Nauczyciele, którzy brali aktywny udział w kwietniowym strajku w szkołach, apelują do ministra Dariusza Piontkowskiego o wdrożenie w oświacie programu antydyskryminacyjnego. Oburzają ich również komentarze członka rządu, w których próbuje on sugerować, że osoby LGBT same są sobie winne. Tymczasem Pionktowski woli chwalić się podwyżkami, jakie PiS od września da pedagogom.

Ogólnopolski Międzyszkolny Komitet Strajkowy, który oddolnie ukonstytuował się podczas wiosennego strajku nauczycieli, a teraz animuje dyskusje w środowisku na temat poprawy jakości polskiej oświaty w ogóle, sformułował oświadczenie krótko po dramatycznych wydarzeniach na marszu równości w Białymstoku. Wczoraj zostało ono przesłane Portalowi Strajk i pojawiło się w mediach społecznościowych na profilu aktywisty komitetu, Piotra Krajewskiego.

– My, nauczycielki i nauczyciele przedszkoli, szkół podstawowych i średnich poruszeni i oburzeni brutalnym atakiem na uczestników Marszu Równości w Białymstoku 20 lipca oczekujemy zdecydowanej reakcji ze strony rządzących. Ministrom spraw wewnętrznych i administracji oraz sprawiedliwości i podległym im służbom zostawmy właściwe dla ich resortów środki ochrony bezpieczeństwa obywateli. Jednocześnie od ministra edukacji, pana Dariusza Piontkowskiego, oczekujemy zainicjowania szerokiego programu antydyskryminacyjnego uświadamiającego dzieciom i młodzieży istotę praw człowieka, rolę tolerancji i szacunku dla harmonijnego funkcjonowania społeczeństwa – pisze reprezentacja nauczycieli. Następnie pedagodzy dodają, że nie godzą się z dotychczasowymi wypowiedziami Piontkowskiego na temat wydarzeń w Białymstoku, w których wybrzmiewały raczej sugestie, że społeczność LGBT sama jest sobie winna.

Przypomnijmy, że dzień po marszu minister, który sam przez wiele lat uczył w Białymstoku w szkole i działał w tamtejszych strukturach PiS, mówił, że takie wydarzenia wywołują ogromny opór i należy się zastanowić, czy powinny w ogóle być organizowane. Następnie, po fali krytyki, starał się tonować wydźwięk swojej wypowiedzi.

Nauczyciele wyrażają również obawę, że w szkołach przepełnionych po „deformie” Anny Zalewskiej problem agresji i przemocy może stać się jeszcze bardziej palący niż do tej pory.

– Zapewniamy, że w ścisłej współpracy z organizacjami równościowymi, ich kompetentnymi aktywistkami i aktywistami oraz instytucjami samorządowymi podejmiemy regularne działania, aby przepracować traumatyczne przeżycia oraz kształtować właściwe dla społeczeństwa otwartego postawy akceptacji i szacunku – podsumowują.

Dla ministra Piontkowskiego priorytetem w ostatnich dniach wydawał się jednak nie program antydyskryminacyjny, ale chwalenie się, jak hojny okazał się PiS dla nauczycieli. Na konferencji prasowej w poniedziałek minister opowiadał o dodatkowym miliardzie, który dzięki oszczędnościom budżetowym udało się wygospodarować na zwiększenie wynagrodzeń pedagogów począwszy od września. Chwalił się, że nigdy w skali jednego roku pedagodzy aż tyle nie dostali. Co znaczące, na profilu MEN na Twitterze z tej okazji zamieszczono również nagranie, na którym minister oznajmia, że nauczyciel dyplomowany (na najwyższym stopniu awansu zawodowego) uzyska po podwyżce wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 3817 zł, co w mniemaniu resortu jest znakomitym wynikiem. Tymczasem przed strajkiem nauczycieli i w jego trakcie ówczesna szefowa MEN oraz dziennikarze TVP przekonywali społeczeństwo, że zarobki tej grupy bez żadnych wzrostów, ale z uwzględnieniem dodatków, spokojnie przekraczają 5, a mogłyby sięgnąć nawet 6 tys. złotych.

Minister „zapomniał” oczywiście dodać, że środowisko nauczycielskie, podczas bezprecedensowego strajku, domagało się jeszcze większych podwyżek. Argumentowało przy tym, że jeśli zawód nauczyciela, wymagający wyższego wykształcenia i stałego doskonalenia się, nie stanie się konkurencyjny pod względem wynagrodzeń, to nie tylko nie będzie przyciągał ludzi utalentowanych, ale w ogóle przestanie być atrakcyjny. MEN poważnie rozmawiał jednak tylko z „Solidarnością”, która godziła się na jego propozycje, a z ZNP czy Forum Związków Zawodowych odbył kompletnie bezowocne, w ocenie związkowców, spotkania.

Wreszcie, jak przypominają nauczycielscy aktywiści z ruchu Protest z Wykrzyknikiem, podwyżki dla początkujących pedagogów wyniosą dużo, dużo mniej, a zagwarantowane są tylko do końca bieżącego roku.

patronite
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Raport: prywaciarze mają nas za frajerów. Oszukują na jakości i wielkości towarów

Prywatny biznes robi nas w konia na masową skalę. Pokazuje to raport, który opracował Urzą…