, podwładna magistra Stępnia a więc tak naprawdę to ”tajna misja KOD”:)

  2. B74 napisał:

    Lepiej późno niż wcale

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*