Wynik spotkania minister edukacji ze związkowcami (pierwszego od czasu wycofania szkodliwych zapisów o regulaminach ocen pracy nauczycieli) nie zadowolił działaczy. W poniedziałek 10 grudnia w całej Polsce przedstawiciele „Solidarności” reprezentującej pracowników oświaty zorganizowali konferencje, na których przedstawili tzw. związkowe wotum nieufności dla minister Anny Zalewskiej. Domagają się jej odwołania. Już raz zwracali się do Mateusza Morawieckiego. Teraz planują bardziej zdecydowane działania.

Anna Zalewska, minister edukacji narodowej/facebook.com

– Każdemu kolejnemu ministrowi dawaliśmy szansę – dwa lata. Ten czas się już skończył, a wiele ważnych dla nas rzeczy nie zostało zrealizowanych – stwierdził Ryszard Proksa, szef nauczycielskiej „S”. – Czarę goryczy przelało tzw. 500 plus dla nauczycieli, czyli premia dla tych z najwyższą oceną pracy. Nie zgadzaliśmy się na wprowadzenie kolejnego stopnia awansu zawodowego, tymczasem Anna Zalewska wprowadza go właśnie tylnymi drzwiami. Do tego zapisy o premii dla najlepszych wiążą się z karkołomnymi warunkami. Od nauczycieli wymaga się tego co od doktora, np. prac badawczych. A przecież podstawą naszej pracy ma być nauczanie dzieci i młodzieży i działanie na ich rzecz. Rozwiązania, które proponuje minister, są antynauczycielskie.

„Solidarność” organizuje również tzw. akcję „pasek” – czyli zbiera paski wynagrodzenie (wyciągi z wyszczególnionymi składnikami pensji) pedagogów i zamierza wysłać je premierowi. Co z nich wynika? Stażysta z dwuletnim doświadczeniem zarabia 1956,03 zł na rękę, nauczyciel kontraktowy po dziewięciu latach – 2052,58 zł, mianowany po 16 – 2437,11 zł, dyplomowany z 34-letnim stażem – 2775,89 zł.

Wiadomo, że do strajku w nadchodzącym roku szykuje się też ZNP. Związek kierowany przez Sławomira Broniarza organizował w ubiegłym roku manifestację pod gmachem ministerstwa, jego reprezentacja była też bardzo widoczna podczas wielkiej wrześniowej demonstracji OPZZ.

„Solidarność”, do tej pory jawnie wroga wobec drugiego nauczycielskiego związku, teraz nie wyklucza współpracy z ZNP: – Nie mówimy „nie”, ale forma musi być obwarowana pewnymi warunkami. W sprawach pracowniczych z pewnością możemy występować wspólnie, ale na tło polityczne się nie zgadzamy, a wokół ZNP ciągle kręcą się politycy. Ideowo jesteśmy innym związkiem zawodowym – mówi Proksa. Podobnie jak ZNP jego związek domaga się 15 proc. podwyżek płac (około 1000 zł + 5 proc. obiecane przez Zalewską), jednak pomysł, aby pedagodzy w ramach protestu poszli na masowe zwolnienia podczas egzaminów jest dla „S” zbyt radykalny.

W połowie stycznia odbędzie się kolejne spotkanie Zalewskiej ze związkowcami.

paypal
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Walka z biedą w Rosji ledwie pełznie

Oficjalnie jest dobrze. Rosyjski Urząd Statystyczny zakomunikował z dumą, że liczba biedny…