Czy podczas demonstracji przeciwko reformie oświaty doszło do znieważenia flagi państwowej? Tak twierdzą prawicowe media, które domagają się również aby sprawą zajęła się prokuratura. Wszystko wskazuje na to, że ktoś chce ZNP po prostu ukarać za organizacje antyrządowego protestu.

Zdarzenie, które wzburzyło część prawicowych środowisk miało miejsce pod Sejmem RP w ostatnią niedzielę. W końcowych momentach protestu zorganizowanego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, jego uczestnicy w geście dezaprobaty wobec działań ministerstwa edukacji rzucali kredy na stos pod budynkiem parlamentu. Jako, że w taki przedmiot wyposażeni byli wszyscy manifestanci, na chodniku już wkrótce zebrała się spora sterta. Między kredami ktoś pozostawił również zwinięty transparent, który mógł przypominać biało-czerwoną banderę. Mógł, jednak, co wynika z wydanego przez ZNP oświadczenia, wcale nią nie był.

Takie mgliste przesłanki wystarczyły jednak prorządowym dziennikarzom za pretekst do podjęcia nagonki na środowiska nauczycielskie. W awangardzie agresywnego ataku znalazł się, a jakże, Rafał A. Ziemkiewicz. „Flaga narodowa wyrzucona po manifestacji do śmieci?! I takie bydło wciąż nasze dzieci uczy” – napisał na Twitterze publicysta. Wtórował mu Wojciech Wybranowski. „Koniec demonstracji Związku Nauczycielstwa Polskiego. Pokrzyczeli, a na koniec na stos niepotrzebnych smieci postpezetpeerowskie lewactwo wyrzuciło polską flagę” – hejtował na swoim profilu.

ZNP w odpowiedzi opublikowało oświadczenia, w którym wyjaśnia, że o znieważeniu polskiej bandery nie może być mowy, gdyż żadnej flagi na stosie kredy nie było.

„Z całą mocą podkreślamy, że Związek Nauczycielstwa Polskiego szanuje symbole narodowe i otacza je należytą czcią. Jako polscy nauczyciele jesteśmy przywiązani do symboli i tradycji narodowych i z oburzeniem przyjmujemy insynuacje, że mogliśmy potraktować je bez należnego im szacunku. Dalsze upowszechnianie zdementowanej przez nas informacji uznamy za zniewagę dla Związku i jego członków i członkiń” – czytamy w komunikacie związku.

Odpowiedzialność karną za naruszenie zasady poszanowania państwowych symboli reguluje Kodeks karny – art. 137: „§ 1. Kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. a jakże, Rafał A. Ziemkiewicz i wszystko jasne. Czy należy zajmować się (tego typu) ludźmi specjalnej troski?

  2. Ten zacytowany przepis KK to kolejny absurdalny przepis, którego nie powinno być, podobnie jak przepis o karze za obrazę prezydenta czy innych organów państwowych, obrazę uczuć religijnych itp. Karanie za takie rzeczy pokazuje, że państwo i prawo cały czas wspiera myślenie magiczne i oparte na emocjach zamiast realistycznego. Ludzie, zacznijcie wreszcie patrzeć realnie: państwo to gospodarka, system społeczny, podatki itp. itd. – ważne czy to wszystko jest przejrzyste, przyjazne dla ludzi i sprzyjające rozwojowi, a nie jakiś tam kawałek materiału w postaci flagi! Flaga to tylko flaga, kawałek materiału, nic więcej, i smieszne jest traktowanie go z jakąs nadzwyczajną rewerencją.

  3. Flaga byłaby coś warta gdyby Polska była NIEPODLEGŁA, wszystko jest sprzedane została zostało tylko logo pt. Polska

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

To miał być decydujący dzień i kobiety go wygrały. Tłumy na ulicach, bezradny rząd, spanikowani nacjonaliści

100 tysięcy w Warszawie, 100 tys. we Wrocławiu, wielotysięczne pochody w innych dużych mia…