Tysiące Irakijczyków na uroczystościach żałobnych w Bagdadzie i powszechna obawa przed wybuchem konfliktu na wielką skalę – tak wygląda Irak po zamordowaniu przez Amerykanów gen. Ghasema Solejmaniego, dowódcy irańskich sił Al-Kuds. W Stanach Zjednoczonych przeciwko wojnie najgłośniej brzmi głos senatora Berniego Sandersa. Wypowiedzi Donalda Trumpa i jego przybocznych są wręcz groteskowe.

Strach przed tym, że wielka wojna, a przynajmniej bardzo ostra wojna zastępcza, stanie się udziałem zrujnowanego już poprzednimi konfliktami kraju, jest w Iraku powszechny. Dlatego protestujący, gromadzący się na ulicach Bagdadu, wykrzykując swój gniew na całą skorumpowaną i skompromitowaną elitę, wczoraj oburzali się głównie na Amerykanów, którzy organizując zabójstwo polityczne pokazali, że na terytorium Iraku będą robić, co tylko zechcą. Część Irakijczyków szczerze opłakiwała Solejmaniego i zabitego razem z nim Abu Mahdiego al-Muhandisa, dowódcę szyickich paramilitarnych Sił Mobilizacji Ludowej. Inni uważali, że ludzi, którzy budowali sieć wpływów Iranu na całym Bliskim Wschodzie spotkał zasłużony los.

Na całym świecie lewicowi działacze i działaczki występują przeciwko podpalaniu Bliskiego Wschodu przez Donalda Trumpa. W USA najmocniej wybrzmiał głos senatora Berniego Sandersa. Oznajmił on, że był już na zbyt wielu pogrzebach, widział zbyt wiele matek, które straciły dzieci, by popierać nowy konflikt. Wskazał również, że Ameryka mogłaby przeznaczać pieniądze na walkę z bezdomnością i ubóstwem, a nie na wojnę.

Na razie Stany Zjednoczone wysłały na Bliski Wschód 3 tys. dodatkowych żołnierzy z 82 dywizji powietrznodesantowej, a irański Najwyższy Przywódca zapowiedział zemstę za zamordowanie gen. Solejmaniego. Dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej grożą: żaden Amerykanin, który znajdzie się w naszym zasięgu, nie będzie bezpieczny. Niepokój w Iraku wzmógł jeszcze drugi atak, do jakiego doszło w nocy z piątku na sobotę: w pobliżu bazy At-Tadżi na północ od Bagdadu ostrzelany został konwój należący do Sił Mobilizacji Ludowej. I Amerykanie, i wojsko irackie zaprzeczyło, jakoby przeprowadziło ten nalot. W piątek Donald Trump tłumaczył dziennikarzom, że polecił zabójstwo Solejmaniego, by „zatrzymać wojnę”, a nie, by zaczynać nową. Irakijczyków to nie przekonuje, podobnie jak rozmowa Mike’a Pompeo z prezydentem Iraku, w której sekretarz stanu zapewniał, że celem USA jest „deeskalacja”.

Tym bardziej, że nad iracką stolicą zauważono amerykańskie samoloty wojskowe.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Bandyci z yankeslandu już prawie na całej planecie panoszą się tak jak by byli na swoim prywatnym ranczo.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

USA: policja trzyma aresztowanych na stadionie. Ukrywanie liczby zabitych

Protesty po zamordowaniu przez policję George’a Floyda nie ustają, choć wczoraj postawiono…