Lewica próbuje załagodzić skutki drakońskiego wyroku TK w sprawie aborcji. Na dzisiejszym posiedzeniu Sejmu rozpatrzony będzie wniosek o poddanie pod głosowanie projektu zmian w Kodeksie karnym, znoszących penalizację pomocy przy przeprowadzeniu zabiegu usunięcia ciąży. Poparcie dla pomysłu zadeklarowały również środowiska lekarskie.

Obecnie przy aborcji grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Na początku stycznia tego roku wyrok skazujący za pomoc w przerwaniu ciąży 19-letniej dziewczyny usłyszał jej partner. Mężczyzna został skazany na pół roku więzienia. Podobnych przypadków może być coraz więcej, gdyż wyrok TK, zakazujący aborcji, nawet w przypadku wykrycia wad letalnych płodu, zmusi wiele kobiet do skorzystania z podziemia. Według obecnego prawa, wystarczy poinformowanie, gdzie można zakupić tabletki wczesnoporonne, aby popełnić czyn zabroniony.

Posłanki Lewicy na dzisiejszej konferencji prasowej mówiły o synergii obu przepisów – zakazie aborcji i penalizacji pomocy w przerywaniu ciąży. Skutkiem będzie powszechne zastraszenie i osamotnienie kobiet, które w obliczu niechcianej ciąży będą obawiać się rozmawiać z bliskimi na temat aborcji.

– Dziś kobiety są pozostawione z tym problemem same, dziś każda osoba bliska kobiecie – matka, przyjaciółka, partner – która z empatii i dobroci serca postanowią wesprzeć kobietę w jej decyzji o przerywaniu ciąży, są zagrożeniu surowymi karami pozbawiania wolności nawet do 2 lat więzienia. Przyzwoitość wymaga, aby znieść tę karę, aby Polki nie były same, aby ich najbliżsi nie bali się ich wspierać – mówiła posłanka Lewicy Razem Magdalena Biejat.

Projekt Lewicy, czyli tzw. ustawa ratunkowa, leży w sejmowej zamrażarce od kwietnia 2020 roku. Zakłada on depenalizację przeprowadzenia zabiegu przerwania ciąży do 12. tygodnia za zgodą kobiety,  zalegalizowanie każdej pomocy w usunięciu płodu,  jak również odstąpienia od karania karą pozbawienia wolności w przypadkach wykonania aborcji naruszającej przepisy. Lewica chciałaby zastąpić taką karę grzywną. Zgodnie z projektem nie byłoby też karane wykonanie aborcji po 12. tygodniu, jeżeli „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Pojawia się pytanie: dlaczego projekt ten nie został poddany pod głosowanie?  – Za ten skandal odpowiada pani marszałkini Elżbieta Witek, która absolutnie ignoruje to co Lewica robi dla kobiet i naszym projektom nawet nie nadaje numerów druków – tłumaczy posłanka Nowej Lewicy Wanda Nowicka. –  Oznacza to, że obecna władza uzurpuje sobie prawo do tego, żeby wyłącznie rozpatrywać te projekty ustaw, które sama składa. Nierozpatrywanie projektów ustaw dotyczących praw kobiet, to nie jest działanie na szkodę parlamentarzystów, ale na szkodę milionów kobiet w Polsce. Nie ma na to naszej zgody i będziemy się domagać, aby pani marszałkini Witek nadała numery druków naszym projektom ustaw – wskazała.

Co jeśli Elżbieta Witek po raz kolejny zignoruje wniosek Lewicy? „Jeżeli PiS nie nada naszemu projektowi numeru druku, to wiosną, kiedy to będzie bezpieczne, wyjdziemy na ulice i będziemy zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy. PiS zarzekał się, że każdy projekt obywatelski będzie procedowany. Zbierzemy podpisy i powiemy PiS-owi sprawdzam” – czytamy w komunikacie klubu parlamentarnego.

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Trwa protest operatorów żurawi. 100 budów w Warszawie stanęło

W Warszawie trwa protest operatorów dźwigów. Związkowcy zostali zaproszeni do rozmów, a fi…