W niedzielę prezydent Stanów Zjednoczonych otwarcie groził Iranowi zniszczeniem – wczoraj prezydent Iranu powtórzył po raz kolejny, że jego kraj nigdy nie podda się Amerykanom. To oficjalna reakcja Republiki Islamskiej na potwierdzenie, iż Pentagon rozważa zwiększenie obecności US Army na Bliskim Wschodzie.

W odpowiedzi na kolejne ataki  ze strony światowego mocarstwa prezydent Iranu nie ugina się. Tego zresztą oczekuje od niego i własny obóz polityczny (reformatorzy, w specyficznym irańskim rozumieniu), i oponenci ze stronnictwa konserwatywnego, i opinia publiczna.

– Niech nasi wrogowie wiedzą, że jeśli zbombardują naszą ziemię, a nasze dzieci uczynią męczennikami, zranią je lub wezmą do niewoli, nie zrezygnujemy z naszego celu – niepodległości kraju, ani z naszej dumy – powiedział Hasan Rouhani.

Krótko po prezydencie w irańskich mediach wystąpił szef sztabu irańskiej armii Mohammad Bagheri, oznajmiając, że Iran jest w stanie mocno odpowiedzieć na awantury urządzane przez swoich rywali.

To stanowcza odpowiedź na medialne doniesienia o tym, że amerykański Departament Obrony zamierza wysłać na Bliski Wschód dodatkowe 5 tys. żołnierzy. Sekretarz obrony Patrick Shanahan zaprzeczył, jakoby rozważano jakąś konkretną liczbę. Prezydent Donald Trump komentował sprawę w jeszcze bardziej mętny sposób – stwierdził, że nie sądzi, by dodatkowe siły były konieczne, ale w sumie mógłby sprawę rozważyć.

Od słów więcej ważą jednak czyny – wycofanie się z porozumienia nuklearnego z Iranem, co USA zrobiły przed rokiem, nałożenie nowych sankcji oraz zapowiedź, że wyjątków od sankcji nie będzie i Ameryka ma zamiar karać także państwa trzecie, które sprowadzają irańską ropę. W niedzielę Trump dodatkowo napisał na Twitterze, że jeśli Iran będzie nadal walczyć, to zostanie zniszczony.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Kot chłopie wody się napij. A z tą agresywną postawą Iranu to pojechałem, pewnie z Tel avivu piszesz

  2. Uwielbiam wasze określenia, np. „własny obóz polityczny (reformatorzy, w specyficznym irańskim rozumieniu)”. W specyficznym ichnim rozumieniu, czyli że przykładowo gejów nie każą kamieniować, ale tylko ścinać mieczem; a kobiety mają dużo praw, np. mogą chodzić po podwórku bez zakrytych twarzy i używać komputera.
    Zdecydowanie to przyjazna demokracja, ten Iran (w specyficznym irańskim rozumieniu, rzecz jasna). Proponuję, zamiast pyskować o ich rozwoju broni jądrowej i agresywnej postawie, przyjąć ich do UE, a następnie wspólnie kredą na chodniku narysować obrazek „świat po eksplozji”.

  3. I tak to pajac w gwiazdy i paski drażni tygrysa. I nie chce zrozumieć, że tygrys ma za plecami niedźwiedzia i smoka, a i słoń chętnie się przyłączy.

    1. Jak to mówi powiedzenie: „prosił i prosił, aż się doprosił”. Jak będzie za bardzo tygrysa drażnił, to tygrys go sczyści. Brak instynktu samozachowaczego.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

„Solidarność” na pasku amerykańskiego kapitału naftowego? Uważa, że na ochronę klimatu przyjdzie czas po roku 2100

Polski związek zawodowy po raz kolejny w awangardzie klimatycznego denializmu. Tym razem &…