Share Button

98 proc. załogi opowiedziało się za strajkiem. Ten wynik nie pozostawia żadnych wątpliwości. Wbrew zapewnienion dyrekcji lubelskiego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, pracownicy nie są zadowoleni z obecnych warunków płacowych. Próbowali uniknąć strajku, jednak impas w rozmowach zmusił ich do zaostrzenia protestu.

Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie / wikipedia commons

800 zł podwyżki – to oczekiwanie, które, według związkowców reprezentujących pracownikow RCKiK, nie są niczym wygórowanym. a rękę dostajemy 2-2,5 tys. zł. Oczekujemy konkretnych rozwiązań dotyczących płac, ale też sposobów na pozyskanie nowych dawców, ponieważ wpływy centrum są uzależnione od tego – mówi w rozmowie z RMF FM Piotr Gryba z Zakładowego Związku Diagnostów Laboratoryjnych.

Dyrekcja twierdzi zupełnie co innego. – Przeciętne wynagrodzenie wynosi blisko 5 tys. zł brutto. Zajmujemy pod tym względem czwarte miejsce w Polsce. Jednak nie przekłada się to na liczbę pobrań krwi, bo jesteśmy dopiero w końcówce stawki – mówi dyrektor stacji dr Ewa Puacz  Co na to związkowcy? Zwracają uwagę, że 80 proc. personelu o takim wynagrodzeniu może pomarzyć. Skąd więc takie dane? Prawdopodobnie kierownictwo wliczyło do statystyk również wysoko opłacany managament.

Spór zbiorowy w lubelskiej placówce trwa uż od lutego ubiegłego roku. Tłem konfliktu są przede wsztstkim kwestie wynagrodzeń. Jeszcze w ubiegłym tygodniu wydawało się, że strony mogą dość do porozumienia. Niestety, zwiążkowcy nie dostrzegli woli kompromisu ze strony zarządczyni Stacji. – Nowa pani dyrektor pracuje już od trzech miesięcy. Zakładaliśmy, że w tym czasie zorientuje się w sytuacji i podejmie z nami rozmowy. Tak się nie stało – powiedział Szymon Lejawka, przewodniczący NSZZ „Solidarność” RCKiK w Lublinie.

Wynik referendum pokazuje, że nastroje wśród personelu są bojowe. Nie oznacza to jednak, że strajk odbędzie się natychmiast i będzie mieć charakter totalny. Związkowcy zwracają uwagę, że właśnie rozpoczyna się sezon wakacyjny. – Wtedy zawsze krwiodawców jest mniej, a zapotrzebowanie na krew rośnie. Możemy zapewnić, że ewentualnego protestu w żaden sposób akurat oni nie odczują – akcentuje Gryba.

Konflikt w RCKiK nie jest jedynym zarzewiem walki pracowniczej w Lublinie. W ubiegłą środę rozpoczął się protest pracowników szpitala przy ul. Kraśnickiej.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*